Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Maciej Stroiński

Obowiązki mam hipsterskie

Michał Borczuch/fot. Magda Hueckel, Festiwal Interpretacje
Obowiązki mam hipsterskie
Obowiązki mam hipsterskie

Paszporty „Polityki” przeszły z fazy nominacji do fazy wręczone i może by Państwo chcieli wiedzieć, kto to jest ten Michał Borczuch.

Robi teatr, ale jako ktoś więcej niż tylko reżyser. Borczuch ma oczy, może dzięki ASP, może dzięki liceum plastycznemu. Jest dizajnerem tego, co wystawia, trochę tak jak Lupa. Jego spektakle są najczęściej piękne i najczęściej nudne. Chyba że jesteś na teatrologii, to nuda czy nie, przyda się do licencjatu. Borczuch, pupil pisma „Didaskalia” i w ogóle towarzystwa, zrobił przynajmniej jeden szczerze boski spektakl – Wszystko o mojej matce w nowohuckiej Łaźni Nowej, hołd kobietom z czasów, gdy takie hołdy składało się niekoniunkturalnie. Obsada życia, MAGIA TEATRU, dużo z Almodóvara, gejowska lowe do diwy. Inne jego dzieła są w duchu hipsterskim, że im gorzej, tym lepiej. Paszport idzie do Borczucha nie za dobry teatr, tylko za odważny. I, jak pisze Paweł Soszyński, „bo się, k…, należało”. Byłem na jednym z trzech przebiegów jego Czekając na Godota. Tyle z niego zostało co recenzja w pierwszym „Przekroju” po przemianie, tym, co się go nie dało dostać.

Data publikacji: