Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Draginja Nadaždin

Sprawiedliwi wśród mniejszości świata

Draginja Nadaždin
Sprawiedliwi wśród mniejszości świata

Coraz mniej osób uzasadnia swoje dążenia do lepszego świata prawami człowieka, więcej używa się języka złości i resentymentów. Zauważył to zmarły niedawno wybitny prawnik prof. Wiktor Osiatyński. Przez ostatni rok obserwuję, jak wielką rolę odgrywają w tym politycy. Swoją retorykę i działania opierają na demonizacji całych grup społecznych, wykorzystując opozycję my – oni. Ta destrukcyjna narracja świadczy o ich politycznym bankructwie i braku wizji przyszłości. Zamiast rozwiązywać problemy współczes- nego świata, wzmacniają obawy swoich wyborców, obarczają winą „innych” i wypuszczają z butelki dżina nienawiści. 

Skutki takiej nagonki widzimy w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump rozpoczął swoją prezydenturę od dekretu ograniczającego imigrację do USA i utworzenia listy zakazanych krajów pochodzenia, nie pozwalając na wjazd osobom z wybranych państw muzułmańskich, nawet jeśli od lat mieszkają w Stanach. W Ameryce wielokrotnie w tym czasie wzrosła liczba przestępstw związanych z islamofobią. Na Filipinach zaś, w imię walki z narkotykami, policja i płatni zabójcy współpracujący z władzami zabili ponad 7 tys. ubogich mieszkańców, ogłaszając ich narkomanami lub dilerami i wykonując na nich pozasądowe egzekucje. Na Węgrzech osoby starające się o status uchodźcy są rutynowo traktowane jak przestępcy i terroryści. Wczesną wiosną w Czeczenii rozpoczęto masowe prześladowania gejów, podczas których ponad stu mężczyzn uważanych za gejów zabrano do obozów, gdzie ich torturowano i poniżano, a przynajmniej trzy osoby zabito. Na ulicach brytyjskich miast liczba przestępstw motywowanych nienawiścią wzrosła kilkukrotnie po opartej na ksenofobii kampanii w sprawie Brexitu. Efekty polityki demonizacji widzimy też u nas, przemoc wynikająca z nietolerancji i szowinizmu staje się w Polsce coraz powszechniejsza.

Trump, Duterte, Orbán, Kadyrow, Putin i szereg polskich polityków proponują „idealny”, uproszczony świat, bez obcych i bez wyzwań, przemilczając, że taki świat nigdy nie zaistnieje. Za ten brak wizji i odpowiedzialności politycznej zapłacimy wszyscy. W pierwszej kolejności oczywiście ci najsłabsi.

O tym, że w walce o prawa człowieka nie możemy polegać tylko na politykach i rządach, nieraz się przekonaliśmy. Ogromny wpływ na kształtowanie demokratycznego państwa prawa odegrały w przeszłości ruchy społeczne i obrońcy praw człowieka, którzy mieli odwagę stanąć po stronie podstawowych wartości, jakimi są godność i równość. Historia jest pełna przykładów zwykłych ludzi, którzy sprzeciwili się niesprawiedliwości, aby wspomnieć tylko Fredericka Douglassa, Rosę Parks czy Nelsona Mandelę. Odwagi nie brakuje również dziś, o czym dają świadectwo choćby Malala Yousafzai, Edward Snowden, wolontariusze z całego świata, pomagający uchodźcom w Grecji lub na szlakach bałkańskich czy nauczycielki z Zabrza. Obrońcy i obrończynie praw człowieka nieraz wiele dla innych ryzykują. Dziennikarzom z rosyjskiej niezależnej gazety „Nowaja Gazieta”, która pierwsza opublikowała informację o skoordynowanych prześladowaniach gejów w Czeczenii, grożono śmiercią. W Turcji pod rządami Erdoğana lekką ręką oskarżono o działania antypaństwowe tysiące prawników, akademików i nauczycieli, gdy ten kraj także stał się największym na świecie więzieniem dla dziennikarzy. 

Represje, oczernianie, a nawet zabójstwa są nerwową reakcją władz wielu krajów wobec aktywistów i aktywistek niezgadzających się na świat oparty na nierównościach i nienawiści oraz na wszechmoc władzy w budowaniu podziałów. O ich sile stanowią odwaga i nadzieja, którą wzbudzają w innych. A nadzieja to niezwykłe narzędzie walki z opresją. Potrafi wzniecić w każdym z nas zapał do walki z rasizmem, homofobią lub przemocą i przywrócić wiarę w lepszy świat komuś innemu.

Data publikacji:

Draginja Nadaždin

Draginja Nadaždin

Etnolożka, działaczka na rzecz praw człowieka. Szefowa polskiego oddziału Amnesty International. Jako nastolatka uciekła z rodziną przed wojną w byłej Jugosławii.