Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
kosmiczne różności
Łukasz Kaniewski

Okrutny świat egiptologii

Sarkofag Horkhebita kapłana okresu XXVI dynastii / fot. Andrew Moore
Okrutny świat egiptologii
Okrutny świat egiptologii

Na Ozyrysa! Czyżby klątwa? No bo co jest takiego w piramidzie Cheopsa, że po 4,5 tys. lat każdy, kto weźmie się za jej badanie, nieuchronnie wda się w bezsensowny, wyzwalający niskie emocje spór, który najprawdopodobniej nigdy nie doczeka się rozstrzygnięcia? Podczas gdy naukowcy zajmujący się innymi dziedzinami spędzają czas na konferencjach, jedząc herbatniki, potakując sobie nawzajem i czasem tylko wygłaszając drobne krytyczne uwagi polubownym tonem, badacze Wielkiej Piramidy skaczą sobie do gardeł.

Podajmy świeży przykład. Pod koniec października członkowie międzynarodowego zespołu znanego jako ScanPyramids odkryli puste miejsce w rzeczonej budowli – nad Wielką Galerią. Dokonali tego, rejestrując wtórne promieniowanie kosmiczne, czyli cząsteczki zwane mionami powstające wskutek rozpadu mezonów, które z kolei są owocem bombardowania atomów gazów atmosferycznych przez przybywające z kosmosu protony. Trochę skomplikowane – ale tak to właśnie się toczy i nic na to nie poradzimy.

Miony potrafią przenikać przez gęstą materię (docierają kilkaset metrów pod ziemię), ale też im materia jest gęstsza, tym prędzej, lecąc przez nią, zanikają. Znaczy to, że można za ich pomocą „prześwietlać” wielkie bryły, wystarczy ustawić detektory z wielu stron badanego obiektu i uzyskane pomiary złożyć w trójwymiarowy model. Tak postąpili naukowcy z zespołu ScanPyramids.

Była to żmudna robota, więc opiszemy ją w skrócie: błysnęło, świsnęło i na ekranie komputera pojawiła się piramida Cheopsa – ze wszystkimi znanymi wcześniej komorami i korytarzami oraz jednym pomieszczeniem, długim na 30 m, o którego istnieniu nikt nie wiedział.

O odkryciu poinformowało następnie czasopismo „Nature”. Inżynierowie i fizycy ze ScanPyramids stwierdzili w artykule, że nieznane wcześniej pomieszczenie istnieje – i tyle. Interpretację odkrycia pozostawili egiptologom. W samym zespole ScanPyramids egiptologów nie było – podobno nie dlatego, żeby ich zdenerwować, ale żeby spojrzeć na piramidy nieuprzedzonym okiem.

Więc jak zareagowali egiptolodzy? Najsławniejszy z nich, Zahi Hawass, stwierdził bez ceregieli, że odkryta pusta przestrzeń to nic specjalnego. Budowniczowie piramidy używali kamieni różnej wielkości, które nie zawsze do siebie pasowały, mogły więc powstać nawet duże szpary. Prócz tego niektóre korytarze mogły służyć wyłącznie do celów konstrukcyjnych i gdy przestawały być potrzebne, zaślepiano je. W sumie – ocenił Hawass – odkrycie nie ma większej wartości i zespołowi ScanPyramids musiało chodzić bardziej o rozgłos niż o pchnięcie nauki naprzód.

Faraon egiptologii okazał się więc bardzo surowy. Inni eksperci wypowiadali się w sposób przychylniejszy, ale cóż z tego? I tak nie bada się już piramid metodami inwazyjnymi, więc nie uda się zajrzeć do pomieszczenia. Nie sprawdzimy – może nigdy! – czy jest ono przypadkową dziurą, korytarzem konstrukcyjnym czy pokojem socjalnym budujących piramidę robotników wyklejonym plakatami BHP. A może w sarkofagu leży tam złowroga mumia? A wypisana na ścianie klątwa ostrzega, że kto za pomocą promieni kosmicznych odkryje tajne pomieszczenie, ten niechybnie wda się w jałowy spór bez końca…

Data publikacji: