Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Tomasz Stawiszyński

Bóg Facebook Wszechwiedzący

Tomasz Stawiszyński
Bóg Facebook Wszechwiedzący

Przyznacie chyba, że jest to pomysł cokolwiek przewrotny.

Facebook, największy portal społecznościowy na świecie, wdroży niebawem – najpierw pilotażowo w Australii, a później być może na całym świecie – nową, rewolucyjną praktykę. Jej deklarowanym celem jest poprawa ogólnego poczucia bezpieczeństwa użytkowniczek i użytkowników. A w szczególności przeciwdziałanie rozmaitym formom internetowego nękania. Na przykład publikowaniu jakichś prywatnych, kompromitujących materiałów – w tym nagich zdjęć – bez wiedzy i zgody samej zainteresowanej lub zainteresowanego.

Czy więc chodzi tu o jakieś nowatorskie rozwiązania prawne, wzmacniające ochronę naszej prywatności i nakładające sankcje na osoby, które lekceważą granice cudzej intymności?

Bynajmniej.

Propozycja Facebooka jest zupełnie inna. Zachęca on mianowicie użytkowniczki i użytkowników, którzy przypuszczają, że mogą się stać ofiarą jakiegoś internetowego prześladowcy, żeby sami, zawczasu... przesyłali pracownikom portalu potencjalnie kompromitujące ich materiały (https://www.theguardian.com/technology/2017/nov/07/facebook-revenge-porn-nude-photos). W ten sposób algorytmy będą mogły zablokować określone treści zanim w ogóle zostaną one wprowadzone do szerokiego obiegu.

Genialne w swojej prostocie, nieprawdaż?

***

Bądźmy jednak konsekwentni i zastanówmy się w jaki sposób można by zastosować obowiązującą tutaj regułę do innych sytuacji i obszarów naszego życia.

Załóżmy na przykład, że banki proponują abyśmy – w ramach ochrony przed kradzieżą, ma się rozumieć – prewencyjnie przekazali im wszystkie swoje pieniądze.

Bylibyście zainteresowani taką formą asekuracji?

Banki z pewnością tak.

No to spróbujmy jeszcze innej analogii. Proponowane przez Facebooka rozwiązanie jest w istocie czymś na kształt chirurgicznej amputacji kończyn dokonywanej przez profesjonalnych chirurgów w warunkach pełnej higieny i przy użyciu najnowocześniejszych metod anestezji, i tym sposobem skutecznie zabezpieczającej przed gwałtowną utratą nóg albo rąk w – powiedzmy – wypadku komunikacyjnym.

***

Jestem pewien, że nikt przy tak zwanych zdrowych zmysłach (o problematyczności tej kategorii – innym razem) nie zgodziłby się na coś podobnego. Bo też zasada, w oparciu o którą zbudowana ma być ta usługa, wywraca do góry nogami nasze rozumienie pojęć „ochrony” czy „prewencji”. W tradycyjnym znaczeniu, słowa te przywodzą na myśl zespół praktyk i instytucji, które mają na celu zmniejszanie prawdopodobieństwa wystąpienia jakichś zagrożeń. Tymczasem tutaj dzieje się coś zupełnie innego. A mianowicie: w sposób z pozoru cywilizowany i bezbolesny odbiera się nam coś, co dla nas ważne i drogie – po to, żebyśmy nie mogli utracić tego czegoś w okolicznościach niespodziewanych, gwałtownych i brutalnych.

Czym bowiem innym jeśli nie kompletną utratą prywatności i intymności na rzecz potężnej, międzynarodowej korporacji, poskutkuje wprowadzenie proponowanego przez Facebook rozwiązania?

Korporacji, która – jeśli ten trend się utrzyma – już wkrótce będzie nas znać stuprocentowo i obserwować permanentnie, dniem i nocą, niczym jakiś orwellowski Wielki Brat, albo raczej biblijny Bóg.

***

I nic się przed nią nie ukryje.

A w jej wyrozumiałym, nieskończenie pojemnym umyśle spokojnie wystarczy przestrzeni na miliardy ludzkich losów, doświadczeń, splątań, cierpień i mrocznych pokus. Na wszystkie nasze najgłębsze tajemnice i najbardziej wstydliwe sekrety.

My zaś, złożywszy to wszystko w depozyt, oddawszy się do jej pełnej dyspozycji, będziemy mogli nareszcie odetchnąć z ulgą.

Że ma nas w swojej opiece. I że czuwa aby żadna nasza myśl, uczynek czy zaniedbanie już nigdy nie mogły zostać użyte przeciwko nam.

***

Tyle że one już wtedy nie będą „nasze”.

A w każdym razie nie w znaczeniu, jakie temu pojęciu dzisiaj przypisujemy. Dzisiaj – czyli w czasach, w których granica pomiędzy tym, co publiczne a tym, co prywatne wciąż jeszcze obowiązuje. I w których jednostka wciąż jeszcze ma niezbywalne prawo do ochrony swojej intymności.

Ochrony niepolegającej bynajmniej na przeprowadzanej w białych rękawiczkach likwidacji tego, co potencjalnie zagrożone.

Data publikacji: