Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
kosmiczne różności

Kosmiczne listy

Kosmiczne listy

Przedstawiamy dziś Czytelnikom dwa listy: jeden adresowany do NASA, drugi – przez NASA wysłany. Dzieli je 40 lat i 20 mld kilometrów. Właściwie trudno połączyć je w jedną opowieść. My jednak spróbujemy.

Pierwszy list nosi datę 3 sierpnia 2017 r. Amerykańska Agencja Kosmiczna otrzymała go w związku z naborem na nowe stanowisko – specjalisty ds. obrony planetarnej. Napisany został odręcznie, drukowanymi literami. Treść prezentuje się tak:

Droga NASA,

nazywam się Jack Davis i chciałbym zgłosić swoją kandydaturę na stanowisko specjalisty ds. obrony planetarnej. Co prawda mam tylko dziewięć lat, ale uważam, że świetnie się nadaję. Choćby dlatego, że moja siostra twierdzi, że jestem kosmitą. Obejrzałem prawie wszystkie filmy o kosmosie i kosmitach, jakie tylko mogłem. Widziałem serial Agenci T.A.R.C.Z.Y. i mam nadzieję, że wkrótce zobaczę Facetów w czerni. Świetnie gram w gry komputerowe. Jestem młody, więc mogę nauczyć się myśleć jak kosmita.

Z poważaniem
Jack Davis,
Strażnik Galaktyczny Czwartego Stopnia

NASA odpowiedziała Jackowi na ten list w tonie, który można nazwać belfersko-zgredowskim. Próbowała wmówić chłopakowi, że na to stanowisko potrzebny jest naukowiec lub inżynier, więc żeby lepiej pilnie wziął się do nauki. I że w ogóle „specjalista ds. obrony planetarnej” tylko tak się fajnie nazywa, ale zadaniem osoby na tym stanowisku ma być jedynie pilnowanie, by na inne planety nie trafiły mikroorganizmy z Ziemi i vice versa.

Jednak nie ze Strażnikiem Galaktycznym Czwartego Stopnia takie numery! On dobrze wie, i my też wiemy, co się w tej NASA naprawdę wyprawia. Oglądaliśmy przecież Facetów w czerni. Nie ulega wątpliwości, że ta banalna odpowiedź NASA to tylko sprytny kamuflaż.

Drugi list szybuje przez przestrzeń kosmiczną na pokładzie wysłanej w 1977 r. sondy Voyager 1. Zapisano go na miedzianej, pozłacanej płycie gramofonowej wraz ze składanką obrazów i dźwięków prezentujących Ziemię i osiągnięcia ludzkości. Pod listem podpisał się prezydent USA Jimmy Carter, a jego treść jest następująca:

Oświadczenie

Ten pojazd kosmiczny, Voyager, został skonstruowany w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Jesteśmy wspólnotą, którą tworzy 240 mln istot ludzkich pośród ponad 4 mld zamieszkujących planetę Ziemię. My, istoty ludzkie, wciąż jesteśmy podzieleni na państwa narodowe, jednak coraz szybciej i szybciej stajemy się jedną, globalną cywilizacją.

Niniejsza wiadomość, którą wysyłamy w kosmos, ma szansę przetrwać miliard lat, do czasów, w których nasza cywilizacja, jak również powierzchnia Ziemi, wyglądać będą zupełnie inaczej. Wśród 200 mld gwiazd Drogi Mlecznej może być kilka – a może wiele – takich, których planety zamieszkane są przez istoty mające opanowaną sztukę kosmicznych podróży. Jeżeli cywilizacja taka napotka Voyagera i zdoła zrozumieć treść tych nagrań, mamy dla niej wiadomość:
To jest prezent z małego, odległego świata, pigułka z naszych dźwięków, obrazów, nauki i muzyki, z naszych myśli i uczuć. Będziemy próbowali przetrwać swoje czasy i dożyć waszych. Mamy nadzieję, że kiedyś, uporawszy się z problemami, z którymi się zmagamy, dołączymy do wspólnoty galaktycznych cywilizacji. To nagranie to znak naszej nadziei, determinacji i dobrej woli, który wysyłamy w niesamowity ogrom przestrzeni kosmicznej.

Jimmy Carter, 
prezydent USA

Dziś niosąca przesłanie Cartera sonda Voyager 1 znajduje się 20 mld kilometrów od Ziemi i jak na razie nie napotkała kosmitów – przynajmniej nic o tym nie wiemy. Nie wiemy też, czy kiedykolwiek to się wydarzy. Ale możemy wyobrazić sobie inny scenariusz: oto w pobliżu sondy przelatuje wielka asteroida, która tak zakrzywia tor Voyagera, że ten w ekspresowym tempie zmierza z powrotem na Ziemię, dolatuje do naszej planety i zostaje przechwycony przez NASA. Jack Davis, specjalista ds. planetarnej obrony, a zarazem Strażnik Galaktyczny Dziewiątego Stopnia (w międzyczasie awansował), stwierdza, że musi to być wiadomość od obcej cywilizacji i niesie list Cartera na biurko obecnie urzędującego prezydenta USA. Ten marszczy brwi. Przed nim ważna decyzja. Czy zaufać pokojowym deklaracjom obcych? Przecież sami piszą, że przeżywają jakieś problemy. Może się zmienili i już nie są pieprzonymi hipisami? Lepiej mieć się na baczności. A najlepiej – uprzedzić atak. Tak, niech się tym zajmą Strażnicy Galaktyki.

Data publikacji: