Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie polecamy zapisanie się do naszego newslettera. W środku, nie zawsze regularnie, jeszcze więcej „Przekroju” i unikatowe treści, których nie znajdziecie nigdzie indziej!

Z poważaniem,
Redakcja
Tomasz Wiśniewski

Jak uzyskać europejskie domowe piekiełko?

Jak uzyskać europejskie domowe piekiełko?
Wyspa
A. Huxley, tłum. S.J. Białostocki
Wyspa
Cień Kształtu, 2017

Jak pamiętamy, Huxley w Nowym wspaniałym świecie ukazał świat nie ludzkiego szczęścia; w Wyspie zaś rozpisał obraz idealnego świata, w którym ludzie osiągają największe możliwe szczęścia, pozostając ludźmi – jednostkami uważnymi i świadomymi, nieodurzonymi „somą” wymiennymi marionetkami systemu. Trzeba przyznać, że samo to, iż umysł tak potężny i uczony jak Huxleyowski proponuje obraz idealnego społeczeństwa jest już intrygujące. Zauważmy przecież, że pisarze znacznie chętniej krytykują, niż mają pomysł na realne przebudowy.

Zdarzają się interpretacje, że Wyspa to antyutopia, ale moim zdaniem lepiej omijać je szerokim łukiem. Wielu polskich internautów czerpie wiedzę o tej powieści z nieszczęsnej recenzji Joanny Tokarskiej-Bakir, która jest przykładem szokującej samowolki interpretacyjnej: antropolożka widzi w książce opis dyktatury, która zmusza ludzi do wolności (sic!).

A przymusów w świecie Wyspy raczej nie ma; więzienia stoją tam puste. Formuła powieściowa to zaledwie kostium, pod którym ukrywa się znakomicie rozpisany wykład o idealnym społeczeństwie włożony w usta mieszkańców tytułowej wyspy. Mieszkańcy, rozmawiając z przybyszem z zachodniego świata (typowym cynicznym intelektualistą, skrzywdzonym dzieciństwem, wychowaniem i własnymi „grzechami”), pogodnie i spokojnie objaśniają sposób funkcjonowania swojego wyizolowanego od świata państewka; czytelnicy szybko orientują się, że ów przybysz po pobycie na wyspie zmieni się na dobre; być może, że tym przybyszem jest czytelnik lub czytelniczka.

Pierwotnie wyspa Pala była jedną z wielu społeczności buddyjskich, z od stuleci niezmienną strukturą feudalną; na przełomie wieku XIX i XX, dzięki otwartości mądrego króla i jego przyjaźni z zachodnim uczonym-lekarzem, sformułowano zestaw reform, które twórczo zsyntetyzowały największe osiągnięcia cywilizacji wschodniej i zachodniej. Wschód reprezentuje tutaj duchowość indyjsko-buddyjska, Zachód zaś – metoda naukowa. Reformy doprowadziły do wielkiego polepszenia jakości życia i doświadczenia mieszkańców.

Można czytać tę powieść jako krytykę zachodniej kultury, a w szczególności jej chrześcijańskiego dziedzictwa. Mieszkańcy wyspy wielokrotnie zauważają z ubolewaniem, że choć chrześcijaństwo zaleca miłość bliźniego, nie dysponuje właściwie żadnymi środkami, by ją osiągnąć. Inaczej niż Daleki Wschód, który wypracował takie techniki samodoskonalenia, jak medytacja czy joga (Huxley z największą sympatią pisze o „jodze miłosnej”). Dalej: chrześcijaństwo, nauczając, że dobry Bóg jest nieskończenie daleko od człowieka, który jest nieuchronnie grzeszny, właściwie uniemożliwiło jakiekolwiek ziemskie szczęście i zwielokrotnia cierpienie.

Książkę wypełniają intrygujące i błyskotliwe pomysły psychologiczne i pedagogiczne, technologiczne i ekonomiczne.

Przykładowo, Huxley krytykuje zachodnie struktury rodzinne. Na stronie 132 dostajemy przepis, jak uzyskać europejskie domowe piekiełko:

„Weź jednego niewydolnego seksualnie niewolnika pracującego na dniówkę i jedną niezadowoloną osobę płci żeńskiej, dodaj dwa – lub, jeśli wolisz, trzy – egzemplarze małych maniaków telewizji i razem zamarynuj w mieszaninie freudyzmu i rozcieńczonego chrystianizmu. Następnie zabutelkuj ich szczelnie w mieszkaniu czteropokojowym i pichć we własnym sosie przez piętnaście lat”.

Zamiast tego, na wyspie Huxleya rodziny połączone są ze sobą w tzw. Kluby Wzajemnej Adopcji, czyli grupy dwudziestu par, w których zasadą jest, że każdy adoptuje wszystkich pozostałych. Jeśli dziecku źle z rodzicami biologicznymi, idzie do rodziny zastępczej, w której czuje się bardziej komfortowo; ma do wyboru dwadzieścia domów i właściwie może wybierać zależnie od kaprysu. Przepis na wychowanie zdrowej jednostki wygląda następująco:

„Weź dwadzieścia seksualnie zaspokojonych par wraz z ich przychówkiem, dodaj w równych ilościach wiedzę, intuicję i humor, nasącz buddyzmem tantrycznym i gotuj nieskończenie długo w otwartym rondlu, na świeżym powietrzu, nad żywym płomieniem czułości”.

Na tej egzotycznej wyspie dobrze zbudowani mężczyźni ze skłonnością do dominacji nie szkodzą społeczeństwu, bo realizują się podczas wspinaczki górskiej i innych wyczerpujących i wymagających zadań. Potencjalny przestępca otrzymuje kompleksową terapię i sesję psychodeliczną, dzięki której osiąga wewnętrzny spokój i duchowe połączenie ze wszechświatem. Dziecko od najwcześniejszych lat jest uczone, że gdy poczuje złość, rozładowuje ją poprzez taniec, a nie przekleństwo czy bójkę. Jeśli natomiast ktoś popadnie w roztargnienie czy zamyślenie, tracąc łączność z tu i teraz, papugi mieszkające na wyspie wyuczone są krzyczeć znienacka: UWAGA! TU I TERAZ!

Oczywiście te pomysłowe rozwiązania nie likwidują istnienia choroby i śmierci. W proroczym Nowym wspaniałym świecie te fakty były albo nieznane, albo ukrywane. W Wyspie z kolei każdy dobrze wie o cierpieniu oraz złu (czy też tym, co człowiek zachodni nazywa „złem”). Widzimy głównych bohaterów powieści, jak doświadczają raka i straty. Tyle że oprócz tego wszystkiego znają oni również tyleż niepojęty co niezbity fakt wewnętrznego oświecenia, który w zagadkowy sposób odmienia perspektywę widzenia i doświadczenia najbardziej ponurych aspektów życia. A to zasadnicza różnica.

Data publikacji:

Tomasz Wiśniewski

Tomasz Wiśniewski

Pisarz, redaktor działu zmyśleń. Autor książek "O pochodzeniu łajdaków" i "Wstrząsająco przystojny mężczyzna".