Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Maciej Stroiński

Siódemka
Teatr Zagłębia w Sosnowcu, na podstawie powieści Ziemowita Szczerka

Siódemka

Szczerek to jeden z tych, którym „chodzi o Polskę”, którzy po prostu muszą coś w tym temacie, bo prędzej czy później i tak im się uleje. To pisarz tożsamościowy, korzenny, „będący stąd”, pasujący do kontekstu, fotografowany z papierosem, facet-pisarz. Research do swojej etnoprozy robi w samochodzie, na safari we wschodniej Europie, „w samym środku tego piekła”. Bo najważniejsze, co się w życiu stać może, to geografia. Tak jak w grze strategicznej, gdzie z twojego położenia na mapie wynika cała reszta, w tym tzw. rys psychiczny. 


Ale to nie szkodzi. Postdramatycy dobrze mówią, że teatr ma niezależną od wszystkiego siłę rażenia i taka sobie literatura może udać się na scenie. W przypadku Siódemki wystarczyło zmienić narratora na pierwszą osobę i drugą płeć (por. Simone de Beauvoir). Ile się dało, tyle ugrali. Remigiusz Brzyk oparł swoje przedstawienie na energii Edyty Ostojak. Najlepiej! Ta aktorka jest boska, boska, boska, umie nas rozbawić i zahipnotyzować jednocześnie. Nagle z prozy podróżniczej Szczerka wyparowuje cały ten sarkazm i zostaje czysty fun! Wyrazy uznania dla Tomasza Muszyńskiego, który ma trudniej od koleżanki – co scena, to inna postać.


Dzisiaj już się nie robi nastroju muzyką, może dlatego dobrze im to wyszło. Nie ma chwili ciszy, a do tego David Bowie – Seven, bardzo w temacie, wszystkie genialne pomysły są genialnie proste. Scenografia składa się głównie z równi pochyłej, przez którą przeciągają wypadki jak pasek z newsami. Spektakl o „dumie peryferii” wykonany w mieście, które wbrew pozorom nie leży na Śląsku.

Data publikacji: