Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie
zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Destroix
Maciej Stroiński

Co jest nie tak?

Co jest nie tak?
„K.”
reżyseria: Monika Strzępka, tekst: Paweł Demirski
„K.”
Teatr Polski w Poznaniu

I dożyłem dnia, kiedy mi nie siadło przedstawienie Strzępki. Z podpytywania wynika, że jest to szersza premierowa opinia, szeroko nie siadło. Dla mnie, psychofollowersa tej twórczości, to trochę tak, jakby się kończył teatr tak w ogóle, jakby trwał „ostatni sezon”. Spektakl się zaczyna od kurtyny w dół, a na scenie stoi wielki opad szczęki.

Sztukę robioną w tej czy innej sprawie najczęściej się ze sprawy, nie sztuki rozlicza. Ale na tym ja się nie znam, na „sprawach”, bo nie jestem dziennikarzem, a obywatelem to tylko z doskoku. Niech mi będzie wolno być „tylko widzem”, tylko recenzentem, który przyjdzie, obejrzy i powie, czy nudne.

To nigdy nie było ważne, czy Strzępka-Demirski to jest słuszny teatr, bo był najzwyczajniej dobry. Mogłeś się nie zgadzać, ale nie mogłeś nie lubić. K. jest tylko słuszne, tylko do zgadzania. Dwie godziny się wynudzisz (pierwsze pół nienudne), ale wiesz, że w ważnej sprawie.

Pytanie, w imię którego nas trzymają na widowni, jest z gatunku SF political i brzmi: kto wygra najbliższe wybory? Kiedy się pod koniec dowiesz, uznasz, że i tak whatever. Czyli Strzępka w starym stylu, dramatyzująca, diagnozująca, że jest źle, a będzie gorzej.

Demirski jest największym polskim dramatopisarzem w kategorii „żywi” i w tej sprawie nic się nie zmienia. K. w pdfie jest czymś i zabawnym, i poetyckim, i zwyczajnie pięknym. Mógłbym tylko cytować. Na przykład jak tym razem ogrywa czwartą czterdzieści osiem, bez której nie może. Tutaj jest to „godzina, o której zaczynają jeździć tramwaje”. Już nazwy postaci dają literacki power. Ale na scenie aktorów, nie nazwy postaci widzę. Demirski to trudne pisarstwo i nietrudno je zarżnąć.

Wszystko się w spektaklu zgadza, a najmniej aktorstwo. Wszyscy uznali, że gościnni dali czadu, a gospodarze z uprzejmości, z gościnności grają cienko – ja też tak uznaję. Nawet Joanna Drozda na ich tle wypada dobrze. Bo Polski funkcjonuje w Poznaniu jak Słowacki w Krakowie, na zasadzie „co znowu zepsuli?”. Mają postępową dyrekcję i poblokowanych siebie. Miejscowemu Jakubowi Papudze trzeba przyznać, że otwiera spektakl z klasą, ale niestety dzieło ma też środek i zakończenie.

Monika Strzępka jest wybitną reżyserką, najwybitniejszą, ale każdemu się zdarzy czasem jakiś Chorzów lub Teatr Żydowski.

 

Data publikacji: