pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
W zielone rejony jak co kwartał zagląda
2020-03-20 10:00:00
zagajnik

Zagajnik – 2/2020

zdjęcie: Paul M/Unsplash
Zagajnik – 2/2020
Zagajnik – 2/2020
Czyta się 5 minut

Zielony święty

Zajadając się wiosennymi pokrzywami, warto wspomnieć tybetańskiego świętego Milarepę. Był to słynny mistrz duchowy z czasów wprowadzenia buddyzmu w Tybecie. W pewnym okresie swojego życia zaszył się w odosobnieniu i według legendy przez kilka lat żywił się jedynie pokrzywami. Podobno za sprawą pokrzywowej diety jego twarz zrobiła się zielona i tak właśnie jest często przedstawiany na malowidłach. Można się zastanawiać, jak to możliwe – bo skąd brał pokrzywy w zimie? Ale Tybetańczycy i Chińczycy żyjący w dzikich górskich zakątkach często gromadzą na zimę suszone wiosną dzikie warzywa, więc wielki asceta wykazywał się zapewne podobną zapobiegliwością.

Człapiąc wśród skrzypów

Gdy podczas wiosennych spacerów będziemy brodzić w skrzypach, roślinach sięgających nam zazwyczaj nie wyżej niż do kolan, pomyślmy, że w paleozoiku, około 300 mln lat temu, skrzypy dominowały na Ziemi. Niektóre z nich dorastały wtedy do ponad 20 m wysokości. Ostatnio przygotowywałem wykład z podstaw botaniki dla studentów biologii i zacząłem się zastanawiać, czy takie skrzypy występują i dzisiaj. Okazało się, że owszem – prawie takie. Najwyższy jest skrzyp Equisetum myriochaetum występujący w Nikaragui, Kostaryce, Kolumbii, Wenezueli, Ekwadorze, Peru i Meksyku, który osiąga zwykle 4–5 m, a najwyższy osobnik miał 7,3 m. Prawie tak duże egzemplarze tego gatunku można oglądać na przykład w ogrodzie botanicznym w Edynburgu. A w Polsce? U nas najwyższy jest skrzyp olbrzymi Equisetum telmateia, który zwykle dorasta do 1,5 m. Od czasu do czasu widuję jednak osobniki 2-metrowe. To gatunek rzadki w Polsce – poza Pogórzem Karpackim, gdzie znajdziemy go często przy potokach i wilgotnych młakach. Na przechadzce wśród takich 2-metrowych skrzypów poczuć się można niemal paleozoicznie.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Co mówią zawilce

Jeżeli chcecie wiedzieć, czy las, po którym się wiosną przechadzacie, jest stary, nie patrzcie na korony drzew – spójrzcie pod nogi i szukajcie geofitów. Geofity to rośliny, które przeżywają większą część roku pod ziemią w postaci cebul lub kłączy. Wydobywają się z ziemi zazwyczaj wiosną, przed rozwinięciem się liści na drzewach – najlepsze ich przykłady to zawilec czy przebiśnieg. Rośliny te prawie zawsze należą do gatunków wolno rosnących i o niewielkim zasięgu obsiewu. Dlatego uważa się ich obecność za dowód na to, że w danym miejscu las roś­nie „od zawsze” – miejsca, które kiedyś były polami uprawnymi zwykle nawet po kilkuset latach nie mają w runie tych gatunków. Świetnie to widać w Bieszczadach, gdzie w lasach na miejscu dawnych wsi zwykle brakuje wielu wiosennych geofitów, takich jak wspomniane zawilce, a są za to w przyległych „lasach dawnych”.

Poszczególne gatunki geofitów różnią się prędkością migracji. Na przykład względnie szybko migruje kokorycz pełna, przenoszona przez mrówki, która – jeśli las dawny rośnie w pobliżu – jest w stanie w ciągu kilkudziesięciu lat zasiedlić las wtórny. Gorzej, gdy las stary od wtórnego oddzielają ulica czy pole orne, wtedy nawet kokorycz radzi sobie bardzo kiepsko.

Wtórne lasy zasiedlają więc głównie gatunki o lekkich zarodnikach (jak paprocie i mchy) i nasionach roznoszonych przez wiatr, ptaki lub tych, które przyczepiają się do sierści zwierząt. Można więc powiedzieć, że paproć i mech prawdziwego lasu nie czynią. Natomiast zdarza się, że niepozorna śródpolna kępa leszczyn jest ostatnią ostoją dawnego lasu.

Marsylia w Rybniku

Paprocią przez wiele lat uznawaną w Polsce za wymarłą była marsylia czterolistna (Marsilea quadrifolia), rozprzestrzeniona od Europy po Wietnam. W 1871 r. zauważono ją na obszarach obecnego miasta Rybnika. Powtórnie odnaleziono ją tam w roku 1929. Potem zniknęła – aż do roku 1973, gdy pojawiła się na brzegu Jeziora Goczałkowickiego. Trafiła do Ogrodu Botanicznego UW w Warszawie, a po namnożeniu do innych ogrodów, m.in. do Arboretum w Bolestraszycach, skąd wprowadzono ją na stanowiska zastępcze.

Paproć ta, podobnie jak skrzyp, zawiera tiaminazę i jeśli ktoś zamierza tę roślinę jeść, powinien poddać ją obróbce termicznej. Ku przestrodze przytoczmy historię ekspedycji przez środek Australii, na którą wyruszyli w roku 1860 Robert O’Hara Burke i William John Wills. Szukali oni śródlądowych wód oraz dogodnej trasy dla telegrafu i kolei. Po miesiącu, w okolicach Coopers Creek, zaczęło im brakować jedzenia. Od krajowców dostali nardoo. Były to sporokarpy (wielkie przetrwalne kłosy zarodnionośne) paproci Marsilea drum­mondii, które zalegają w ziemi i czekają, nawet wiele lat, na ulewę, by wykiełkować. Aborygeni robili z nich mąkę, którą spożywali w dużych ilościach. Uczestnicy wyprawy jedli nawet po 2 kg tej mąki dziennie. Nie wiedzieli jednak, że trzeba ją specjalnie uprażyć – i powoli umarli na chorobę beri-beri.

Zniknięcie śledzionki

śledzionka skalna (Ceterach officinarum) to niewielka paproć, która jeszcze niedawno występowała na murach Grudziądza. Było to jedyne znane stanowisko tej rośliny w Polsce – obecnie już jej tam nie ma. Śledzionka skalna jest częstsza na południu Europy, np. w Chorwacji, gdzie nazywa się ją zlatna paprat. Robi się z niej tam herbatę do leczenia… śledziony.

Tsukushi, czyli szypułki

Jeśli już jesteśmy wśród skrzypów, warto wiedzieć, że jest to roślina lecznicza. Pędy – z których robi się napary i wywary oczyszczające nerki oraz korzystnie wpływające na skórę – pozyskuje się zwykle w środku lata. Ale już wiosną zbierać można szyszkowate kłosy zarodnionośne. W Tatrach nazywano je szypułkami, a właściwie – zgodnie z góralską wymową – sypułkami. Pod Zakopanem jadły je dzieci lub wrzucano je do zup. Jedynym innym miejscem na Ziemi, gdzie jada się owe szypułki, jest Japonia! Tam stanowią przystawkę podawaną z sosem sojowym. Po japońsku nazywają się tsukushi.

Warto jednak pamiętać, że skrzypy zawierają tiaminazę – enzym, który rozkłada witaminę B1 i powoduje chorobę beri-beri. Nie powinniśmy więc jeść ich zbyt często na surowo. Z tym jednak nie ma problemu, wszak szypułki wyłażą z ziemi tylko w kilka kwietniowych dni.

 

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Łukasz Łuczaj

Etnobotanik, propagator dzikich ogrodów, eksplorator smaków dzikiej kuchni. Profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, doktor habilitowany biologii. Prowadzi badania etnobotaniczne w Chinach, na Bałkanach i Kaukazie. Mieszka i tworzy w małej wiosce na Pogórzu Dynowskim.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!