Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Wiadomo, że moda jest trochę sztuką, a trochę biznesem. Ile w niej sztuki? Ile biznesu? Czy to, ...
2017-04-27 10:00:00
Moda

Ciemna strona mody

Ciemna strona mody

Nie, nie czytajcie tego.

Życie jest piękne. Moda jest piękna. Słonko jest piękne. Możemy się umówić, że przy tym zostajemy. Ale ja siedziałam w modzie całe życie i jeżdżąc między brudnym magazynem a śmierdzącą fabryką, miałam czas, żeby pewne rzeczy przemyśleć.

Wiadomo, że moda jest trochę sztuką, a trochę biznesem. Ile w niej sztuki? Ile biznesu? Czy to, co moglibyśmy nazwać w modzie sztuką, nie jest czasem ozdobną przykrywką dla czystego biznesu? Czy wymyślny pokaz mody, czysty teatr z dekoracją, muzyką, światłami, wystylizowany do granic i zupełnie abstrakcyjny, a czasem wręcz aberracyjny, nie jest tylko dla mediów, fotografów, kamer, telewizji? Łącznie z tzw. pierwszym rzędem celebrytów, którzy, och!, nawiedzili – za ciężkie pieniądze. I wszystko po to, żeby podtrzymać sławę firmy, żeby nazwa wybrzmiewała i żeby echo roznosiło się po świecie. I żeby pod tym szyldem sprzedawać perfumy i kosmetyki, z których są prawdziwe pieniądze, a sfinansowanie tego cyrku to małe piwo przy tamtych zyskach. Właściciele firmy się cieszą, autor przyjmuje gratulacje, bo nawet pokazał coś ciekawego. Jednak w nieco innej dziedzinie niż moda, bo jakoś nie czuję, żeby długie czerwone treny ciągnące się od ramion do połowy wybiegu, tak pięknie wiejące w sztucznym wietrze, przyjęły się w przyszłym sezonie.

A my zobaczymy je w pięknym piśmie, na pięknym zdjęciu – i pójdziemy do sieciówy kupić sobie krem.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

7 to nadzwyczajna liczba w numerologii – w Chinach brzmi podobnie do słowa „pewny”. U nas masz siedem pewnych i bezpłatnych artykułów do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ta cała moda nie karmiła naszych demonów. Naszego snobizmu, naszego ego, naszej zazdrości, naszych kompleksów, naszej miłości własnej, naszych wiecznych pretensji, naszego udawania. Naprawdę są ludzie, którzy kiedy się modnie ubiorą, to uważają, że są „lepsi”. I ludzie, którzy widząc kogoś modnie ubranego, myślą, że są „gorsi”. To jest rasizm.

Zazdrość o ciuchy, no pomyśl, człowieku: o co? O kawałek szmaty? Wieczne pretensje do losu o za grube uda, brak talii, nie taki nos i tak dalej, bez końca.

Czy dlatego jesteś sama? Nie masz kompleksów, że masz chude nogi. Po prostu masz chude nogi. Każdy, ale to każdy człowiek ma coś nie tak. Wiem to, bo znałam dużo pięknych modelek. One też narzekają, ale to są ich sprawy zawodowe: tego nie mogę założyć, bo… 

Nabieramy się na kłamliwe zdjęcia. Dajemy sobie wciskać kit: „bądź sobą z naszą markową torebką”.

Ale jak to? – powiesz. Przecież ja pomiędzy „mieć” a „być” wybieram „mieć”. Nie przyznasz się przed sobą, że konsumpcjonizm zżera ci duszę. Że boisz się, że jak nie jesteś modny – to cię nie ma. Nie widzisz, że nie tyle jesteś modny, ile pretensjonalny.

Poczekajcie: wkrótce mam zamiar jeszcze bardziej obrzydzić wam modę. 

rys. Roland Topor/ archiwum „Przekroju” (nr 1059/1965)
rys. Roland Topor/ archiwum „Przekroju” (nr 1059/1965)

Data publikacji:

Barbara Hoff

Zajęła się modą, bo chciała być dyktatorką, a w polityce akurat nie było warunków. Jej publikowane w „Przekroju” pomysły na przeróbki przyjęły się na ulicach. Do stoiska Hofflandu w „Juniorze” ustawiały się kolejki takie, że pękały szyby. Tutaj – przed pokazem kolekcji w latach 80.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!