Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Na tropie Boga
Kaznodzieja (Tom 1)
sc. Garth Ennis, rys. Steve Dillon, kol. Matt Hollingsworth
Kaznodzieja (Tom 1)
Egmont 2017

W przydrożnym barze gdzieś w Teksasie za stolikiem siedzi osobliwe trio. Jedna z osób – prowincjonalny kaznodzieja – nosi koloratkę i chce odnaleźć Boga. Dzień wcześniej wytknął w pubie swoim wiernym obłudę i został pobity. Następnego dnia podczas kazania coś uderzyło w kościół. Zginęli wszyscy z wyjątkiem duchownego. Ze zgliszczy świątyni wyciągnęła go dwójka przyjezdnych: dziewczyna, która miała zabić faceta w limuzynie, ale chybiła i teraz ucieka. Towarzyszy i pomaga jej przypadkowy mężczyzna. Teraz razem czekają na kawę i zastanawiają się, co dalej. A jest nad czymś myśleć, bo dziewczyna i kaznodzieja byli kiedyś parą, w duchownego weszła jakaś istota, a trzeci facet boi się słońca... Tak zaczyna się jedna z najgłośniejszych serii komiksowych ostatnich dekad, Kaznodzieja. Cykl publikowano oryginalnie między 1995 a 2000 rokiem, ale napisana przez Gartha Ennisa fabuła nie zdezaktualizowała się. Choć już nie szokuje, wciąż jest świeża, wciąż zmusza do szukania odpowiedzi.  

Ennis bawi się popkulturą, żeby pokazać, jakim jest pojemnym i nośnym semantycznie zjawiskiem. Głównymi bohaterami dramatu czyni kaznodzieję, jego byłą dziewczynę i wampira. Kaznodzieja nosi w sobie Genesis, owoc zakazanej miłości anioła i demona, dzięki czemu włada nadprzyrodzonymi mocami... Pomysł może wydawać się pretensjonalny, ale scenarzysta dobrze rozgrywa tę partię. Bóg (w wersji chrześcijańskiej) i wampir zostają zestawieni jako równoprawni aktorzy tego samego spektaklu. Są zarazem prawdziwi i urojeni.

fragment komiksu "Kaznodzieja"
fragment komiksu "Kaznodzieja"

Natomiast Genesis, dziecko zrodzone z zakazanej miłości, ma być syntezą piekła i nieba, nowym początkiem– to dlatego Bóg odchodzi. Zastępy anielskie utrzymują jego odejście w tajemnicy, ale kiedy dziecko ucieka i jednoczy się z kaznodzieją, wysyłają za nim zabójcę, który wygląda jak rewolwerowiec z Dzikiego Zachodu. Ścigany Kaznodzieja ściga Boga... Do tego kociołka klisz i kalek popkulturowych Ennis dorzuca jeszcze wiele składników, między innymi Dupogłowego – dzieciaka, który strzelił sobie w łeb (urywając pół twarzy), bo chciał popełnić samobójstwo jak jego idol Kurt Cobain.

fragment komiksu "Kaznodzieja"
fragment komiksu "Kaznodzieja"

Bardzo istotnym elementem komiksu są retrospekcje, które budują tło społeczne i nadają głębi bohaterom. Zabiegi pozwalają autorowi dawkować napięcie i ujawniać kolejne elementy układanki. Bo w Kaznodziei przeszłość nie jest tylko wypełniaczem. Uwiarygodnia postacie i napędza akcję. Ennis bardzo dobrze odwzorowuje realia i sprawnie wplata w nie fikcję. Siłą scenariusza jest też i to, że potrafi on ogniskować pewne tendencje i zjawiska społeczeństwa i rzeczywistości amerykańskiej. Wojna w Wietnamie, sekciarscy fanatycy religijni, drobni gangsterzy, dziennikarze rządni tematu, trudni rodzice. Bez tego nie byłoby weryzmu i aluzyjności fabuły. Dopiero na tak przygotowanym gruncie można zadawać fundamentalne pytania o charakterze ontologicznym i aksjologicznym.

fragment komiksu "Kaznodzieja"
fragment komiksu "Kaznodzieja"

Realistyczna kreska Steve’a Villona jest charakterystyczna, a poprowadzenie narracji graficznej bardzo sprawne i pełne wyczucia medium, choć samym rysunkom można miejscami zarzucić zbyt stateczną szablonowość. Stonowane, dyskretne kolory Matta Hollingswortha budują nieco mroczną i brudną atmosferę. Ten komiks to kazanie, którego powinien wysłuchać każdy. 

Data publikacji: