Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie
zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy,
dopiero się wprowadziliśmy, więc trochę tu pusto – jak w każdym domu potrzeba czasu, by nasiąknął on naszymi historiami. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami i wkrótce poczujecie się tu u siebie.

Dziękujemy, przepraszamy,
Redakcja
Paulina Wilk

O jeden dżin za daleko

O jeden dżin za daleko
Wspólnota
Ann Patchett
Wspólnota
Znak Literanova, 2017

Jak to jest – zobaczyć własne życie na ekranie? Opowiedziane przez starego pisarza, który potrzebował pomysłu na bestseller, na domiar złego – poprzekręcane według wyobraźni i widzimisię filmowców? Prawda zmienia kształt razem z jej chwilowym właścicielem. Można ją zachować tylko jako intymną chwilę, zapamiętaną, ale nieopowiedzianą – skrytą, nikt jej nie dosięgnie. Z tak nieuchwytnej materii biorą się więzi. I tylko te niemożliwe do sfałszowania migawki ustanawiają „Wspólnotę” – zdaje się mówić Ann Patchett w swojej szóstej powieści.

Mgiełka wzajemności okazuje się silniejsza niż formalne związki, przysięgi i odziedziczone DNA. W wyniku dość przypadkowych, a w każdym razie nieskoordynowanych zdarzeń, rodziną stają się cztery dziewczynki i dwaj chłopcy. Ich rozwiedzeni rodzice klecą nowe małżeństwa, zmuszeni przerzucać emocjonalne mosty, odwety i złośliwości od Kalifornii aż po Wirginię. Bardziej im się ta rodzina rozłazi, niż udaje, ale w tym rzecz – w dostrzeżeniu, co naprawdę jest esencją bliskości.

We Wspólnocie amerykańska pisarka swobodnie gra z szablonem fabuły obyczajowej. Chowa jedną historię w drugiej – jak malowane babuszki. Książka jest pokerową rozgrywką, w której Patchett pokazuje swoje najmocniejsze karty. Pokazywanie to jej specjalność – nie jest opowiadaczką, ona przedstawia zdarzenia i bohaterów. Tworzy gotowe sceny, partie scenariuszy wręcz proszące się o sfilmowanie. Filozofię książki zawiera w otwierającym zdaniu – ukazuje życie jako ruchomą konstelację niepozornych decyzji, niczym niezapowiadających ogromu konsekwencji. To samo popołudnie oglądane we wspomnieniach po latach całkowicie zmienia znaczenie.

A było tak. Pewien facet w Kalifornii, znużony życiem i żoną, udał się na przyjęcie do znajomych. Nie był nawet zaproszony, po prostu przyszedł, a w prezencie przyniósł butelkę dżinu. Pół wieku później pięcioro dojrzałych ludzi spróbuje pokonać przepaść, jaką tamten dzień spowodował. Nic nie potoczy się po kolei, niczego nie uda się przewidzieć – pistolet nie wypali, śmierć będzie nieszczęśliwym wypadkiem, a upalne lato – dziecięcym szczęściem, do którego nie uda się powrócić. Pięć życiorysów wyświetlonych na linii pięciu dekad i ani jednej chwili, w której autorka zwalniałaby mocny uścisk. Przedmioty, dialogi i tło rozrysowane z piekielną konsekwencją. Jej świat jest solidniejszy niż ten realny.

Nie wiem, o czym właściwie Patchett pisze, ale robi to tak, że obfite życie wylewa się ze stronic. A niech tam, najwspanialsze powieści są o wszystkim naraz.
 

Data publikacji: