pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca – 20 czerwca udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Richarda Feynmana, fizyka, który dostał Nagrodę Nobla, bo nauka go bawiła, przedstawia
2020-03-20 08:00:00

Radość poznawania (i grania na bębnach)

Richard Feynman, 1959 r.; zdjęcie: domena publiczna
Radość poznawania (i grania na bębnach)
Radość poznawania (i grania na bębnach)

Fizyka mnie bawiła i dlatego udało mi się opracować coś, za co później otrzymałem Nagrodę Nobla – mówił Richard Feynman, najweselszy z wielkich naukowców XX wieku.

Czyta się 12 minut
Czyta Alicja Czerniewicz

Ulubioną anegdotą Billa Gatesa o Richardzie Feynmanie jest ta o pierwszej wizycie młodego naukowca w Oak Ridge National Laboratory w związku z projektem Manhattan. „Grupa wojskowych poprosiła go o wskazanie słabych punktów na podstawie rzutu laboratorium, ale Feynman nie umiał czytać rzutów – pisze Gates we wstępie do książki Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka. – Pokazał na kwadracik z iksem i spytał, co by się stało, gdyby zawór się zatkał, licząc na to, że ktoś go poprawi i przy okazji poinformuje, co ten symbol naprawdę znaczy. Feynman nie tylko był genialny, ale również miał fart, ponieważ nie dość, że ten symbol oznaczał zawór, to jeszcze istniał w tym obszarze problem, który wymagał naprawienia. Koledzy podziwiali go za bystrość umysłu i spytali, jak on to robi. Feynman odpowiedział: Po prostu próbujesz ustalić, czy to jest zawór, czy nie”.

Fizycy i samba

Moja ulubiona historyjka o nobliście to wspomnienie przytoczone przez fizyka Marka Demiańskiego, autora wstępu pod wszystko mówiącym tytułem Urwisowaty geniusz do polskiego wydania Pan raczy żartować. Otóż w lipcu 1962 r. w Jabłonnie pod Warszawą odbyła się 4. Międzynarodowa Konferencja Teorii Grawitacji. Brały w niej udział takie sławy, jak Paul Dirac, John Wheeler, Hermann Bondi i właśnie Richard Feynman. Demiański, świeżo upieczony magister (pracę pisał u prof. Leopolda Infelda, głównego organizatora przedsięwzięcia), przysłuchiwał się referatom, a pod koniec dnia specjalnym autokarem wracał do Warszawy razem z częścią uczestników konferencji, którzy zatrzymali się w Grand Hotelu. Feynman również tam mieszkał. Któregoś wieczoru zapytał Demiańskiego, czy w Warszawie są jakieś studenckie kluby. Najpopularniejsze były wówczas Hybrydy, tam też wybrali się obaj fizycy. Impreza trwała już w najlepsze, lokalny zespół wygrywał rockandrollowe rytmy, publika szalała. Feynman przyglądał się dziewczynom, wypił drinka przy barze, po czym podszedł do muzyków, którzy właśnie zrobili sobie przerwę. Zaproponował, że chętnie zastąpi perkusistę i nauczy ich samby. Okazało się, że jakiś czas temu był w Rio de Janeiro i podczas karnawału grał w jednym z zespołów. „Zaczęli grać, początkowo nie bardzo składnie, ale po pewnym czasie wyraźnie dał się słyszeć rytm samby. Tłum na parkiecie niespecjalnie wiedział, jak się poruszać, i Feynman patrzył na nich z politowaniem. Gdy był już pewien, że zespół poradzi sobie bez niego, oddał pałeczki i porywając do tańca co ładniejsze dziewczyny, poprowadził spontaniczny kurs samby. Był niezmordowany, ale gdy zaczynało świtać, przypomniał sobie, że następnego dnia na konferencji ma wygłosić wykład, do którego nie był jeszcze w pełni przygotowany” – pisze Marek Demiański. Wykład na szczęście zaplanowany był na popołudnie, Feynman, choć początkowo zdenerwowany, wypadł znakomicie. Przedstawił swoje próby stworzenia kwantowej teorii grawitacji. Mówił szybko, barwnie, cały czas będąc w ruchu (może w głowie wciąż rozbrzmiewała mu samba?). „Można powiedzieć, że nie był to wykład, ale przedstawienie jednego aktora” – podsumowuje Demiański. Feynman zresztą słynął z umiejętności nauczania. Uważał, że jeśli nie potrafisz przekazać dziecku choćby i najtrudniejszej teorii, to znaczy, że sam jej nie rozumiesz. Jego książki Feynmana wykłady z fizyki czy Sześć łatwych kawałków wciąż są popularne.

Marek Demiański (obecnie związany z Instytutem Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego) spotkał Feynmana ponownie w 1974 r., w California Institute of Technology, potocznie zwanym Caltech. Był koniec roku akademickiego i to właśnie Feynman wygłaszał mowę do abiturientów. Przekazał mi zasadę, jaką sam kierował się od dzieciństwa: „Miejcie oczy szeroko otwarte, bądźcie krytycznie nastawieni do wszystkiego, nie przyjmujcie żadnej prawdy bez głębokiego zastanowienia, obnażajcie i tępcie półprawdy i demagogię, nauczcie się podziwiać piękno otaczającego nas świata i nade wszystko – i o wszystkim – myślcie!”.

Czytelniczko, Czytelniku,

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca - 13 kwietnia udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż konto już teraz aby czytać i słuchać artykułów z bieżącego numeru!

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!