Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie polecamy zapisanie się do naszego newslettera. W środku, nie zawsze regularnie, jeszcze więcej „Przekroju” i unikatowe treści, których nie znajdziecie nigdzie indziej!

Z poważaniem,
Redakcja
Tomasz Wiśniewski

Zapiski z nieprzestworzy

Zapiski z nieprzestworzy
„Dzienniki nie gwiazdowe”
Stanisław Lem
„Dzienniki nie gwiazdowe”
Wydawnictwo Humbug, Kraków 2017

W setną rocznicę urodzin Stanisława Lema Wydawnictwo Humbug przygotowało niezwykłą gratkę: niepublikowane dotąd zapiski wielkiego pisarza, najintymniejsze i niezwykle lapidarne, coś na wzór sensacyjnego Kronosa Witolda Gombrowicza.

Podobnie jak w przypadku sekretnego dziennika autora Ferdydurke, lektura większości stron Dzienników niegwiazdowych jest zupełnie bezużyteczna. Wszystko ma zbliżoną do siebie formułę, przykładowo: „1 kwietnia 1978. Siedzę. Myślę. Lektura X (beztalencie). Obiad z K. Zjadłem bigos. Boli mnie noga. Ciekawy artykuł w New Scientist. Myję zęby; idę spać”. I tak dalej.

Warto jednak rzucić okiem na ostatnią część tej książki, są to już bowiem stronice wypełnione literaturą wyznaniową najwyższej próby. Okazuje się, że Lem nigdy nie chciał zostać pisarzem science-fiction; został do tego zmuszony przez zagadkowego kolegę-mizantropa, nazywanego w dzienniku XYZ, który posiadał na pisarza jakiegoś politycznego haka. Ów XYZ, jak wynika z tekstu (niekiedy określany równie tajemniczo Mr. Jones), mógł być czymś w rodzaju robota. Lem opisał nawet, jak to raz, podczas napadu furii wywołanej twórczą niemocą, chwycił za łopatę i przywalił nią w prześladowczą facjatę XYZ, lecz ten ani trochę nie padł martwy: jedynie coś zabrzęczało.

Czy zatem wielka kariera naszego pisarza miałaby być skutkiem nacisków bezczelnej maszyny? Jest to jedno z najważniejszych pytań, przed jakimi stoją dzisiejsze nauki o literaturze.

Data publikacji: