Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Mateusz Czerwiński

Syberia poprawna i umoralniająca

Syberia poprawna i umoralniająca
Syberia 3
Benoît Sokal
Syberia 3
Microïds, Anuman, 2017

Benoît Sokal to urodzony w 1954 r. belgijski twórca komiksów, którego zwykło się tytułować mistrzem przygodówek. To właśnie on słynie z arcyciekawych zawiłości fabularnych cechujących gry, które tworzył lub współtworzył, wyróżniające się tętniącymi życiem historiami i dopracowanymi zagadkami. Fanom serii kazał czekać ponad dekadę na swoje kolejne dzieło, które... tylko częściowo na to miano zasługuje.

Z jednej strony Syberia 3 jest poprawnie eksponowaną opowieścią w duchu gier przygodowych point & click trzymającą odbiorcę w napięciu do samego końca. To historia ujęta w steampunkowy, lekko przytłaczający klimat, której temat orbituje wokół zapomnianej tradycji i (wciąż aktualnego) braku szacunku człowieka dla natury. Całość prezentuje się niezwykle nostalgicznie i wręcz nad wyraz umoralniająco. Z drugiej strony, jest też, niestety, tytułem wprost usianym różnego rodzaju błędami, których trudno nie zauważyć. Standardem były doczytujące się tekstury, długie ekrany ładowania oraz znikające bez ostrzeżenia postacie. Innymi słowy – coś, co absolutnie nie może mieć miejsca w produkcji sygnowanej obecnymi możliwościami konsol i komputerów stacjonarnych. Nowa produkcja Benoît Sokala jest zatem grą pełną paradoksów: ujmuje prezencją, będąc jednocześnie odrażającą , momentami irytuje, ale i satysfakcjonuje gracza, wciąga za sprawą skryptu fabularnego, jednak z miejsca odrzuca wykonaniem.

W mojej opinii Syberia 3 broni się scenariuszem, który potrafi zainteresować na kilku płaszczyznach. Wywołuje idiosynkrazję, zderza tradycję z cywilizacją i w najlepsze rozprawia się z demonami przeszłości. Nie brakuje w niej odniesień do poprzednich odsłon serii i mocnych zwrotów akcji, ale również żartów sytuacyjnych, które wywołają uśmiech na twarzy. Duża w tym zasługa doskonale wykreowanych postaci, chociaż już wypowiadane przez nie dialogi trudno uznać za przejaw geniuszu scenopisarstwa – bliżej im do dramatu, niekoniecznie rozumianego jako gatunek literacki... Idący za nim dubbing również nie należy do wybitnych. Poprawnością, owszem, ale niczym więcej nie ujmuje. Ot, rzemieślnicza robota niewyróżniająca się z rzeszy pozostałych, a nawet momentami irytująca.

Gra, która odrzuci od ekranu, ale chwilę później przyciągnie trudną do zdefiniowania tęsknotą za nią. Nie podejmując się nawet ustalenia tożsamości tejże – postawię na magię tytułu Sokala, pełnego skrajności, ale i potrafiącego skłonić do jej zakupu dotychczas niezdecydowanych.

Data publikacji: