Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Starożytni Rzymianie byli w walce politycznej bezwzględni. Z lubością obrzucali rywali kalumniami. ...
2019-02-13 23:55:00
Prawdziwa historia fake newsów

Rzymska szkoła prawdy

Rzymska szkoła prawdy
Rzymska szkoła prawdy

Starożytni Rzymianie byli w walce politycznej bezwzględni. Z lubością obrzucali rywali kalumniami.

Doświadczył tego na własnej skórze sam Juliusz Cezar. Wyciągnięto mu na przykład, że gdy przebywał w Azji Mniejszej na dworze zaprzyjaźnionego króla Bitynii Nikomedesa IV, zbytnio spoufalił się z tym władcą. Plotkowano, że obaj panowie żyli w konkubinacie, a Cezar odgrywał w nim rolę „materaca królewskiego” czy wręcz „królowej Bitynii”! Rzecz wielce kompromitująca, bo wedle ówczesnych reguł prawdziwy Rzymianin musiał zawsze dominować, także w łożu. Jeśli pozwoliłby się sprowadzić kochankowi do roli podrzędnej, dał się „zniewieścić” – jak wówczas mówiono – byłby politycznie skończony! Cezar jakoś sobie z tymi plotkami poradził.

Potem jednak stugębna plotka dosięgła także jego adoptowanego syna i, jak się okazało, następcę – Oktawiusza (Oktawiana Augusta). Sugerowano, że młodzieniec był kochankiem boskiego Juliusza. Kiedy wybuchła walka o schedę po zamordowanym Cezarze, w tych plotkach lubował się konkurent Oktawiana – słynny wódz Marek Antoniusz. Na nim samym ciążyły zresztą podejrzenia podobnego kalibru, formułowane jednak przez Cycerona, który wyzwał ambitnego wojskowego od męskich prostytutek.

Paradoksalnie Marek Antoniusz ostatecznie zginął przez fake newsa, chociaż zupełnie innego rodzaju. Oto, gdy w 31 r. p.n.e. wojska jego i Kleopatry przegrały pod Akcjum bitwę z flotą Oktawiana, drogi Antoniusza i jego ukochanej egipskiej władczyni się rozeszły. Rok później Rzymianin otrzymał fałszywe wieści, że Kleopatra nie żyje. Załamany, popełnił samobójstwo. W rzeczywistości Egipcjanka żyła i próbowała nawet negocjować z Oktawianem. Nie udało się jej nic ugrać i popełniła samobójstwo (lub została zamordowana) półtora tygodnia po śmierci Antoniusza.

Tendencyjne żywoty

Z dzisiejszej perspektywy można stwierdzić, że rzymskim królem fake newsów stał się pisarz Gajusz Swetoniusz Trankwillus (69–130 r. n.e.). W swoich Żywotach cezarów zebrał szokujące doniesienia o władcach Rzymu – począwszy od wspomnianego Cezara – które podał niczym sprawdzone wieści. Sęk w tym, że pisał o wypaczeniach dynastii julijsko-klaudyjskiej, która rządziła, zanim się jeszcze urodził! Czy można więc mu wierzyć?

Czego w jego enuncjacjach nie ma! Oto cesarz Tyberiusz jawi się jako nadpobudliwy erotoman. W swojej rezydencji na Capri urządzał istne orgie, a lubował się w seksie grupowym z młodzieńcami i dziewczętami. Obleśny był do tego stopnia, że kąpał się z „pacholętami” i wykorzystywał je seksualnie. Nie potrafił trzymać na wodzy swoich chuci, poddawał się im – co dla przeciętnego Rzymianina było dowodem słabości.

Następca Tyberiusza, Kaligula, był jeszcze gorszy. Wedle Swetoniusza połączyło go kazirodcze uczucie z własną siostrą – coś dla szanowanego Rzymianina nie do pojęcia. Uwiódł też dobrze urodzonego młodzieńca, co również było niedopuszczalne. Miał romans z aktorzyną, któremu dawał się „sfeminizować”. A na okrasę przyprawiał rogi senatorom. „Nie darował prawie żadnej kobiecie znakomitego rodu. Zapraszał je najczęściej wraz z mężami na ucztę. Gdy przechodziły obok jego stóp, starannie i rozważnie im się przyglądał obyczajem handlarzy niewolników, nieraz ręką podnosząc którejś głowę, jeżeli schylała ją ze wstydu. Następnie, ilekroć miał ochotę, opuszczał salę jadalną, uprowadzając na stronę tę, która mu się najbardziej podobała. Wkrótce wracał ze świeżymi jeszcze śladami rozpusty i bądź to jawnie chwalił, bądź ganił, wyliczając poszczególne zalety lub usterki cielesne i miłosne. Niektórym w imieniu nieobecnych mężów dawał rozwód i kazał go wciągać do akt urzędowych” – pisał Swetoniusz. Taka swawola i samowola cesarza nie mogła spotkać się z aprobatą Rzymian…

Swetoniusz nie darował również cesarzowi Neronowi. Zarzucał mu kazirodztwo (z własną matką) oraz folgowanie brutalnym instynktom. Złamać miał też kolejne rzymskie tabu: „Nie zadowalając się gwałtami na wolno urodzonych chłopcach i zamężnych kobietach, zgwałcił także dziewiczą westalkę Rubrię”. Kolejna rzecz w Wiecznym Mieście niebywała! Groteskowego wizerunku Nerona dopełniało zaś jego przekonanie, że jest wielkim poetą i muzykiem. W rzeczywistości był raczej beztalenciem…

Powstaje pytanie, czy Swetoniusz nie widział, że jego Żywoty prezentują się wręcz kuriozalnie? Większość z opisywanych przez niego cesarskich brewerii nie została poparta żadnymi innymi świadectwami, nie skojarzono ich z żadnymi datami. Najwyraźniej stronniczy pisarz tym się nie przejmował. Opisywani władcy julijsko-klaudyjscy już nie żyli, nikt ich specjalnie nie bronił. On zaś pracował w kancelarii Hadriana – cesarza z zupełnie innej dynastii. A co najważniejsze, Swetoniusz miał wyraźne sympatie prosenackie, republikańskie. Dlatego atakował władców, którzy zdławili senat. Na zawsze zepsuł im opinię.

Cesarz, który prosił się o kłopoty

Nigdy jednak nie jest tak źle, że nie może być gorzej. Wszyscy władcy obsmarowani przez Swetoniusza mogą być radzi, że nie opisano ich tak jak Heliogabala, rządzącego na początku III w. n.e.

Zasiadł na tronie jako nastolatek, ale właściwie nie sprawował władzy, rządziły za niego matka i babcia. Oddawał się głównie rozpuście i zamienił dwór cesarski w istny zamtuz. Sam bywał w nim równie dobrze klientem, jak i burdelmamą oraz prostytutką. To jeszcze Rzymianie mogliby przełknąć, zwłaszcza jeśli znali przekazy Swetoniusza o wcześniejszych cesarzach. Podobnie jak mogli przymknąć oko na rozdawanie urzędów tancerzom i woźnicom rydwanów (w końcu Kaligula zrobił konia senatorem!). Jednak Heliogabal wydawał się też osobą transseksualną, a na to w Rzymie przyzwolenia nie było. Ponadto pochodził z Bliskiego Wschodu i wprowadzał tamtejsze nowinki religijne: rozpowszechniał kult jakiegoś czarnego kamienia, został też obrzezany – co Rzymianom wydawało się dewiacją i barbarzyństwem.

Źródeł na temat bezeceństw Heliogabala jest parę: Historia rzymska Kasjusza Diona, Historia Augusta (autorstwa niesprecyzowanego). Czy jednak nie są nieco tendencyjne? Czy cesarzowi, który promował niezrozumiałe praktyki religijne i miał nieokreśloną płeć, nie dorobiono „gęby” zniewieściałego nieudacznika i maniaka seksualnego? Tym bardziej, że inne dzieło z epoki, Historia Cesarstwa Rzymskiego Herodiana, nie przedstawia już Heliogabala tak złośliwie.

Zapewne więc nie był dobrym władcą, ale fake newsy przeciwników politycznych zapewniły mu opinię największej personalnej pomyłki na cesarskim tronie. Tak wielkiej, że po czterech latach rządów Heliogabal padł ofiarą pałacowego zamachu. O uzasadnienie puczu najwyraźniej nie było trudno.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!