Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
O domu z betonu pełnym wolnej miłości – do natury, do awangardy, do twórczej ekspresji – wzniesionym ...
2019-09-13 10:00:00

Awangarda w lesie

zdjęcie: Marek Lamber
Awangarda w lesie
Awangarda w lesie

O domu z betonu pełnym wolnej miłości – do natury, do awangardy, do twórczej ekspresji – wzniesionym w czasach ponurych i zburzonym we współczesnych.

Czyta się 3 minuty

W czasie studiów architektonicznych Jan Szpakowicz był dla mnie gwiazdą na miarę Kurta Cobaina, a zaprojektowany przez niego w latach 60. XX w. niepozorny dom w Zalesiu Dolnym pod Warszawą, w którym mieszkał wspólnie z rodziną do czasu wyjazdu do Francji w 1992 r., prawdziwym odkryciem. Mimo że był budynkiem jak na tamte czasy (a nawet jak i na czasy znacznie późniejsze) niezwykle awangardowym, nie można go było znaleźć w podręcznikach i albumach. W ogóle nie istniał w zbiorowej świadomości do momentu, kiedy kilka, a może już kilkanaście lat temu w starym wydaniu branżowego czasopisma odnalazł go architekt Łukasz Wojciechowski. Zafascynowany tym znaleziskiem z wielkim zaangażowaniem postanowił je promować, dzięki czemu dom od razu stał się sensacją na łamach nie tylko krajowych, lecz także zagranicznych portali poświęconych projektowaniu, w dużej mierze zmieniając optykę postrzegania dziedzictwa późnego modernizmu w Polsce. Nie było w tym nic dziwnego – to obiekt, który mimo upływu ponad 50 lat od powstania cały czas wydaje się wyjątkowo nowoczesny.

zdjęcie: z archiwum Jana Szpakowicza
zdjęcie: z archiwum Jana Szpakowicza

Tak nietypowy dom można wybudować chyba tylko dla samego siebie. W jego rzutach i przekrojach widać ogromną, wręcz obsesyjną konsekwencję i matematyczną dokładność. W dziewięciu betonowych, regularnie rozmieszczonych kubikach długości i szerokości równej 2,4 m jest wszystko, czego dom potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania: kuchnia, łazienka, garderoby i sypialnie. Pomiędzy nimi rozlewa się otwarta na świat zewnętrzny zadaszona przestrzeń, której granice wyznaczają ogromne drewniane okna, wpuszczające do wnętrza mnóstwo światła dziennego. Oglądając archiwalne zdjęcia, łatwo dostrzec podstawowy zamysł architekta: budynek jest tu tylko tłem dla natury i życia mieszkańców. Zamknięte w prostopadłościennych formach pokoje pełnią tu też funkcję słupów podtrzymujących ciemne pasy dachu, które wydają się swobodnie unosić na różnych wysokościach. Dom ma dosyć surowy i ascetyczny charakter, a jednocześnie sprawia wrażenie przytulnego i ciepłego dzięki wszechobecnej i starannie kadrowanej zieleni, dopełniającej kompozycję złożoną z betonu, drewna i ceramiki.

„Wszyscy zarzucali nam formalizm, ale tak naprawdę to bardzo wygodny dom. Świetnie nam się tam żyło” – pan Jan opowiada o budynku z pasją i nieskrywanym sentymentem. Do dzisiaj doskonale pamięta każdy zaprojektowany w nim detal i bez trudu opisuje wszystkie wymiary i rozwiązania techniczne. Wielkość sypialni uznaje za zupełnie wystarczającą. Spotykam się z nim i jego żoną, Grażyną Szpakowicz, która zajmowała się konserwacją zabytków, w centrum Warszawy. Mam dużo szczęścia, bo są w stolicy tylko przez chwilę. Słucham opowieści o tym, jak wyglądało projektowanie w Polsce kilkadziesiąt lat temu, a za oknem właśnie dogorywają szczątki Ściany Wschodniej – jednego z najciekawszych założeń powojennej modernistycznej urbanistyki, dobitej przez nieudaną rewitalizację pasażu Wiecha, odbudowę Rotundy i przylegającego do niej wieżowca, którego kształt został prawdopodobnie wygenerowany przez maszynę losującą po zwolnieniu blokady. Mamy problem ze zrozumieniem i uszanowaniem trudnego architektonicznego dziedzictwa pozostawionego nam przez starsze pokolenie projektantów.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

„To był trudny okres, ale widząc to, co wyczyniają z miastem niektórzy współcześni deweloperzy, naprawdę można go docenić” – mówi mi pani Grażyna.

Historia domu Szpakowiczów w Za­lesiu też nie ma szczęśliwego zakończenia. Kiedy pytam o to, w jakim stanie budynek jest teraz, do końca mam nadzieję, że nie potwierdzą się niesprawdzone informacje, które dotarły do mnie wcześniej. Niestety, nic z niego nie zostało. Pocałunkiem śmierci dla tej betonowej mieszkalnej rzeźby okazała się jej popularność. Nowy właściciel postanowił pozbyć się domu w czasie, kiedy w okolicy zaczęły pojawiać się liczne grupy rozentuzjazmowanych młodych architektów chcących zobaczyć go na żywo i sfotografować, a to zawsze oznacza kłopoty. Nikt nie zareagował na czas i dzisiaj pozostaje nam tylko nadzieja, że Filip Springer opisze kiedyś tę perłę modernizmu z Zalesia w nowym wydaniu Źle urodzonych, a jakiś ekscentryczny milioner postanowi odbudować ją w architektonicznym lunaparku dla sentymentalistów, gdzie przechadzając się pomiędzy Supersamem a pawilonem Chemii, leczyć się będą ze wszystkich oznak tęsknoty i wyrzutów sumienia.

 

Data publikacji:

Łukasz Stępnik

Absolwent Wydziału Architektury PW. Praktykował w biurach architektonicznych w Polsce i Szwajcarii. Obecnie interesuje go popularyzacja szeroko pojętej teorii projektowania, co stara się realizować poprzez tłumaczenie esejów i manifestów architektury XX i XXI wieku. Redaktor kwartalnika architektonicznego „RZUT”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!