Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Martwe wody
Martwe wody
reż. reż. Bruno Dumont
Martwe wody
3B Productions, 2017

Gdy wydawało się, że Brunona Dumonta można spokojnie zamknąć w szufladce dla ponurych filmowych filozofów, ten nieoczekiwanie pokazał, że ma poczucie humoru. Martwe wody, podobnie jak Mały Quinquin, to komediowy niby-kryminał: pewna arystokratyczna familia odwiedza letnią nadmorską rezydencję, a w okolicy toczy się śledztwo w sprawie tajemniczych zaginięć turystów.

Zagadka nie jest jednak ważna, a samo dochodzenie to istna farsa: otyłemu inspektorowi łatwiej stoczyć się po wydmie, niż zejść z niej na własnych nogach, by przyjrzeć się dowodom. Dumont idzie tu w ślady Buñuela i zabawia się w pałowanie burżuja – slapstickiem i makabrą. Ale w tej walce klas nie ma faworytów ani bohaterów pozytywnych. Obrzydliwie arystokratyczne miny Juliette Binoche oraz Fabrice’a Luchiniego czy surowe jak lokalny krajobraz gęby proletariackich kanibali? To żaden dylemat.

Nic zatem dziwnego, że próba miłosnego mezaliansu, zanegowania klasowych i płciowych konwenansów spali tu na panewce. Dumont najwyraźniej już nie wierzy w cuda jak kiedyś. Martwe wody popisowo spuszczają powietrze z balonu artystowskiej powagi, ale mają też w sobie coś – no właśnie – martwego. Zamieniwszy powagę konstruktywnych wątpliwości na jałowy sarkazm, bawią, intrygują i – niestety – irytują.

Data publikacji: