Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Destroix
Maciej Stroiński

Ja Szekspira nie wystawię?

Ja Szekspira nie wystawię?
Hamlet
reż. Oliver Frljic, wg dramatu W. Shakespeare'a
Hamlet
Teatr Młodych w Zagrzebiu

Z Szekspirem jest jak z siedzeniem w Charlotte: trzeba to robić. Tym bardziej cenię twórców jak Lupa czy Strzępka, którzy dali sobie spokój i się na Szekspira nie lansowali (bo umówmy się, Szeks show presents Yorick, czyli spowiedź błazna to z jej okresu „lampucerskiego” i tekst napisał Andrzej Żurowski). Choć to może słaby przykład, bo się potem zacięli na innym, ale jednym autorze: ona na Demirskim, a on na Bernhardzie.

Hamlet Frljicia pokazany w Gdańsku na Festiwalu Szekspirowskim to klasyczne wystawienie w stylu „Co? Ja Szekspira nie wystawię?”. Czyli wiecie, tak zwane pomysły. Gertruda gra Ofelię, Hamlet jej mówi, żeby poszła do burdelu, po czym ją zabija, po czym ona zabija jego. A mowa Klaudiusza na śmierć ojca Hamleta okazuje się jak znalazł na śmierć Hamleta syna (jak te „resztki pieczeni ze stypy podane gościom weselnym na zimno”).

Już w Klątwie przyuważyłem, że Frljić ma najbanalniejszy sposób na nastrój: tak zwany podkład, czyli jak jest wesoło, to leci wesołe, ale to akurat rzadko. Jego spektakle raczej są na smutno, żeby pasowało do oskarżania wszystkich o wszystko.

Przedstawienie było po chorwacku, a przekład Barańczaka leciał ze słuchawek; czytający nie nadążał, grał swoje, ogólnie aktorzy mogli sobie mówić, nikomu tym nie przeszkadzali. Niechże się Festiwal Szekspirowski czasem puknie w czoło.

Data publikacji: