Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Julia Fiedorczuk

Kotka patrzy

Julia Fiedorczuk
Kotka patrzy

Zasoby ludzkiej wiedzy o fizycznym świecie są ogromne i nadal szybko rosną. Jak piszą Ian Goldin i Chris Kutarna w książce Age of Discovery: Navigating the Risks and Rewards of Our New Renaissance (2016), liczba naukowców pracujących dzisiaj jest większa od sumy wszystkich naukowców działających przed 1980 r. (m.in. dlatego średnia spodziewana długość ludzkiego życia wzrosła w ciągu ostatnich 50 lat bardziej niż przez poprzednie 1000). Doceniając ogromny wkład zachodniej nauki w poprawę poziomu życia większości ludzi na świecie, w popularyzację świeckiego, racjonalnego światopoglądu i poszerzenie ludzkiej wiedzy o pozaludzkiej przyrodzie, warto pamiętać, że paradygmat naukowy także ma swoje ograniczenia. Podstawowe z nich wiąże się z instrumentalnym, „użytkowym” podejściem do przedmiotu badań. Zauważmy, że samo już określenie „przedmiot badań” zakłada podział na aktywny, racjonalny podmiot (badacz dokonujący obserwacji) i pasywny, bezrozumny przedmiot (materia, rośliny, zwierzęta). Tradycyjnie nauce wtórowała filozofia przywiązana do dualistycznego podziału na ducha i ciało. Spośród wszystkich istot zamieszkujących Ziemię tylko ludziom przypisywano posiadanie duszy, całą resztę zaliczając do domeny materii. Słynne jest dokonane przez Kartezjusza porównanie zwierzęcia do maszyny, ale jeszcze Heidegger twierdził, iż zwierzęta są „ubogie w świat”.

W ostatnich czasach ten paradygmat powoli ewoluuje, o czym świadczy chociażby duża liczba publikacji popularnonaukowych opisujących zwierzęta i rośliny jako istoty aktywnie tworzące swoje światy, komunikujące się, a nawet obdarzone inteligencją czy życiem duchowym. W książce Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt? prymatolog i etolog Frans de Waal pokazuje, jak często i w jaki sposób nauka myliła się co do zwierząt, opierając swoje eksperymenty na błędnych założeniach albo przeprowadzając je tak, że nieuchronnie prowadziły do z góry założonych konkluzji. Przykładowo, inteligencję zwierząt oceniano przez obserwowanie umiejętności ważnych dla ludzi, ignorując fakt, że dla poszczególnych gatunków zwierząt fundamentalne znaczenie będą miały inne rodzaje sprawności, a zatem ich bystrość będzie przejawiała się w odmienny sposób, być może taki, którego nie potrafimy sobie wyobrazić. Behawioryzm odmawiał zwierzętom emocji, intencji i aspiracji, sprowadzając ich działania do wyuczonych zachowań, tymczasem nowsze podejście, bazujące na etologii, wykazuje, iż inteligentniejsze zwierzęta nie zawsze lepiej wypadają w eksperymentach. Przykładowo, w badaniu sprawdzającym umiejętność rozróżniania kształtów za pomocą dotyku naczelne wypadały gorzej od innych małp, ponieważ eksperyment szybko im się nudził, a wtedy zaczynały się bawić i traktować badane kształty w sposób bardziej twórczy – po prostu nie chciały robić tego, czego oczekiwali badacze, ale nie dlatego, że były na to za głupie, tylko dlatego, że były za bardzo niezależne.

Coraz lepiej rozumiemy, w jak dużym stopniu fakt, iż obserwujemy świat z określonej perspektywy, za pośrednictwem ludzkich zmysłów (choć wzmocnionych przez technologię), ogranicza nasze postrzeganie. Nasz opis rzeczywistości siłą rzeczy bazuje na aparacie konceptualnym wykształconym w ciągu wieków życia i doświadczania świata w ludzkim ciele – z ludzkim mózgiem i ludzkim językiem. Patrząc na świat w jakimś stopniu obserwujemy zawsze samych siebie.

Ale czy świat obserwuje nas? Jak widzą nas zwierzęta, w jaki sposób doświadczają nas rośliny? Francuski filozof Jacques Derrida pisał o poczuciu zakłopotania towarzyszącemu świadomości, iż jest obserwowany przez swoją kotkę (w eseju L’animal que donc je suis). Jaki obraz człowieka powstaje w duszy kota, co wiedzą o nas pies albo drzewo i czy kiedykolwiek będziemy coś wiedzieli o tej wiedzy?

W wierszu Trzy lisy na skraju pola o zmierzchu amerykańska poetka Jane Hirshfield (zaproszona na tegoroczny Festiwal Miłosza) opisuje spotkanie ze zwierzętami w sposób, który nie odmawia im świadomości, wiedzy, a nawet mądrości. Ona, poetka, obserwuje tytułowe trzy lisy do momentu, kiedy te, zaniepokojone zbliżającymi się ludźmi, znikają w lesie. Stają się dla niej niewidzialne: „Las przyjął je tak, jakby ich nigdy nie było”. Jednak pomimo zniknięcia coś po nich zostaje: świadomość, że świat wokół nas żyje, patrzy i wie, wyrażona przejmująco w końcówce wiersza:

Coraz więcej jest rzeczy, których nie mówię nikomu,
ani obcym, ani kochankom.
To wkrada się w serce
bez pośpiechu, jakby tego nigdy nie było.

A jednak coś zmieniło się między drzewami.

Coś spogląda ku mnie spośród drzew
i wie, kim naprawdę jestem.

(tłum. Magda Heydel)

Cudownie byłoby zbliżyć się do tej wiedzy, ale to nie nauka, a właśnie poezja, otwiera na nią oczy.

Data publikacji: