Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Jan Błaszczak

Ulga teraźniejszości

Ulga teraźniejszości
„Now Only”
Mount Eerie
„Now Only”
P.W. Elverum & Sun 2018

Dobrze pamiętam koncert grupy Kwadrofonik i Adama Struga na OFF Festivalu w 2015 r. Był piękny, sierpniowy wieczór. Słońce nie świeciło już tak mocno, a wysoka scena rzucała przynoszący ulgę cień. Ta sielankowa sceneria kontrastowała z muzyką – poświęconym medytacjom nad umieraniem Requiem ludowym. Wielu uczestników festiwalu narzekało później, że ten funeralny repertuar nie wybrzmiał w godzinach nocnych, kiedy łatwiej byłoby się wczuć w jego ostateczny charakter i nastrój. Rozumiałem ten argument, ale pamiętałem także jedną z wypowiedzi pianisty Bartka Wójcika, z którym rozmawiałem parę miesięcy wcześniej. Artysta z entuzjazmem opowiadał o zbliżającym się koncercie na letnim festiwalu. Ten czas i miejsce wpisywały się jakoś w przesłanie Requiem… – śmierć jest nieuchronna i powszechna. I nie czeka do listopadowej nocy.

Tamten koncert wspominam nie bez przyczyny. Już drugi rok z rzędu Phil Elverum na premierę swojej płyty wybiera przedwiośnie. A przecież wydaje się, że czas, kiedy świat budzi się do życia, nie jest najlepszym momentem, by dzielić się pieśniami o stracie. Now Only jednoosobowego projektu Mount Eerie jest bowiem kolejnym albumem, który amerykański songwriter poświęcił w całości swojej zmarłej żonie, Geneviève Castrée, oraz wszechogarniającemu smutkowi, w którym go pozostawiła. Tegoroczna płyta różni się jednak od poprzedniczki. W przeciwnym razie bym o niej nie pisał, tak jak nie wspominałem o A Crow Looked at Me, bardzo oszczędnym w formie, ale niezwykle bogatym w emocje studium rozpaczy. A że Elverum jest jednym z najwybitniejszych twórców piosenek XXI w., trudno nad seansem z jego utworami przejść do porządku dziennego. To zestaw śpiewanych łamiącym się głosem opowieści o sprzątaniu pokoju po zmarłej, radzeniu sobie z półtoraroczną półsierotą oraz ze współczuciem sąsiadów. Niezwykły talent opowiadania historii, z którego znany jest Elverum, obraca się tu w pewnym sensie przeciwko słuchaczowi – już otwierające płytę Real Death jest ciosem, po którym trudno się podnieść. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie oceniania tej płyty. Tak jak za żadne skarby nie wybrałbym się na promujący ją (czy to na pewno dobre określenie?) koncert. Bo cóż zrobić w ciszy następującej po każdej piosence? Bić brawo? Zespół Kwadrofonik mierzył się z uniwersalną prawdą, Elverum zaś opowiada o osobistej tragedii, która jest prawdziwa, tak jak śmierć.

Now Only różni się od swojej poprzedniczki pod kilkoma względami. Po pierwsze, utwory są dłuższe i odrobinę bardziej rozbudowane. Pojawia się tu nawet przesterowana gitara elektryczna, co i tak dziwi mniej niż cytowanie przez artystę blackmetalowego Wolves in the Throne Room. Druga zmiana to sposób prowadzenia historii – zamiast oszczędnych, sugestywnych opowieści dostajemy dość chaotyczne zapiski przypominające raczej nagrania Marka Kozelka niż wcześniejsze dokonania Mount Eerie. Wreszcie teksty – nie ma wątpliwości, że bohaterkami albumu są przedwcześnie zmarła żona oraz rosnąca córka – ale opowiadając o nich, artysta śmielej sięga po anegdoty i metafory świadczące o tym, że życie jednak toczy się dalej. Najlepszym tego dowodem jest tytułowe Now Only, w którym Amerykanin śpiewa o festiwalu w Arizonie, na którym występował. W piosence tej można wyczuć nutę ironii, gdy Elverum wspomina o organizatorach, którzy zapłacili, by przyleciał do Phoenix i śpiewał piosenki o śmierci grupie młodych naćpanych słuchaczy. Artysta wyczuwa i opisuje surrealizm całej tej sytuacji, ale przyznaje też, że zamienianie tych trudnych przeżyć w (śpiewane podczas podobnych festiwali) piosenki pomaga oswoić ból. I rzeczywiście, słuchając tego krążka, dostrzec można, jak ten proces postępuję. Najlepszym tego dowodem jest ponowne pojawienie się naparstnicy – kwiatu rosnącego nieopodal domu Elveruma. Na poprzedniej płycie muzyk wątpił w jakikolwiek sens działań natury, a wymieniane rośliny nie mogły mieć żadnego znaczenia. W utworze Two Paintings by Nikolai Astrup naparstnica – kwiat wzrastający jako pierwszy na przeoranej ziemi – staje się symbolem powrotu do życia.

Godzenie się z losem na Now Only odbywa się drogą zrozumienia, że osobista historia jest tak naprawdę historią uniwersalną. „But people get cancer and die” (Ale ludzie chorują na raka i umierają – przyp. red.) śpiewa Elverum w zaskakująco skocznym refrenie, a w bardziej przygnębiającym Earth dodaje: „Compost and memory:/There's nothing else” (Kompost i wspomnienia/Poza tym nie ma nic – przyp. red.). I choć ta mocna konstatacja godna jest Roberta Smitha lub Stanisława Grochowiaka, odnoszę wrażenie, że jej autor wypowiada ją trochę z przyzwyczajenia. Bo zarówno tytuł, jak i utwory zebrane na Now Only sugerują, że zanim nadejdzie to, co nieuchronne, trzeba się mierzyć z tym, co tu i teraz.

Data publikacji: