Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Robert Rient

Jak czytać wodę?

Jak czytać wodę?
„Jak czytać wodę. Wskazówki i znaki ukryte w morzach, jeziorach, rzekach i kałużach”
Tristan Gooley, tłum. Jacek Konieczny
„Jak czytać wodę. Wskazówki i znaki ukryte w morzach, jeziorach, rzekach i kałużach”
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2018

Nikt nie jest w stanie odbyć morskiej podróży z Persji do Chin i z powrotem, unikając przy tym poważnych kłopotów, a często – śmiertelnego niebezpieczeństwa. Przekonanie to było żywe przez wieki, dopóki nie pojawił się Abharar, który pokonał tę trasę bez najmniejszych problemów i to siedmiokrotnie. Abharar urodził się w pasterskiej rodzinie, ale szybko zaczął pracować na łodzi rybackiej. Później został marynarzem na statkach handlowych płynących do Indii, aż w końcu zaczął pływać po zdradzieckich wodach do Chin i uzyskał stopień kapitana.

Pewnego razu kapitan Shahriyari, który jak wszyscy żeglarze obawiał się podróży do Chin, wypatrzył na spokojnych wodach kapitana Abharara. Siedział samotnie w kajaku i nie miał ze sobą nic poza bukłakiem wody. Shahriyari wysłał w łódce marynarzy, by uratowali zagubionego wędrowca. Ten, będąc przekonanym, że sam sobie świetnie poradzi, zgodził się wejść na pokład statku pod warunkiem wypłacenia mu 1000 dinarów. Kapitan Shahriyari darzył uznaniem legendarnego Abharara i zgodził się spełnić jego życzenie. Po wejściu na pokład Abharar zażądał wypłaty należnych mu pieniędzy, po czym kazał załodze pozbyć się ładunku, spiłować maszt, odciąć kotwicę i wprowadzić statek w dryf. Polecenia niechętnie spełniono. Po trzech dniach przyszedł tajfun, który miotał statkiem kolejne trzy doby. Pozbawiony balastu unosił się na falach, ale cała załoga dotarła bezpiecznie do Chin. W drodze powrotnej kapitan Abharar kazał nagle zatrzymać statek i opuścić szalupę, by odzyskać porzuconą kotwicę, którą udało się wydobyć we wskazanym miejscu. „Wszystko jest dość oczywiste, gdy dysponuje się wiedzą na temat księżyca, wiatru i znaków na wodzie” – pisze Tristan Gooley w książce Jak czytać wodę. Wskazówki i znaki ukryte w morzach, jeziorach, rzekach i kałużach, którą rozpoczyna historią Abharara.

Autor bestsellerowego Przewodnika wędrowca. Sztuka odczytywania znaków natury jest podróżnikiem, żeglarzem i ekspertem w dziedzinie naturalnej nawigacji. W najnowszej książce prowadzi czytelnika za rękę, niczym opętany pasją nauczyciel przyrody. Zaczyna od zjawisk kapilarnych i kierunku fal, objaśniając podstawowe prawa fizyki i biologii. Wiedzę przeplata opowieściami o spacerach ze swoim synem, zapisem obserwacji stawów, rzek, mórz i oceanów, przez które podróżował. Ja przywykłem traktować kałuże jako wady dróg, a nie źródło cennych informacji na temat zwierząt i ich zamierzeń, nasłonecznienia terenu, wód gruntowych i opadów. Gooley natomiast uważa, że „marność kałuży bierze się z jej skromności” i dzieli te mikrozbiorniki na zarodkowe, skąpane oraz kałuże tropiciele i sejsmografy. Podsyca ciekawość czytelnika, używając wielu analogii i odniesień do życia codziennego. Przytacza zatem opowieść o kapitanie Abhararze, jest też relacja z podróży dau, w którą Gooley wyruszył z omańskiego wybrzeża. Są fascynujące słowa o barwie, brzmieniu wody i o tym, jak łączy się ze światłem. Jest historia wody obserwowanej nocą i nauka czytania plaż. Do tego rysunki, ilustracje i zdjęcia, w tym arcypiękna okładka książki stworzona przez Elizę Luty. Każdy z 20 rozdziałów odsłania inną wodę i inny sposób jej czytania. Być może przez to książka sprawia wrażenie nierównej. Trudno jednak ten drobny mankament uznać za istotny.

Nikt i nigdy z taką wnikliwością nie wyjaśnił mi, czym różnią się prądy od pływów, odpowiadając na dwa pytania: „Skoro Księżyc okrąża Ziemię raz na dwadzieścia cztery godziny, dlaczego w ciągu doby mamy dwa przypływy i dwa odpływy? Dlaczego drugi przypływ danego dnia różni się często wyraźnie wysokością od pierwszego?”. Poświęcony odpowiedziom rozdział liczy 30 stron i czyta się go jak wciągającą powieść. Równie fascynujący jest rozdział o czytaniu fal, ich grzbietach, szczytach, ciągach, o tym, co je tłumi, załamuje, pobudza, o tym, kiedy stają się martwe, a kiedy niepokojąco rosną, niosąc śmiertelne zagrożenie.

Gooley nie tylko posiada wiedzę, potrafi ją również sprzedać. Opowieścią o naturze fal, o tym, że więcej w nich wiatru i słońca niż wody, zachęca, by patrzeć na najzwyklejsze kałuże jak na odrobinę romantyczne zjawiska. Przy okazji nie indoktrynuje, nie epatuje sobą i swoimi poglądami – zdanie o wędkarzach wyraża nad wyraz delikatnie. Gdy tłumaczy różnice pomiędzy odkosem i uskokiem na rzece, zachęca do wyruszenia na spacer i zabawy. Serwuje wiedzę w szlachetny sposób, tak by nie odrzeć obserwowanego świata z mistycyzmu czy uroku. Przez specjalistyczną nomenklaturę płynie się jak po nieznanych, ale bezpiecznych, chociaż nie zawsze spokojnych wodach. A na sam koniec czytelnik dostaje „rarytasy i niezwykłości” w postaci wyjątkowych, kilkudziesięciometrowych fal, trąb wodnych, śliskiej wody, tsunami, latających ryb czy zielonego błysku.

W ramach zachęty do lektury zostawię Państwa z opowieścią autora. Rzecz o ogniu, który pojawia się tam, gdzie nikt się go nie spodziewa: „W stojącej wodzie, na przykład bagnach, dochodzi czasami do sytuacji, kiedy przy dużej ilości martwej materii organicznej pożywiające się nią bakterie zużywają cały rozpuszczony w wodzie tlen. Bakterie tlenowe ustępują wtedy miejsca beztlenowym specjalistom, którzy rozkładają martwe części roślin i zwierząt za pomocą innych procesów. Bakterie beztlenowe produkują metan, a jeśli powstanie go odpowiednio dużo, wypływa na powierzchnię pod postacią bąbelków. Gaz ten sporadycznie i spontanicznie się zapala, tworząc tańczące niebieskie płomyki na powierzchni wody. Płomyki te nazywane są w najróżniejszy sposób, między innymi błędnymi ognikami”.

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor powieści „Chodziło o miłość”, „Duchy Jeremiego” i reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info