Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Joanna Brych

Zatrzymać czas (czyli jak zostałam retromaniaczką)

Trzy gracje/ fot. Stefan Arczyński (ze zbiorów Muzuem im. Henryka Tomaszewskiego)
Zatrzymać czas (czyli jak zostałam retromaniaczką)
Zatrzymać czas (czyli jak zostałam retromaniaczką)

Projekt dojrzewał wiele lat. „Nareszcie – pomyślałam – w końcu się udało”. Niewielu mamy tak utalentowanych twórców, a Tomaszewski stworzył zjawisko unikatowe w skali światowej – Wrocławski Teatr Pantomimy. Przedtem tańczył w Baletach Polskich Feliksa Parnella i Operze Wrocławskiej. Nie odpowiadały mu jednak role różnych „prinzów”. Pragnął tworzyć spektakle poruszające współczesnego widza. „Opętała mnie myśl stworzenia całkiem nowej dziedziny sztuki, która łączyłaby elementy baletu, pantomimy, teatru, która dawałaby pole do eksperymentowania” – wyznawał. Odszedł więc od francuskiej tradycji mimu czystego i powołał do życia zespołowy teatr pantomimy. W centrum swojej wizji artystycznej, którą nazwał teatrem kulistym, postawił człowieka i twórcze możliwości ruchu. Odniósł sukces. Do dzisiaj jego nazwisko owiane jest legendą.

A tymczasem całkiem niedawno, gdzieś przy okazji pewnej blogowej dyskusji, dane mi było przeczytać komentarz, z którego pośrednio wynikało, że wydarzenia takie, jak otwarcie Muzeum im. Henryka Tomaszewskiego, określa się teraz mianem retromanii. W domyśle – zjawiska szkodliwego, bo hamującego rozwój oraz spychającego na boczny tor nowe, a tym samym lepsze i dlatego godne opisywania wytwory sztuki.

Znane mi są wprawdzie tezy postawione w książce Simona Reynoldsa zatytułowanej Retromania, ale szczerze mówiąc, nadal nie rozumiem, w jaki sposób pamięć o przeszłości zagraża teraźniejszości. I zakładam, że wielu osobom, które tej książki jeszcze nie przeczytały, też nigdy wcześniej nie przyszło to do głowy.

Wnętrze Muzeum. im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu
Wnętrze Muzeum. im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu

Autor powyższej opinii, najwyraźniej zauroczony tezami Reynoldsa, należy jednak do (jak by powiedział Witkacy) znawców sztuki. Postanowiłam więc zrewidować swoje wsteczne poglądy. „A może sztuka rzeczywiście już niczym nie różni się od pary starych skarpetek, które trzeba wyrzucić i wymienić na nowe?” – zaczęłam się zastanawiać. I w tym momencie przypomniałam sobie słynne pomysły znanego, aczkolwiek dziś już byłego, ministra, który z listy lektur szkolnych IV RP wymazał Kafkę, Conrada, Dostojewskiego, Goethego, a przede wszystkim Gombrowicza, gdyż nie zamierzał „wziąć na swoje sumienie wprowadzenia do kanonu lektur książki promującej pederastię”. W ówczesnych komentarzach prasowych podkreślano, że takiego absurdu nie wymyśliłby nawet Witkacy, który też znalazł się wtedy na indeksie. „Minister się nawrócił, tym bardziej przykre, że ten »absurd« odrodził się teraz w nowej formie” – pomyślałam. I w tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak zostać retromaniaczką. Zwłaszcza że muzeum jest świetne.

Wnętrze Muzeum. im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu
Wnętrze Muzeum. im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu

Przy wejściu samotnie siedzi klown w masce zasłaniającej oczy. Mijając go, powoli zanurzamy się w świat wrocławskiego teatru. Wewnątrz podświetlonego słupa teatralnego umieszczono kilka pamiątek, m.in. puenty Henryki Stankiewiczówny, primabaleriny i przyjaciółki Mistrza. „Lubię robić teatr – bo można tam robić rzeczy, na które w życiu nigdy bym się nie odważył” – mówił Tomaszewski, a ekspozycja przekonuje, że rzeczywiście tak było. Dokumentuje nowatorskie dzieła twórcy Wrocławskiego Teatru Pantomimy i przybliża tradycyjne otoczenie, w którym przebywał: mieszkanie w sercu Starego Miasta, dom w Karpaczu, część jego kolekcji lalek – aż od XVII w. Bohaterami tej muzealnej opowieści są też inni artyści i różne rodzaje sztuk. Igor Przegrodzki, Zygmunt Hübner, którego modlitwę rozpoczynającą się słowami: „Nie daj, Panie, abym na starość zapomniał o swej starości. Abym dostrzegł, że rytm moich kroków powolnieje, i widząc jak inni mnie wyprzedzają, nie twierdził, że biegną na oślep, a ja tylko utrzymuję właściwe tempo”, koniecznie należy przeczytać w całości.

fot. Stefan Arczyński (ze zbiorów Muzeum im. Henryka Tomaszewskiego)
fot. Stefan Arczyński (ze zbiorów Muzeum im. Henryka Tomaszewskiego)

W muzeum znajduje się też Galeria Plakatu. Ponadto można się sprawdzić w roli inspicjenta, poćwiczyć przy drążku baletowym, obejrzeć imponującą kolekcję pocztówek teatralnych ze zbioru profesora Janusza Deglera oraz wcześniej już opisaną w wystawę Henryk Tomaszewski i jego zespół na zdjęciach Stefana Arczyńskiego. W oczy rzucają się też lustra i ten element należy chyba potraktować dwojako – jako nieodłączny atrybut mima i tancerza, ale i w metaforycznym wymiarze.

 

Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego, Wrocław

Data publikacji: