Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Czas ucieka – „Przekrój” czeka!

W zimowym „Przekroju” przenosimy się do Lewantu! Smakujemy libańskie jedzenie, podziwiamy Aleppo i zastanawiamy się nad Tel Awiwem. Poza tym sprawdzamy, co para noblistów z ekonomii Duflo i Banerjee mówią o światowym ubóstwie. Opisujemy Gaję i jej twórcę Jamesa Lovelocka. Naprawdę dużo piszemy też o tym, dlaczego warto się tulić (nie tylko w zimie). I do tego: niedźwiedzie – białe, brunatne i czarne, nabiał i warzywa, a także przyroda w plenerze i w muzeum.

Już jest nowy „Przekrój”!

196 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Do galerii się idzie kontemplować, podziwiać. Bo żeby wystawę obejrzeć, wiadomo – trzeba przyjść ...
2017-05-07 12:00:00

Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy

Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy
Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy

Do galerii się idzie kontemplować, podziwiać. Trzeba się przygotować. Można się też umówić – wtedy i sztuka, i towarzystwo, i dyskusja. Albo wernisaż – spotkania, środowisko, uprzejmości. Bo żeby wystawę obejrzeć, wiadomo – trzeba przyjść później, bez tłumu.

Wystawa z drugiej strony, dla twórcy, to ogromne wydarzenie. Coming out okupiony miesiącami przygotowań. Gdzie się pokazać? Skąd wziąć pieniądze? Piętrzące się problemy, by spotkać się z widzem.

Wyjdźmy z galerii, w ogóle idźmy ulicami miasta. Spacer, zakupy, droga na uczelnię czy spotkanie. Patrzymy chyba głównie pod nogi i dookoła siebie, żeby na nikogo nie wejść. Rozbiegany wzrok. Czasem witryna sklepowa, rozkład jazdy. A tu z bramy, obok okna, na ogrodzeniu, na murze, po drodze – czarno-biała fotografia. Naklejona na ścianę czy płytę pilśniową. Na wysokości oczu, jak w galerii. Bez ramy, szkła, czasem niezbyt prosto. Po partyzancku. Zupełny low-cost, wyglądają jak kserówki. Bez żadnych podpisów, tekstów wstępnych, pojedyncze i osobne. Na zdjęciach ludzie w jakimś bliżej nieokreślonym mieście. I nie wiesz, gdzie spotkasz następny obraz. To nie jest żadna gra miejska, żeby przejść określoną trasę. To zaskoczenia rokokowe. Dojrzysz – wygrywasz. Poznajcie partyzanta z Niemiec zakochanego w Polsce artystę Olivera Buhliga i jego projekt Without a gallery if necessary. Idźcie i rozglądajcie się! Same wygrane.

 

Data publikacji:

Joanna Kinowska

Historyczka sztuki specjalizująca się w fotografii. Była kuratorką około 100 wystaw monograficznych i zbiorowych. Pracuje w Służewskim Domu Kultury jako kierownik ds. edukacji kulturalnej. Fotoedytorka książek fotograficznych i jurorka konkursów. Recenzentka przeglądów portfolio. Współorganizatorka konkursu Fotograficzna Publikacja Roku. Współpracuje z „Przekrojem”, „Digital Camera Polska” i Fotopolis.pl. Założycielka bloga „Miejsce fotografii”.