Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie
zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Marcin Orliński

Wiersze lokalne i organiczne

Wiersze lokalne i organiczne
Miejsce
Edward Pasewicz
Miejsce
Wydawnictwo WBPiCAK, 2017

„Miejsce” to nazwa krakowskiego lokalu, w którym jeszcze do niedawna można było spotkać Edwarda Pasewicza. Pub zamknięto, ale pozostała książka, a w niej – strzępy zapamiętanych wieczorów, postaci i rozmów. Wiersze dalece jednak wykraczają poza opis pogawędek przy stoliku, a przywoływane sytuacje okazują się punktem wyjścia dla opowieści głębszej, płynącej wieloma nurtami, w różnych, nieoczywistych kierunkach.

Jest w tej książce plan, który można odczytywać dosłownie. Podmiot liryczny relacjonuje głośne wieczory w barze i opowiada o jego bywalcach. Ktoś pije, ktoś czyta Kasprowicza, po blacie maszeruje mrówka faraona. Wśród przywołanych wydarzeń jest również bójka i „najwspanialszy od lat wyrzut adrenaliny”. Za tymi codziennymi, choć nie zawsze typowymi, opisami kryją się jednak inne warstwy, opowieść się rozrasta, a jej rozgałęzienia zaczynają żyć własnym życiem. Knajpiany gwar odbija się od ścian, „wnika w lustro w łazience i przez wielkie szyby/wypełza jak mgła na ulicę Estery”. W ten sposób konwencja opisu czy reportażu ustępuje miejsca formom charakterystycznym dla tekstu publicystycznego, rozprawy filozoficznej czy eseju z zakresu chemii organicznej.

Na szczególną uwagę zasługują w tych wierszach związki zachodzące między językiem a ciałem. Okazuje się, że język jest uwikłany w ciało, a ciało – w język. Pod powierzchnią słów drży mięsień, pulsuje tkanka. Autor – podobnie zresztą jak w wydanym w 2015 r. tomie Och, Mitochondria – chętnie konstruuje swój świat ze śluzu, białek i leukocytów. Te zabiegi sprawiają, że ukazana rzeczywistość jest u samych podstaw cielesna i biologiczna. Podmiot liryczny nazywa siebie samego „jamą chłonąco-trawiącą”, z kolei „oczy, gdy na nie spojrzeć, niczym innym są/niż galaretą, z tkliwymi czopkami, z masą ksiąg prawniczych”. Ta perspektywa powraca w wielu utworach i wpływa na budowany przez poetę obraz człowieka, relacji międzyludzkich, a być może także całego świata. Wiersz okazuje się czymś w rodzaju dodatkowego organu, który pełni jednocześnie funkcje oka i serca – towarzyszy poecie w codziennym życiu i reaguje na ciosy, które zadaje mu rzeczywistość.

Pasewicz serwuje nam historię gęstą, nieoczywistą, pełną zaskakujących metafor i oryginalnych konstrukcji znaczeniowych, zwłaszcza w tych utworach, które łączą optykę makro- i mikroskopową. Czytelnik znajdzie tu też subtelnie wplecione wątki społeczne i obrazowanie charakterystyczne dla nurtu ośmielonej wyobraźni. Polecam wszystkim, którzy lubią lekturę pobudzającą neurony i wymagającą zwiększonej aktywności synaps.

Data publikacji: