Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Niewiele jest sportów, które wyzwalają tak wiele emocji jak skoki spadochronowe. Wyskakując z samolotu ...
2018-09-14 00:00:00
kultura fizyczna

Adrenalina bez skrzydeł

zdjęcie: Filipe Dos Santos Mendes/Unsplash
Adrenalina bez skrzydeł
Adrenalina bez skrzydeł

Niewiele jest sportów, które wyzwalają tak wiele emocji jak skoki spadochronowe. Wyskakując z samolotu na wysokości 4000 m i lecąc w kierunku ziemi z prędkością 200 km/h, dostaje się taki zastrzyk adrenaliny, że czuje się ją jeszcze długo po wylądowaniu.

Jeśli jednak zechcemy skakać samodzielnie, należy zaliczyć cały kurs AFF (Accelerated FreeFall), który obejmuje: 10 godz. wykładów teoretycznych, naziemne ćwiczenia na makiecie samolotu oraz serię skoków z instruktorami. Szkolenie można odbyć praktycznie we wszystkich aeroklubach na terenie Polski. Aby jednak swobodnie czuć się w powietrzu, pewnie wykonywać manewry i odpowiednio reagować na niespodziewane sytuacje, trzeba wykonać dziesiątki, a nawet setki skoków.

Spadochron da Vinci

Marzenia o lataniu towarzyszą nam od zarania dziejów. Choć stare chińskie kroniki wspominają o pokazach akrobatów, którzy skoki z wysokości amortyzowali, używając wielkich parasoli, to pierwsze udokumentowane rozważania na temat maszyn latających i spadochronów pochodzą z pracowni XV-wiecznego geniusza Leonarda da Vinci. W czwartym rozdziale swojego Kodeksu Atlantyckiego zamieścił on szkic budowy urządzenia pozwalającego na bezpieczne opadanie z każdej wysokości. Przeprowadzony w XX w. test odtworzonego projektu mistrza potwierdził, że założenia da Vinci były słuszne i wcale nie dalekie od współczesnych konstrukcji.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Osobą, która zapisała się w historii jako pierwszy skoczek spadochronowy, był Francuz André-Jacques Garnerin. 22 października 1797 r. podczas lotu balonem nad Paryżem na wysokości 700 m odciął sznur łączący go z ogrzewaną powietrzem czaszą i zaczął opadać na spadochronie własnej konstrukcji. Próba zakończyła się powodzeniem, a konstruktor do czasu śmiertelnego wypadku, któremu uległ podczas prac nad nowym modelem balonu, wykonał wiele demonstracyjnych skoków w całej Europie. Co ciekawe, pierwszą kobietą spadochroniarzem była żona Garnerina, Jeanne – swój pierwszy skok wykonała ona w 1799 r.

Do rozwoju technologii umożliwiających skoki spadochronowe i odpowiedniego do tego sprzętu doszło jednak dopiero w XX w., podczas pierwszej wojny światowej, gdy lotnictwo zaczęło odgrywać kluczową rolę w czasie walk. Wtedy to amerykański konstruktor i pilot Leslie Irvin zaprojektował pierwszy spadochron, który mieścił się w plecaku. W czasie drugiej wojny światowej spadochron Irvina uratował życie ponad 10 tys. lotników.

BASE jumping

Dzisiejsze skoki i nowe konstrukcje spadochronów pozwalają na dużo więcej niż wynalazki Garnerina czy nawet Irvina. Są bezpieczniejsze, o niebo bardziej niezawodne i pozwalają na precyzyjne manewrowanie podczas lotu. Spadochroniarstwo z czasem zaczęto też traktować jako sport i dzielić na dyscypliny. Jedną z nich jest BASE jumping, czyli skoki z budynków (Building), anten (Antenna), przęseł (Span) i naturalnych wzniesień (Earth).

Twórcą tego akronimu i ojcem chrzestnym BASE jumpingu jest Amerykanin Carl Boenish, który na przełomie lat 70. i 80. zelektryzował środowisko skoczków, skacząc ze spadochronem z legendarnej, niemal pionowej formacji skał El Capitan w parku Yosemite. Boenish był także filmowcem, więc swój wyczyn uwiecznił kamerą, którą jako jeden z pierwszych umocował na swoim kasku, zapoczątkowując w ten sposób nowy trend. Dziś kamerki na kasku są normą,  a media chętnie prezentują skoki BASE jumperów z najwyższych budynków na świecie. 

Alleluja i do przodu!

W 2014 r. z Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie skoczyła ze spadochronem grupka księży. Tak naprawdę byli to czterej młodzi polscy skoczkowie, którzy wnieśli sprzęt pod sutannami. Na tarasie widokowym 31. piętra szybko przeskoczyli przez kraty i nucąc coś na mszalną nutę, wyskoczyli w kierunku placu Defilad. Kiedy wylądowali, szybko zwinęli spadochrony i czerwonym polonezem oddalili się w nieznanym kierunku. Wydarzenie odbiło się w mediach szerokim echem. Był to prawdopodobnie pierwszy i ostatni BASE jump z PKiN-u, ponieważ po skoku „księży” okna tarasu zostały dokładnie okratowane i nie da się już przez nie przejść.

W polskim i europejskim prawie nie ma wprawdzie przepisów, które wprost zakazują  skoków spadochronowych z budynków, jednak zawsze znajdzie się jakiś paragraf: zagrożenie życia czy spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu. Legalnie skakać można wtedy, gdy się uzyska pozwolenie, co jest prawie niemożliwe. Wyjątkiem są udostępnione do uprawiania sportów ekstremalnych obiekty. Mierzący 252 m komin nieczynnej fabryki sztucznego jedwabiu Wiskord pod Szczecinem to najwyższa na świecie budowla, z której komercyjnie można skakać zarówno ze spadochronem, jak i na bungee.

Tym, którzy nie chcą łączyć spadochroniarstwa z włamywaniem się do obiektów i którym nie pasuje wykupienie karnetu na skoki z komina, pozostaje ostatnia litera ze skrótu BASE, czyli Earth. W Alpach lub w Skandynawii można znaleźć skalne formacje, na których uprawianie skoków nie zawsze jest legalne, ale bywa tolerowane. Najbardziej znanymi są Ściana Trolli w Norwegii i bajeczna plaża Nawajo w Grecji. Rekordzistą świata w skokach z naturalnych wzniesień jest Rosjanin Walery Rozow, który w 2014 r. skoczył ze znajdującego się na wysokości 7700 m n.p.m. zbocza Czo Oju. Rozow zginął w 2017 r. podczas próby lotu wingsuit ze szczytu Ama Dablam w Nepalu.

Latające wiewiórki

Proximity to chyba najbardziej radykalny sport ekstremalny. W zasadzie jest połączeniem skoków spadochronowych i… latania. Skoczek startuje z wybranego punktu ubrany w specjalny kombinezon – wing­suit, który sprawia, że wygląda jak wiewiórka. Ten skonstruowany z aero­dynamicznego materiału strój ma dodatkowe fałdy, które w czasie lotu unoszą i stabilizują skoczka, umożliwiając mu swobodny lot. Umiejętności i wyjątkowa koncentracja pozwalają najlepszym skoczkom kontrolować spadanie i sterować własnym ciałem, dzięki czemu do momentu otwarcia spadochronu można przelecieć kilka czy nawet kilkanaście kilometrów. Wraz z rozwojem proximity skoczkowie latają coraz bliżej ziemi, decydując się na coraz precyzyjniejsze manewry, czego przykładem jest przelot Włocha, Uliego Emanuele, przez skalną szczelinę szerokości 2 m. Klip z tego wyczynu ma na YouTubie ponad 9,5 mln wyświetleń.

Jak można się domyślić, latanie z górskich szczytów głową do przodu z prędkością około 100 km/h nie jest zajęciem zapewniającym stuprocentowe bezpieczeństwo, więc wypadki – nawet tak doświadczonych skoczków jak Rozow – raz na jakiś czas się zdarzają. Emanuele, uznawany za najbardziej precyzyjnego pilota na świecie, podczas próby kolejnego skoku prawdopodobnie popełnił błąd i roztrzaskał się o skały w Dolomitach.

ilustracja: Joanna Domańska
ilustracja: Joanna Domańska

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!