Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Indeks krwi
„The Black Monday Murders. Chwała mamonie”
scen. Jonathan Hickman, rys. Tomm Coker, kolor Michael Garland
„The Black Monday Murders. Chwała mamonie”
Non Stop Comics, 2017

Na giełdzie zaczyna się krach, a jeden z szefów dużego banku inwestycyjnego obficie krwawi. Jednak zamiast karetki pogotowia zjawiają się przy nim pozostali członkowie zarządu i mordują go podczas okultystycznego rytuału. W ekskluzywnym apartamencie policja znajduje zmasakrowane zwłoki innego bankiera. Trup jest pokryty okultystycznymi znakami. Sprawę dostaje detektyw praktykujący voodoo...

The Black Monday Murders to cykl komiksowy, w którym światowa finansjera uprawia magię, a pieniądze wymagają krwi – dosłownie. Otwarcie serii, zatytułowane Chwała mamonie, jest bardzo obiecujące. Jonathan Hickman z dużym rozmachem stworzył fabułę, w której dominują dwa wątki: policyjne śledztwo i losy elity światowej finansjery. Scenarzysta wychodzi poza tradycyjną narrację komiksową, dodając stenogramy rozmów i pamiętniki bohaterów. Pozwala mu to nie tylko formalnie urozmaicać opowieść, lecz także dynamizować ją i unikać niepotrzebnych dłużyzn. Fabuła jest mocno poszatkowana, akcja rozgrywa się w kilku czasoprzestrzeniach. Hickman kapitalnie snuje fikcyjną historię wokół prawdziwych wydarzeń, nazwisk i instytucji.

W tym komiksie to bankierzy kreują rzeczywistość. Nie chodzi nawet o to, że pieniądze mogą wszystko załatwić, ale o to, że do ludzi docierają określone, filtrowane informacje. W dobie fake newsów czy internetowych trolli, których siła jest w stanie wpływać na losy rządów, polityków i społeczeństw, rzeczywistość komiksu przestaje wydawać się fikcją. Staje się prawdą, w którą trudno uwierzyć. Hickman sprytnie buduje weryzm swojej opowieści: wychodzi od prawdziwego, historycznego wydarzenia, jakim jest szkolenie maklerów giełdowych w banku inwestycyjnym, ale dopisuje mu fikcyjną egzegezę, żeby za chwilę stworzyć bardzo podobne wydarzenie, już w pełni wymyślone, które w takim kontekście nabiera cech faktu. Fabuła nawiązuje do spiskowych teorii dziejów, za którymi stać mogą nadnaturalne zjawiska magiczne, demony lub im podobne istoty wyższe. Trochę to ją odziera z misternie budowanego weryzmu, jest jednak za wcześnie, żeby wyrokować, w którą stronę rozwinie się akcja.

Hickman przekonująco łączy kryminał noir z horrorem. Sprawnie żongluje też licznymi wątkami. Świetnie wypadają fragmenty, które są rzuconymi od niechcenia bon motami o społeczeństwie, gospodarce, globalizacji czy systemie politycznym. Ciekawie zapowiada się rozgrywka pomiędzy bankierami, która jest w gruncie rzeczy rozprawą o władzy i przywilejach. Graficznie album prezentuje się bardzo dobrze. Tomm Coker operuje wyrazistą, estetyczną i uwypuklającą szczegół kreską. Jego realistyczne rysunki świetnie podkreślają mroczne, przygaszone kolory Michaela Garlanda. Czarny poniedziałek, do którego odnosi się (nieprzetłumaczony) tytuł komiksu, to określenie krachu giełdowego lub niepożądanego, zwykle krwawego wydarzenia. Zobaczymy, kogo dotknie w komiksie...

Data publikacji: