Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Łukasz Chmielewski

Trudy superciąży

Trudy superciąży
„Jessica Jones: Puls”
scen. Brian Michael Bendis, rys. wielu autorów
„Jessica Jones: Puls”
Mucha Comics 2018

Brian Michael Bendis to jeden z najbardziej znanych i cenionych scenarzystów komiksowych w USA. Zaczynał od kryminalnych historii w niezależnych wydawnictwach, ale szybko zaczął pracować dla Marvela, pisząc dla tego komiksowego giganta m.in. głośne historie Tajna WojnaRód M.

Jessica Jones została stworzona przez Bendisa z myślą o dorosłym odbiorcy, niejako w kontrze do kobiecych postaci, które w komiksach przebierają się za heroiny w pelerynach. Choć potrafi latać i ma nadnaturalną siłę, to zawiesiła na kołku swój superbohaterski kostium, żeby żyć jak zwykły śmiertelnik. Nie używa swoich mocy, wręcz kryje się z własną przeszłością. Cały czas jednak obraca się w kręgach dawnych znajomych „z pracy” – jej chłopakiem jest Luke Cage, kuloodporny Afroamerykanin, a przyjacielem niewidomy prawnik Matt Murdock, który zamienia się w Daredevila. Jej problemy nie dotyczą jednak inwazji z kosmosu, są bardziej przyziemne, np. znalezienie pracy, która zagwarantuje ubezpieczenie, relacje z chłopakiem czy niespodziewana ciąża.

W komiksie Jessica Jones: Puls Bendis nie ogranicza się tylko do wątków obyczajowych i romansowych, ale dodaje do nich inne motywy, takie jak zabójstwo dziennikarki, działania potężnej korporacji i całe mnóstwo smaczków, które wychwycą przede wszystkim obeznani z popkulturą. Jones dostaje pracę w nowym dodatku do gazety, który ma w korzystnym świetle stawiać superbohaterów. Zatrudnia ją sam J. Jonah Jameson, szef gazety i zajadły wróg zamaskowanych mścicieli. Bendis oczywiście pokazuje koniunkturalną przemianę redaktora naczelnego, który orientuje się, że jego prywatna wojna skutkuje spadkiem sprzedaży gazety – ale żeby docenić przewrotność tego pomysłu, trzeba znać historię komiksu superbohaterskiego. Bez tego siła rażenia podobnych konceptów jest znacznie słabsza. Każdy jednak zrozumie dramat głównej bohaterki, która niczym Antygona znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Ciężarna i bezrobotna Jones ma za dobre pieniądze pomóc w pisaniu o herosach, czyli swoich kolegach i koleżankach, gazecie, która zawsze ich opluwała.

Bendis nie tylko stawia swoich bohaterów w granicznych sytuacjach, kreśli też świat komiksu z epickim rozmachem. Wielowątkowość i mieszanie gatunków dynamizują narrację oraz sprawiają, że album czyta się z zapartym tchem. Scenarzysta świetnie wykorzystuje też kostium fantastyczny do podkręcenia znaczenia podejmowanych problemów i przedstawianych zjawisk. Dzięki temu może przewrotnie pokazać, że zwykli ludzie, którzy radzą sobie z życiem, są prawdziwymi superbohaterami. Jednocześnie obnaża również niewydolność systemu: od niekompetentnej służby zdrowia przez wszechwładzę bogaczy po jedynie goniące za sensacją media.

Nad albumem pracowało ponad 20 rysowników i kolorystów, co skutkuje dość dużą różnorodnością graficzną i, niestety, nierównym poziomem artystycznym. Na szczęście fabuła jest na tyle wciągająca, że te słabsze rysunki schodzą na dalszy plan i nie przeszkadzają w lekturze. 

 

Data publikacji: