Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie
zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Destroix
Maciej Stroiński

Małe jest piękne

Małe jest piękne
Małe zbrodnie małżeńskie
reżyseria Karol Wróblewski, tekst Éric-Emmanuel Schmitt
Małe zbrodnie małżeńskie
Teatr Miejski w Lesznie

Autora znacie, zwanego w towarzystwie Éric-Emmanuel Szit. Już z racji podaży nie da się go nie znać. Ale on wcale nie jest taki zły, tylko po prostu mieszczański. Czyli jak znalazł, jeżeli teatr się nazywa „Miejski”.

Leszno rok temu otworzyło sobie teatr, najmłodszy obecnie państwowy w Polsce. Zaczęli Dulską, byłem na tym, wintydżowe, ale spoko. Często u nich reżyserują aktorzy, może dlatego, że aktorka jest dyrektoressą artystyczną.

Małe zbrodnie małżeńskie w tej wersji dzieją się na peronie. Jak moje ulubione sceny w Harrym Potterze. Skojarzenie może trafne, bo Beata Kawka, która gra w tym (Małe) i dyrektoruje, w tamtym (Potter) produkuje dubbing.

Zaczyna się jak Kill Bill, tą piosenką o bang bang w kole rodzinnym. A potem jest dobrze zrobioną i bardzo dobrze zagraną (Kawka, Zbrojewicz) godzinką teatru na bliskie nam tematy miłosne i w najbardziej demokratycznym miejscu, gdzie przyjezdni są nawet bardziej tutejsi niż tutejsi (por. Emigranci Mrożka). On jest pisarzem na wózku jak w Gorzkich godach Polańskiego.

Teatr lekkostrawny, literacki, taki, jaki mamy w głowie, gdy myślimy „teatr” – a po tym pierwszym swoim sezonie leszczyńska publiczność jest już gotowa na jakiś challenge. Nie mówię, żeby im od razu inscenizować Biblię Szatana, ale już Matka Courage by na pewno siadła. Stanisława Celińska kiedyś mówiła, że chciałaby ją zagrać, a teatr w Lesznie jest impresaryjny, więc taką robię aluzję.

Data publikacji: