pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca – 20 czerwca udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Ma się rozumieć, nie rozpoznajesz o Czytelniczko w żadnym z wymienionych w tym tekście konterfektów ...
1950-07-30
archiwum

Czy jesteś jedną z nich?
czyli wczasowe postrachy

rysunek z archiwum nr 277/1950 r.
Czy jesteś jedną z nich?
Czy jesteś jedną z nich?
Czyta się 3 minuty

Hałaśliwa sąsiadka

Mieszka „przez ścianę”, o czym ani na chwilę nie możesz zapomnieć. Godzinami trzyma otwarte kurki od umywalni. Przestawia meble w swoim pokoju (przynajmniej tak wnosisz, sądząc z hałasu). Chrapie. Nuci. Płucze sobie gardło. Chrząka. Mówi przez sen. Pogwizduje. Zaprasza przyjaciółki na „długie nocne rodaków rozmowy”, które zmuszają Cię mimo woli do nastawiania ucha, a z których nic nie możesz zrozumieć. Od czasu do czasu oddaje się czynnościom zgoła tajemniczym, które doprowadzają Cię do gorączki: słyszysz jakieś dziwne, niewytłumaczalne odgłosy, nie możesz ich z niczym skojarzyć i napróżno łamiesz sobie głowę na temat: „co też ona może robić?”

Katastrofistka

Z ponuro wydłużoną twarzą zaczepia Cię, aby Ci oznajmić, że barometr spadł, że w okolicy są wypadki tyfusu, że w zeszłym roku utopił się wczasowicz właśnie tam, gdzie zwykle się kąpiesz, że twoje nowe pantofle plażowe nie wytrzymają ani tygodnia, i tak dalej. Przepowiednie katastrofistki na szczęście nie sprawdzają się, ale to wpędza katastrofistkę w coraz czarniejsze myśli. Za to, jeśli jedna na sto przypadkiem się sprawdzi, katastrofistka nie posiada się z satysfakcji i szczodrze cię częstuje tryumfalnym „a nie mówiłam”.

Gwiazda humoru

Jest promieniem słońca domu wczasowego. Sypie żartami jak z rękawa. Nigdy nie powie „a nuż” tylko zawsze „a nóż, a widelec”. Najpospolitsze słowa wymawia tonem dwuznacznym, znacząco mrugając, i sama pęka ze śmiechu, gdyż nikt poza nią nie może odkryć, na czym tu polega dowcip. Nadzwyczaj pomysłowo przekręca nazwiska. Przy posiłkach zabawia całą jadalnię specjalnym repertuarem: „zdaje się, że ta fasolka ma nogi” albo „znów nam dali wywar z trupa” (tzn. rosół). Opowiada prześmieszne zdarzenia, których sama była świadkiem, a w których rozpoznajesz anegdoty z czasów babki króla Ćwioczka. Z okazji przybycia każdego nowego wczasowicza, powtarza je raz jeszcze, aby nikt nie był pokrzywdzony. Chowa torebkę sąsiadki pod materac. Wiszące obok siebie płaszcze spina agrafkami. Taka psotnica!

Miejscowa Greta Garbo

Nie zdejmuje czarnych okularów nawet przy obiedzie. Stale chodzi w spodniach, do tego efektowne klipsy w uszach i paznokcie „cyklamen nr 5”. Pali papierosy między zupą, a mięsem. Kobiety ją nudzą.

Mama-Fonograf

Obdarzona jest przez naturę przenikliwym głosem, którym bez wytchnienia udziela synkowi (albo córeczce) szeregu sprzecznych poleceń: „Chodź tutaj! Idź się bawić! Męczysz panią! Powiedz przepraszam! Idźże do dzieci! Już raz ci powiedziałam, nie oddalaj się! Przeszkadzasz panu czytać! Włóż sweterek! Nie biegaj, bo jesteś zgrzany! Idź popływać! Natychmiast wyjdź z wody!” — itd. itd. A od czasu do czasu: „Jeśli się natychmiast nie uspokoisz, powiem tej pani żeby cię zabrała. To jest baba Jaga!” Osobie, na którą w tym momencie wskazuje palcem mama-fonograf, robi się nadzwyczaj miło…

Wczasowiczka z wymaganiami

Chciałaby mieszkać w pokoju słonecznym, ale chłodnym, dużym, ale przytulnym, na piętrze, ale żeby nie chodzić po schodach. Chciałaby zrobić spacer daleki, ale nie męczący. Chciałaby się ubrać ciepło, ale żeby opalić plecy. Chciałaby posiłków obfitych, ale nie tuczących, witaminowych, ale bez surówek, punktualnych, ale nie krępujących. Chciałaby słuchać muzyki tanecznej, ale poważnej. Chciałaby pożyczyć książkę „lekką”, ale naukową, coś historycznego, ale o aktualnych tematach. Chciałaby wyjechać w sobotę, ale żeby nie było tłoku...

I szereg innych postrachów

z których wymienimy tylko Wczasowiczkę — która — nienawidzi radia i zamyka je mimo protestów całego towarzystwa, Wczasowiczkę — która — wynosi — wszystkie — pisma — z — czytelni, aby je czytać „do poduszki”, po czym zapomina je odnieść, oraz Wczasowiczkę — która — boi — się — przeciągów i nie pozwala otwierać okien.

Ma się rozumieć, nie rozpoznajesz o Czytelniczko w żadnym z tych konterfektów własnej osoby. Skądżeby? Ale... może jednak któryś z nich mówi Ci coś nie coś o twoim zachowaniu się na wczasach? Jeśli tak — zmień się co prędzej, a zobaczysz, ile sympatii i popularności zyskasz wśród swoich wczasowych towarzyszy.


Tekst pochodzi z numeru 277/1950 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

Niech żyją wakacje! Zapraszamy do naszej kolekcji, w której znajdziecie Państwo więcej urlopowych treści.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!