pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści
Przekrój
Nie zdarzyło wam się, spotykając człowieka po raz pierwszy, przyłapać się na niemądrej myśli: ...
1978-07-30
archiwum

Czy istnieje życie po śmierci?
Hipotezy na temat reinkarnacji

„Śmierć i życie”, Gustav Klimt, 1910–15 r.; źródło: Leopold Museum (domena publiczna)
Czy istnieje życie po śmierci?
Czy istnieje życie po śmierci?
Czyta się 12 minut

Reinkarnacja genetyczna?

Przekonanie, że człowiek może w kolejnych „wcieleniach” powracać po śmierci na ziemię, jest bardzo stare. Stanowiło ono trzon wielkich religii Wschodu, a szczególnie buddyzmu i hinduizmu. Także inne dawne wierzenia sugerowały, że reinkarnacja stanowi prawo rządzące przeznaczeniem człowieka.

Przekonanie osobiste o istnieniu reinkarnacji wyrażali również wielcy ludzie wszystkich czasów. Tak na przykład grecki filozof i matematyk z VI wieku p.n.e. Pitagoras, podaje, że poznał w pewnej świątyni swoją tarczę, którą w poprzednim wcieleniu jako Euphorbos nosił podczas wojny trojańskiej (XI wiek p.n.e.). Novalis w wierszu: „Kto raz cię ujrzał, matko” daje do zrozumienia, że żył poprzednio w I wieku naszej ery. Lamartine — francuski poeta-romantyk (XIX w.) podczas podróży po Palestynie poznał wiele miejscowości, w których bawił w swym poprzednim wcieleniu. Goethe twierdził, że żył za czasów Hadriana i dlatego pociąga go wszystko, co rzymskie. Zwolennikami reinkarnacji byli przede wszystkim Platon i neoplatonicy, a później gnostycy, kabaliści, manichejczycy, druidowie i pierwotni chrześcijanie.

Wiele najtęższych umysłów filozoficznych w czasach nowożytnych uznawało ją za jedynie logiczną w ogólnym światopoglądzie, żeby wymienić tylko Voltaire’a, Lessinga, Schopenhauera, Wagnera, Strindberga i Maeterlincka.

Współczesna nauka nie potwierdza tej starożytnej doktryny. Nie ma specjalistów, którzy interesowaliby się tego rodzaju problemami, zalicza się je do spraw religijnych czy metafizycznych, a ostatnio parapsychologicznych. Tymczasem wydaje się, że odrzucenie tej hipotezy, mającej za sobą bądź co bądź tysiące lat tradycji i posiadającej dziś jeszcze setki milionów zwolenników, nie jest w pełni uzasadnione. Problem trzeba by rozpatrzeć od nowa, to znaczy przestudiować go przy pomocy nowoczesnych metod naukowych. Występuje bowiem wiele zjawisk, które mogłyby ewentualnie świadczyć, że coś w rodzaju reinkarnacji istnieje.

I tak na przykład znane są fakty, iż w umysłach niektórych ludzi tkwią wspomnienia (i to bardzo szczegółowe) z przeszłości, dotyczące miejsc, gdzie rzekomo kiedyś żyli. Potrafią oni te miejsca rozpoznać, podać charakterystyczne szczegóły dotyczące przedmiotów czy osób wtedy żyjących itd. Inni znów, znajdując się w stanie snu czy hipnozy, „powracają” w swych relacjach do „poprzednich istnień” i to czasem w bardzo odległych epokach.

Czy mamy tu do czynienia z „inkarnacjami” z okresu minionych kultur, które niejako „wzywają” współczesnych ludzi do poszukiwania dawnej ojczyzny?

Co na to współczesna nauka?

Od czasów Grzegorza Mendla wiemy w jaki sposób działa mechanizm dziedziczenia, możemy o tym przeczytać w każdej książce naukowej. Jest także oczywiste, że istnieją niewątpliwe podobieństwa między ojcem a synem, matką a córką, a także podobieństwa do dalszych przodków, to jest dziadków lub babek. Jednakże zdarza się czasem, iż w jakiejś rodzinie, wśród jasnowłosych i niebieskookich dzieci, pojawi się syn lub córka o włosach ciemnych i oczach brązowych, stanowiący inny typ rasowy. Mówi się wtedy o „szczególnego rodzaju układach genetycznych”, nikt natomiast nie zastanawia się nad możliwością inkarnacji obcej jednostki do tej właśnie rodziny. Nauka podaje bowiem, że procesy dziedziczenia są długofalowe, w danym osobniku zbiegać się mogą najróżniejsze kombinacje przekazów genetycznych, a dziedziczenie może „nawiązywać” nawet do bardzo odległych czasów.

Jednakże występują swego rodzaju anomalie. Zjawiają się na przykład całe „generacje” muzyków, rzeźbiarzy, malarzy, poetów, wielkich wodzów, filozofów itd. Wydaje się, że mechanizm genetyczny jest nie tylko natury czysto fizycznej, lecz stanowi kompleks zmian w psychice i świadomości ludzkiej.

Badając budowę człowieka, nauka coraz bardziej stwierdza fakt niejako „podwójności” jego natury. Przejawia się ona w tym, iż stale ma się do czynienia z wzajemnym oddziaływaniem na siebie strony fizycznej i psychicznej. Wiemy, że energia może zmieniać się w materię, a materia w energię. Jeżeli zjawiska te istnieją w otaczającym nas świecie, to mogą występować także i wewnątrz nas. „Obie natury” człowieka wzajemnie się przenikają, a granica między nimi jest płynna. Stąd właśnie, być może, powstają fenomeny parapsychologiczne.

Także i tak zwane prawo Karmy, podstawowe prawo rządzące reinkarnacją w starożytnej filozofii hinduskiej (czy buddyjskiej), mogłoby istnieć w rzeczywistości. Przejawiałoby się ono w postaci konieczności dziedziczenia niektórych cech fizycznych lub psychicznych przodków — przez ich potomków.

Nie rozwiązanym dotąd problemem jest pytanie, dlaczego u niektórych osobników występuje szczególna koncentracja cech (odziedziczonych z przeszłości?), która stwarza im możliwość wspomnień, że żyli dawniej, w określonym miejscu i w otoczeniu określonych ludzi, co często sprawdzono jako prawdziwe. Niektórzy uczeni twierdzą, że powstawanie obrazów z przeszłości jest wynikiem nienormalnego stanu świadomości danego człowieka, to jest na przykład skutkiem wprowadzenia go w trans hipnotyczny, lub naruszeniem jego równowagi psychicznej. Wiadomo, że u ludzi stale zajmujących się mistyką lub magią mogą występować swego rodzaju wizje, obrazy zupełnie nierealne w stosunku do otaczającego ich świata. Znajdująca się w stanie ekstazy podświadomość może „produkować” na przykład figury świętych, symbole staroegipskie, zjawiska grzmotów, błyskawic itd. Świat podświadomości okazuje się więc coraz bardziej skomplikowany, im bardziej się w nim pogrążać.

Istnieją także inne próby wyjaśnienia tych fenomenów. Jedni twierdzą, że chodzi o powiązania psychiki człowieka z jego tak zwanym ciałem astralnym, inni, że ma tu miejsce reprodukcja psychiczna dawno minionych przeżyć ducha ludzkiego „wędrującego poprzez przestrzenie wszechświata”, jeszcze inni uważają, że są to po prostu halucynacje chorego (lub uszkodzonego) mózgu.

Najprawdopodobniejsze jest chyba, iż są to przeżycia naszych przodków, które poprzez mechanizm dziedziczenia przeszły do naszej osobowości (do naszej świadomości), a w okresie paranormalnych stanów z podświadomości tej jakby się wydostają. Jak długo jednak nie jest wyjaśnione w jaki sposób funkcjonuje świadomość, w jaki sposób z impulsów molekularnych i elektrochemicznych przemian w naszym mózgu powstaje na przykład utwór w postaci pięknej symfonii, czy teoria względności — tak długo wszystko to należy uznać za nieudowodnione. Dlatego badania nad reinkarnacją, która ongiś była swego rodzaju genialną interpretacją tych zjawisk, a dziś nie potrafi ich z naukowego punktu widzenia wyjaśnić, winny być kontynuowane.

Pamiętam tysiąc lat wstecz...

Nie zdarzyło wam się, spotykając człowieka po raz pierwszy, przyłapać się na niemądrej myśli: „Ja przecież kiedyś go znałem”! Albo jadąc przez zupełnie nieznaną okolicę i obserwując krajobraz doznać dziwnego uczucia, że się tutaj już kiedyś było? A nawet wiadomo co znajduje się za tym zakrętem...

Zjawisko to jest znane od dawna. Psychologowie nadali mu francuską nazwę déjà vu — „już widziane”. Uważają je za swego rodzaju iluzję pamięci, wywołaną przemęczeniem lub rozstrojem systemu nerwowego. Ale czy jest to przekonywające wyjaśnienie? Przypomnijmy o bardziej niezwykłych zjawiskach z tej dziedziny. Są świadectwa, że w stanie głębokiej hipnozy lub w malignie ludzie zaczynają opowiadać o miastach i krajach, w których nigdy nie byli...

Amerykanin Edgar Cayce w czasie snu hipnotycznego dokładnie opisywał przed inkaską cywilizację Peru, której istnienie potwierdziły dopiero niedawne wykopaliska archeologiczne.

Pewnego razu Cayce opisał, jak podczas wojny z Indianami siedział z jakimś młodym żołnierzem na brzegu rzeki. Obaj byli bardzo głodni i żołnierz oddał mu swoją rację żywnościową... Następnie kiedyś w mieście Virginia Beache (USA), gdy Cayce był u fryzjera, 5-Ietni chłopczyk z ufnością wdrapał mu się na kolana. Ojciec chłopca zdziwił się i powiedział: „Zostaw obcego wujka w spokoju”. „Ale ja go znam — odpowiedział chłopczyk — my razem siedzieliśmy kiedyś głodni nad rzeką”...

Oczywiście najłatwiej odrzucić podobne przypadki (dość liczne), twierdząc, że człowiek z bujną fantazją może opowiadać jeszcze dziwniejsze historie. Można więc nie brać pod uwagę tego typu „rewelacji”. Powstaje jednak pytanie, jak interpretować opis powyższych przypadków z punktu widzenia naszych pojęć o świecie i człowieku?

Nagromadziło się bowiem bardzo wiele faktów nie pozostawiających wątpliwości co do tego, że człowiek przyjmuje daleko więcej informacji niż to, co trafia w sferę jego świadomości.

Kilka lat temu w czasopismach naukowych podano następujący przypadek. Pewien Amerykanin w czasie choroby, w malignie, nieoczekiwanie zaczął mówić po japońsku, którego to języka jakoby nigdy nie znał. Wywołało to sensację. Tymczasem po dokładnym zbadaniu okazało się, że we wczesnym dzieciństwie mieszkał on wraz z rodzicami w Japonii. Dawne, zdawałoby się prawie już zupełnie zapomniane informacje nieoczekiwanie „obudziły się” w jego pamięci.

Jednakże w wielu przypadkach nawet najdokładniejsze badanie nie pozwala na odnalezienie ukrytych źródeł informacji. W związku z tym powstaje przypuszczenie, że dziedziczne mechanizmy przekazują pamięć minionych pokoleń, która w szczególnych przypadkach może się „rozkodować” i wtargnąć do świadomości. Przypuszczenie to wypływa z ostatnich osiągnięć w badaniach mechanizmów pamięci. Tu należy wspomnieć o rezultatach otrzymanych przez uczonych przy badaniach zachowania się robaków — planarii. Zwierzę to posiada tylko zaczątki systemu nerwowego. Planaria reaguje na podrażnienie prądem elektrycznym, skręcając się lub wyginając. A po stu powtórzeniach oddziaływania jednocześnie prądem i światłem planarie zaczynają skręcać się nawet wtedy, gdy są drażnione tylko światłem. Następnie tymi planariami, drobno pokrajanymi, karmiono planarie jeszcze nie „uczone”. Rezultat był oszołamiający: robaki-kanibale daleko szybciej zaczynały reagować na światło, aniżeli inne planarie!

Wspomnienia z "poprzedniego życia" wywołane hipnozą?...

Angielski psychiatra, dr A. Bloxham, przewodniczący Brytyjskiego Towarzystwa Hipnoterapeutycznego, przywrócił w swej ponad czterdziestoletniej praktyce zdrowie setkom chorych za pomocą leczenia hipnozą. Kazał on niektórym, znajdującym się w śnie hipnotycznym pacjentom opowiadać przeszłość, i to nie tylko od momentu ich urodzenia, lecz także z „poprzedniego życia”. Wiele seansów było udanych, stąd dr Bloxham posiada ponad czterysta taśm magnetofonowych z tego rodzaju relacjami.

Wiadomo, iż zwolennicy reinkarnacji nie dysponują dotąd żadnym pewnym dowodem, że człowiek miał kiedyś jakieś „poprzednie życie”. Dużo natomiast przypadków na to wskazujących wielokrotnie już zbadano i opisano.

W książce pt. „Reinkarnacja — dwadzieścia poświadczonych przypadków wspomnień z poprzedniego życia” (tłumaczenie z angielskiego wydane w RFN w 1976 r.) amerykański lekarz-psychiatra, prof. Jan Stevenson, opisuje odnalezienie i zidentyfikowanie pewnych osób (i zdarzeń) wskazanych przez niektóre badane przez niego dzieci, z uporem twierdzące, że są to ich poprzedni rodzice (lub krewni) oraz szczegóły z ich poprzedniego życia. Jednakże w opisanych przez Stevensona wypadkach wspomnienia tego rodzaju występowały przeważnie tylko u dzieci; następnie przez dorosłe osoby zostały zupełnie zapomniane. Natomiast stosowanie hipnozy u ludzi dojrzałych i analizowanie wywołanych pod jej wpływem „zwierzeń” obejmuje zupełnie nowy obszar badań nad problemem reinkarnacji.

Opisane poniżej, wybrane tylko przypadki, zdarzyły się w leczeniu chorych przez dr. Bloxhmana. Podawali oni różne fakty i szczegóły, twierdząc, że dotyczą ich poprzedniego życia. Charakterystyczne w tych relacjach było, iż pacjent tego poprzedniego życia nie wspomniał, lecz zachowywał się tak, jakby je na nowo przeżywał!

Publicysta i dziennikarz telewizyjny I. Iverson napisał na tej podstawie książkę pod tytułem „Czy żyjemy tylko raz?” (I. Iverson: „More lives that one?”, London, 1976). Podaje on wiele przypadków, w których znajdujący się w stanie hipnozy ludzie mówili, że żyli już przed dziesiątkami lub nawet setkami lat. Życie to miało miejsce przeważnie w małych miasteczkach i przebiegało w warunkach codziennego dnia danej epoki. Stąd występowały poważne trudności przy podejmowaniu prób zbierania dowodów prawdziwości tych zeznań. Jak bowiem wiadomo, historia opisująca naszą przeszłość podaje bardzo mało szczegółów z życia codziennego w dawnych czasach, zawiera wiele luk i zniekształceń z braku wiarygodnych źródeł. Niemniej stwierdzono, iż niektórzy pacjenci podawali prawdziwe (choć często mało istotne) fakty i wydarzenia, których nie mogli znać.

Doktor Bloxham obserwował jak stawali się oni wtedy jakby zupełnie innymi ludźmi. Na przykład niejaki Graham Hustable pochodzący z Walii, kulturalny i dystyngowany pan, przekształcił się nagle w klnącego ordynarnie marynarza obsługującego armatę na angielskiej fregacie w okresie wojen napoleońskich. Głos jego nabrał głębszych tonów, zaczął mówić z innym akcentem, a jego mowa przerywana była ciężkim kaszlem. Podawał on wiele szczegółów z życia ówczesnych marynarzy, które od dawna już zapomniano; potwierdzone one zostały przez specjalistów z Muzeum Morskiego w Greenwich. Seans hipnotyczny z tym „marynarzem” zakończył się relacją o trafieniu go w czasie bitwy pociskiem z nieprzyjacielskiego okrętu, który to pocisk urwał mu nogę. Okrzyki i jęki bólu zahipnotyzowanego były tak straszne, że dr Bloxham musiał przerwać seans, a następnie zapewnić pana Hustable, iż posiada on nogę zdrową i całą!...

Inny przypadek dotyczył pewnego dziennikarza, który po zahipnotyzowaniu „zmienił się” w adwokata z pierwszej połowy XIX stulecia, przegrywającego właśnie ważną rozprawę przed sądem. Irytował się on, że dr Bloxham nie zna nazwiska jakiegoś wyższego sędziego z tych czasów. Gdy hipnotyzer zapytał go czemu nie założył apelacji, usłyszał w odpowiedzi pytanie: „A co to jest apelacja?”. Lekarz był zdumiony: prawnik, który nie wie co to jest apelacja? Lecz w trakcie badań sprawdzających okazało się, że możliwość apelacji od wyroku wprowadzona została w Anglii dopiero począwszy od roku 1873.

Oczywiście tego rodzaju przypadki były dość rzadkie. Nigdy także przedtem ani hipnotyzer, ani hipnotyzowany nie wiedzieli czy dojdzie do relacji z poprzednich istnień. Jeżeli jednak już tak było, badani zachowywali się zawsze tak, jakby w tym czasie — z całym realizmem — znów przeżywali swe poprzednie życie. Po obudzeniu się nic nie wiedzieli o tym co działo się w czasie transu. Czasem też odpowiedzi, udzielane w zupełnie już zapomnianym dialekcie, były prawie nie do zrozumienia. Świadczyłoby to jednak, iż w ramach cofania się pacjentów w ich daleką przeszłość, zmieniali się oni w sposób zasadniczy, „wcielając się” niejako w dawne swe osobowości!

W wyniku badań dr. Bloxhama powstało wiele relacji o rzekomym poprzednim życiu danego człowieka. Powstawać więc zaczyna naukowa metodyka prowadzenia tego rodzaju badań. Nad tymi materiałami jednakże trzeba będzie jeszcze wiele pracować i wcale nie jest pewne do jakich wniosków się dojdzie. Bowiem gdyby nawet przyjąć, że opisane relacje są całkowicie prawdziwe, istnieje jeszcze wiele niewiadomych. Na przykład nikt z hipnotyzowanych nie umiał w żaden sposób wytłumaczyć co robił i gdzie znajdował się w czasie pomiędzy poszczególnymi „wcieleniami”, wszyscy oni mówili, że... „widzą dookoła ciemności”…

Tak więc nie wiemy czym jest reinkarnacja, jak często ona występuje, a nawet czy w ogóle istnieje! Jesteśmy dopiero na samym początku badań nad tym zjawiskiem. Liczba naukowców zajmujących się analizowaniem przeszłości uśpionych pacjentów jest na razie bardzo niewielka. Medycyna, po wielu latach absolutnej niewiary, dopiero zaczyna zajmować się leczeniem hipnozą. A próby cofnięcia świadomości człowieka wstecz, poza datę jego urodzin, należą do problemów zupełnie jeszcze nie zbadanych.

***

Kwiat na wiosnę przemienia się w nasienie. Wypuszcza ono kiełek, rozwija się, kwitnie, daje ziarno, więdnie i umiera. Kwiat więc powstał z nasienia i zmienił się w nasienie. Treść jego nie zniknęła, „dusza” nie umarła, pozostała w ziarenku, które na przyszły rok da nową roślinę. Przebieg życia jest więc jednakowy: rośliny, zwierzęta czy ludzie podlegają tym samym, wszech obowiązującym zasadom ewolucji. Jeżeli wyobrazić ją sobie jako zespół praw, poprzez działanie których rozwija się życie, to reinkarnacja będzie jego „prawą ręką”, a prawo przyczyn i skutków — „lewą ręką”.

Istota reinkarnacji polegać ma bowiem na tym, że człowiek w wielu kolejnych żywotach zdobywa coraz pełniejsze doświadczenie życiowe, które zmienia się w jego charakter i uzdolnienia. Do następnego życia wchodzi więc z tymi zdolnościami i tym charakterem, jakie wytworzyły się w poprzednich żywotach. Każde nowe życie, będące dalszym ciągiem poprzedniego, zaczyna się od tego stopnia rozwoju, na jakim człowiek zatrzymał się w poprzednim.

Kolejne życie to określona lekcja, którą trzeba wykonać. Jeśli komuś udało się rozwiązać niektóre zadania — posuwa się prędzej na drodze ewolucji; jeśli miał mniej powodzenia — powraca wiele razy do tych samych okoliczności i w to samo otoczenie, w którym doznał niepowodzeń. Można rozpatrywać ciąg tych „wcieleń” jako szereg oddzielnych żywotów, lepiej jednak patrzeć na to jak na jedno wielkie życie. Przerwy między wcieleniami nazwać można snem albo dniem, zależnie od punktu widzenia.

Każdy okazuje się twórcą własnego losu; jego pragnienie i wola mają decydujące znaczenie dla ukształtowania tego losu. Jedyne dziedzictwo, jakie człowiek bierze od rodziców, to cechy fizyczne, charakterystyczne dla tej rasy i narodu, w których się właśnie rodzi. Natomiast indywidualność jego kształtowała się przez wieki, dążenia i zdolności są rezultatem zapasów z poprzednich żywotów. Nowe życie podejmuje, aby dalej doskonalić swą indywidualność.

Tekst pochodzi z numeru nr 1738/1978 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

 

Czy wiesz, że pierwszy numer „Przekroju” ukazał się w 1945 roku? To było 76 lat temu! Wesprzyj nas, a spróbujemy dobić do setki.

* Pola wymagane

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!