Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Destroix
Teatr sirotka
„Wątpliwość”
tekst: John Patrick Shanley, reżyseria: Norbert Rakowski
„Wątpliwość”
Teatr Śląski w Katowicach i Teatr Kochanowskiego w Opolu

Bronx, środek sikstisów, ksiądz katecheta pomaga uczniowi, ale że jest księdzem, to pewnie mu o coś chodzi, zdaniem siostry przełożonej.

Nie będę komentował tłumaczenia, tylko zacytuję. „Czy napije się ksiądz herbaty? – Bardzo chętnie. – Może siostra zechce ją księdzu podać? – Naturalnie. – I oczywiście sobie. – A siostra? – Ja już wypiłam swoją codzienną filiżankę”. „Więc on nadal krwawi? – Owszem. – Ten krwotok z nosa zaczął się podczas porannej modlitwy. – Czy nastąpił sam z siebie? – A jakże mogłoby być inaczej? – Mógł być wywołany przez Williama. – Więc siostra uważa, że on mógł sam celowo przyprawić się o krwotok z nosa?” „Kobieta pognała do domu, wzięła z łóżka poduszkę”.

Za co ten dramat dostał Pulitzera? Chyba za to, że nie był napisany przez swego tłumacza. Gdyby był, to by nie zarobił nawet czterech gwiazdek na „Lubimy Czytać”. A proszę pomyśleć, że tym złamaniem otwartym ma potem profesjonalny aktor przemawiać ze sceny i tak kombinować, żeby „wzięła z łóżka poduszkę” nie brzmiało jak „pocałuj żabkę w łapkę”. Doubt Shanleya to dobra, piękna literatura, co w naszym języku jest jeszcze niewykazane.

Tekst, jak się okazuje, to jeszcze nie jest najgorzej. Dopiero inscenizacja zapiera dech w piersiach. Jest zrobiona od linijki, od kalkulatora. Wszystko odmierzone jakby przez kucharza, któremu po grypie smak i węch odjęło, więc leci na wagę. Tu przejdziesz trzy kroki, tutaj lewy profil proszę, a tu dziesięć decybeli więcej. Oni teatr robią czy lek według receptury? Norbert Rakowski powinien ogarniać choreo pokazów mody („zaczynamy z lewej, po dwudziestu krokach obrót”) albo w szkole teatralnej prowadzić przedmiot „Reżyseria nóg”. Jego Wątpliwość z Teatru Śląskiego & Opolskiego dopisuje nowe znaczenie do słowa „ustawka”.

Ale to nie był komplement! Teatr od linijki to nie jest porządny teatr, uporządkowany, tylko martwy, zdechły. Judyta Paradzińska sadzi wielkie solo artystki scen polskich oparte na minach, zwłaszcza na jednej, na minie starej purchawy, którą wszystko dziwi, bez kija nie przystąp. Ja bym ją widział w filmach Fritza Langa. Dzięki jej interpretacji robi się z tego klasycznego już dramatu zwykły „Super Express” typu „kto kogo wyruchał”. Nie ma tajemnicy i konfliktu racji, tylko czysta blame game. Młoda jest dla przeciwwagi debilnie naiwna. Obie grają typy ludzkie: stara podejrzliwa, młoda nieświadoma.

Doubt jest boskim materiałem na „normalny” teatr, dramatyczny, rozmawiany. Ma dialogi, zaskoczenia, mocne monologi i jest gotową, dopiętą formą, jakiej nie lubią twórcy „artystyczni”. Tematycznie jakże blisko do Uczty Platona, którą ostatnio zrobił Garbaczewski. Ale niestety, przez takie spektakle jak Wątpliwość Rakowskiego teatr środka ma cienką opinię (a teatr „krytyczny” ma nie grubszą przez spektakle Wiktora Rubina).

Ledwo ich widać zza tej szmaty z meszu. Ale przynajmniej oszczędzili na dymiarce. Kostiumografka postawiła sobie / miała postawione jedno jedyne zadanie: nie habit. Wymyśliła paniom buraczkowe uniformy, księdzu zwykły, czarny. Hitem jest podłoga, obczajcie na zdjęciach – część od widzów idzie w strzałki, na środkowej leży dywan w takie modne kiedyś wzorki, takie zawijane. Jakby chcieli trafić z tym podłożem na Faszyn from Raszyn.

Na repertuarze głównego teatru Śląska widać ostatnio, skąd się bierze polski mainstream. Dlaczego ci właśnie, a nie inni reżyserzy? Maja Kleczewska, pomimo swoich odpałów i napadów konformizmu, jest posiadaczką dużego talentu i dobrego gustu, por. Pod presją z tego samego teatru. I jest jednak jakiś powód, że Norbert Rakowski jest jakby mniej znany, a w teatrze się liczy jako pan dyrektor, a nie pan artysta.

Data publikacji: