Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Marcin Orliński

Skoki temperatury

Skoki temperatury
„Zimna książka”
Marta Podgórnik
„Zimna książka”
Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2017

Zimna książka wcale nie jest zimna. Jej temperatura, jak to często bywa w przypadku utworów o tematyce miłosnej, oscyluje między bardzo niską i bardzo wysoką. Nowy tom wierszy Marty Podgórnik to szczególny rejestr pragnień, tęsknot i traum, w którym prym wiedzie rym, a słowa i takt zawierają pakt. Trochę liryki, trochę intelektualnych szarad, przede wszystkim jednak – święto wprawionego w ruch języka.

Pod wieloma względami nową książkę gliwickiej poetki można uznać za kontynuację poprzednich tomów, a zwłaszcza wydanego w 2015 roku zbioru Zawsze. O artystycznej ciągłości świadczą nawet okładki, które są utrzymane w podobnej kolorystyce (czerwona czcionka na monochromatycznym tle). Zimna książka, podobnie jak jej poprzedniczka, też na Z., jest bardzo melodyjna. Autorka nie stosuje jednak stałego metrum. Te utwory są rozedrgane, co i rusz zwalniają i przyspieszają, a rymy swobodnie zmieniają miejsce w obrębie wersu.

Snując swoją opowieść, autorka nawiązuje zarówno do literatury, jak i do popkultury. Zakres szeroki: od powieści Wichrowe wzgórza po filmy Sid i Nancy czy Dziewięć i pół tygodnia. Poetka ironizuje, zmienia maski i sięga po kolejne narracje, jak choćby w utworze Ty mnie: „Pudrowe sukienki, filcowe torebki. Maria Antonina idzie dziś na bankiet. Ma wypełniony blankiet, karnet z życzeniami, wszystko bierze na kartę, bawi się taliami”. Z kolei w utworze tytułowym Podgórnik drwi z mieszczańskich wyobrażeń na temat związku dwojga ludzi: „Nie wierzę w miłość, malowany chłopcze. Kredyty we frankach, stopy procentowe, i cała ta draka z ciążą zagrożoną / I oddziałami patologii ciąży. / Żadnej nocy nie przysunę Ci do szyi noża, bo żadnej nocy nie spędzamy razem. Jedno, co z tego będzie: całkiem zimna książka, płód a priori skazany na lodówkę wspomnień”.

Materią dla wiersza jest więc egzystencjalny konkret. Autorka próbuje uchwycić specyfikę relacji między dwojgiem ludzi, zachowując równowagę między emocjonalnym wyznaniem a racjonalnym osądem. Zbliża się do czysto narracyjnego opisu tylko po to, by za chwilę go przekreślić, a czytelnik – przekonany już, że jedzie na stabilnym wózku interpretacyjnym – trafia nagle na minę w postaci niespodziewanego sformułowania czy zaskakującej metafory. To wszystko sprawia, że narzucający się w miarę lektury sens musi ulec rewizji, a z tekstu zaczyna się wyłaniać historia nieoczywista, gotowa na różne odczytania.

Słowem, Zimna książka to zbiór krwistych i dobrze wysmażonych wierszy ponowoczesnych. Podgórnik potrafi improwizować i ma flow, którego pozazdrościłby jej niejeden raper. Jej utwory przypominają o muzycznych źródłach poezji, a przy okazji dowodzą, że miłość, wraz z całym pakietem uczuć towarzyszących, od cierpienia, poprzez gniew, aż po depresję, to wciąż jeden z najlepszych punktów wyjścia dla literatury.

Data publikacji:

Marcin Orliński

Marcin Orliński

Poeta, prozaik, krytyk literacki, redaktor działu Kultura i społeczeństwo w „Przekroju”. Wydał siedem książek, ostatnio „Środki doraźne” (Poznań 2017). Zwykle pisze na siedząco, choć zdarza mu się eksperymentować z innymi pozycjami.