Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Joanna Brych

Współczesny balet w renesansowej scenerii

igor Kolb (Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu)/ fot. Ryszard Kornecki
Współczesny balet w renesansowej scenerii
Współczesny balet w renesansowej scenerii

W tym roku pogoda dopisała i gala baletowa Grand Pas...! odbyła się na  Dziedzińcu Arkadowym Zamku Królewskiego na Wawelu. Nie zawsze to się udaje. W przeszłości zdarzało się, że z powodu niesprzyjających tańcowi warunków atmosferycznych wydarzenie przenoszono do Opery Krakowskiej. Plenerowe występy jednym choreografiom sprzyjają, drugim odbierają atrakcyjności. Scenę balkonową z baletu „Romeo i Julia” zdecydowanie lepiej ogląda się w oryginalnej renesansowej scenerii, wzrasta też siła oddziaływania muzyki Sergiusza Prokofiewa, ale już na przykład „Bolero” Ravela w choreografii Krzysztofa Pastora traci jakiś ułamek wartości.

Nic nie może natomiast zaszkodzić występom Igora Kolba, pierwszego tancerza Baletu Maryjskiego, z Teatru Maryjskiego w Sankt Petersburgu.

Choreograf to rzadki ptak. Tak twierdził George Balanchine. Ale wybitny tancerz również, a Kolb należy do nielicznego grona najwybitniejszych artystów baletu. Tym bardziej cieszy, że jest stałym gościem krakowskiej gali. W tym roku zaprezentował współczesne choreografie. Dwie solowe miniatury: „Swan” i „Beginning” oraz fragment baletu „Rain”, w duecie z Alisą Petrenko, solistką Baletu Maryjskiego.

Alisa Petrenko i Igor Kolb (Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu)/ Fot. Ryszard Kornecki
Alisa Petrenko i Igor Kolb (Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu)/ Fot. Ryszard Kornecki

Pierwszą, zachowaną do dzisiaj w niezmienionej formie miniaturę choreograficzną, zatytułowaną „Umierający łabędź”, do muzyki Camilla Saint-Saënsa, stworzył ( najprawdopodobniej w 1907 roku) Michaił Fokin dla Anny Pawłowej, słynnej rosyjskiej primabaleriny. Pierwotny tytuł brzmiał „Łabędź”, a ułożenie choreografii zajęło Fokinowi podobno tylko piętnaście minut. Ten krótki czas wystarczył, aby zapoczątkować nowy rozdział w historii sztuki tańca- balety bez określonej fabuły, w których jedyną treścią jest nastrój i wewnętrzne stany duszy.

Jedna z definicji choreografii mówi, że jest nią kompozycja kroków powszechnie znanych ułożonych w nowy twórczy sposób. Idealnie pasuje do „ Umierającego łabędzia”, w którym Fokin wykorzystał jedynie pas de bourrée couru, uzpełniając rysunek tańca pracą korpusu, głowy i rąk baleriny à la Odetta z „Jeziora łabędziego”. Niby proste (zwykłe ponadczasowe piękno, harmonia i przejrzystość), a jednak tylko geniusz jest w stanie taką „prostotę” wymyślić i jeszcze inspirować kolejne pokolenia choreografów.

Igor Kolb (Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu)/ Fot. Ryszard Kornecki
Igor Kolb (Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu)/ Fot. Ryszard Kornecki

Przykładem niech będzie „Swan” w choreografii Radu Poklitaru w wykonaniu Igora Kolba. Miniatura nasuwa skojarzenia z „Adagietto” do muzyki Gustawa Malhera, stworzonego przez Maurice’a Béjarta w 1981 roku. Choreograf we wstępie do zarejestrowanej (wtedy jeszcze) na video wersji z udziałem Jorge Donna, jednego najwybitniejszych tancerzy XX wieku powiedział: To balet bez historii. Przedstawia samotnego człowieka, który poprzez różne stany istnienia poszukuje swojej duszy i kogoś kto wyraża się w bardzo współczesnej choreografii. Może się też kojarzyć z innym jego dziełem „Niżyński. Boży Klown”, stworzonym dziesięć lat przed „Adagietto”, który powstał na kanwie pamiętnika Wacława Niżyńskiego, a jego mottem było zdanie:

„Pokażę się jako klown. To mi pozwoli być lepiej zrozumianym”. Pomimo tych reminiscencji choreografia Poklitaru stanowi oryginalne ujęcie znanego tematu, a interpretacja Kolba, podobnie jak taniec wykonywany przez Wacława Niżyńskiego i Jorge Donna jest genialna.

Pierwszy tancerz Baletu Maryjskiego porusza się płynnie i plastycznie. Precyzyjnie wykonuje każdy element choreografii, nienagannie kontroluje ciało, zachowując jednocześnie pełną swobodę ruchów, którą osiągnął dzięki wieloletnieniu doświadczeniu w technice tańca klasycznego. Marie Rambert, która miała okazję współpracować z Wacławem Niżyńskim w swoich wspomnieniach napisała, że jego choreografie były orkiestrą ciała, w której każda część grała zupełnie inną melodię. Podobnie Igor Kolb-tańczy całym ciałem ( nie tylko nogami, także głową, korpusem, ramionami), a do każdego ruchu jest w stanie dodać niuanse w postaci finezyjnej pracy rąk, dłoni i stóp. Do tego jest świetny aktorsko. Potrafi wzruszać, rozśmieszać, wprawiać w zadumę i pobudzać do refleksji. Wielokrotnie już udowodnił swoją wszechstronność. Aby się o tym przekonać, wystarczy przejrzeć jego repertuar w Teatrze Maryjskim. Również w Krakowie na przestrzeni lat zademonstrował się w bardzo różnorodnym repertuarze- w „Złudnym balu” w choreografii Dmitrija Briancewa do muzyki Fryderyka Chopina, w pas de deux z baletu „Carmen Suite" w choreografii Alberto Alonso. W solo „Beginning” Vladimira Varnavy, do muzyki Erika Satie, wprawiając w ruch surrealistyczny obraz René Magritta pt. „Syn człowieczy” i w dowcipnym pas de deux z baletu „Rain” Radu Poklitaru, powstałym na kanwie ludowej muzyki mołdawskiej.

Współczesne miniatury choreograficzne i duety z udziałem Igora Kolba można również obejrzeć w internecie. Do czego gorąco zachęcam.

A oto lista moim zdaniem najciekawszych:

  1. „ Swan” ( choreografia Radu Poklitaru, muzyka Camille Saint-Saëns)
  2. „ Beginning” ( choreografia Vladimir Varnava, muzyka Erik Satie)
  3. „ Solo” ( choreografia Dmitry Pimonow, muzyka René Aubry)
  4.  duet z baletu „ Rain” ( choreografia Radu Poklitaru, mołdawska muzyka ludowa)
  5. duet „ Dream Play” ( choreografia Nikita Dmitrievsky, muzyka Patrick Doyle).

Data publikacji: