Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Jan Błaszczak

Ty wciągasz, ona tańczy

Ty wciągasz, ona tańczy
„Ground Zero Mixtape”
Pro8l3m
„Ground Zero Mixtape”
RHW Records, 2018

To już druga recenzja, którą na tych łamach poświęcam duetowi Pro8l3m. W ubiegłym roku pochylałem się nad epką Hack3d By Gh05t 2.0, którą polecałem, podkreślając dwuznaczność tekstów dedykowanych w dużej mierze technologii i nowym mediom. Tematyka ta świetnie współgrała z futurystycznymi bitami Steeza, który obrał azymut na nowoczesność już wcześniej, na świetnie przyjętym oficjalnym debiucie duetu. Z zainteresowaniem czekałem więc na kolejną propozycję zespołu i jak widać nie byłem w tym odosobniony, skoro Ground Zero Mixtape jeszcze przed swoją premierą sprzedał się w nakładzie 8 tys. egzemplarzy, co jest liczbą w realiach polskiej branży niebywałą.

Mając na uwadze taką popularność, wypada docenić bezkompromisowość duetu. Nie mam tu na myśli jedynie jego nieszablonowych działań polegających choćby na organizacji promującego płytę koncertu w niewielkim klubie, choć zainteresowani takim biletem zapewne zapełniliby Torwar. Myślę przede wszystkim o muzyce wypełniającej Ground Zero Mixtape. Steez po raz kolejny dokonał dość radykalnej stylistycznej wolty. Po sukcesie opartego na samplach z polskich przebojów lat 80. Art Brut producent postawił na retro-futurystyczne brzmienie syntezatorów. Kiedy wydawało się już, że będą one stanowić o brzmieniu duetu na dłużej, Steez sięgnął po brzmienia popularne na Wyspach w latach 90.: breakcore, techno i trance. W wywiadzie dla Dziennik.pl producent przytomnie zauważył, że to estetyka przez polski hip-hop w zasadzie nieeksploatowana, co jest o tyle zaskakujące, że przez lata tych artystów słuchało się u nas znacznie częściej niż twórców funku czy soul. Fakt, z pewnością więcej Polaków bawiło się do numerów Roniego Size’a czy Juno Reactor niż Marvina Gaye’a i Funkadelic. Muszę przyznać, że nie całkiem mi po drodze z nowymi fascynacjami Steeza, ale efekt jego pracy – brudne, chropowate bity rodem z dyskotek końca wieku – jest bardzo ciekawy i momentami (np. w V8) świetnie uzupełnia się z imprezowymi, choć raczej ponurymi, opowieściami Oskara.

Niestety, na Ground Zero Mixtape zaskoczenia kończą się na poziomie muzyki. W warstwie tekstowej dostajemy Pro8l3m w pakiecie standard. W kolejnych utworach pojawia się paleta groteskowych postaci. W rolach głównych: on – wulgarny cynik z plikiem banknotów i ona – wyuzdana hipokrytka z pociągiem do narkotyków.

Pamiętam, że Pro8l3m wypominał środowisku hiphopowemu przesadne moralizatorstwo i zastrzegał, że robi rap dla dorosłych, gdzie poważne treści ukryte są w pornograficznych, pełnych brutalności scenkach. Rozumiem to podejście, sęk w tym, że pomimo szczerych chęci na Ground Zero Mixtape nie potrafię znaleźć nic więcej. Jest dosadnie, ale nudziarsko, bo nawet wulgaryzmy w końcu się zużywają. Bez większej ekscytacji słucham więc kolejnego wyznania sprowadzającego się do: „wciągnąłem za dużo, a ona tu jest i tańczy dla mnie”.

Data publikacji: