Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Polonia dla bogaczy
Adam Węgłowski

Jan Zamoyski: od zera do milionera

ilustracja: Cyryl Lechowicz
Jan Zamoyski: od zera do milionera
Jan Zamoyski: od zera do milionera

Urodził się 20 marca 1542 r. w zameczku w Skokówce, dwa dni konnej jazdy od Chełma. Chciałoby się powiedzieć, że to było pod Zamościem, lecz takie miasto jeszcze wówczas nie istniało. Miał je postawić dopiero narodzony właśnie chłopiec. Prawie 40 lat później, gdy ten syn kasztelana chełmskiego stanie się już najpotężniejszym człowiekiem w całej Rzeczypospolitej.

Państwo zamojskie

Jan Zamoyski przeszedł w swoim życiu wiele transformacji. Z chłopca z prowincji zamienił się w studenta w Paryżu i w Padwie. Z kalwinizmu przeszedł na katolicyzm. Z uczonego prawnika, chwalonego na obczyźnie, stał się politykiem w ojczystej Rzeczypospolitej. W końcu zaś z sekretarza Zygmunta Augusta – ostatniego Jagiellona na polskim tronie, wyrósł w czasach królów elekcyjnych na magnata tak wpływowego, że po cichu marzącego o koronie.

Jaka była jego tajemnica, poza niewątpliwą inteligencją i wykształceniem? Z pewnością instynkt polityczny. Tak się składa, że władcy, za którymi opowiadał się podczas wolnych elekcji (Henryk Walezy, Stefan Batory), zawsze wygrywali. Był po ich stronie, a oni hojnie go nagradzali. Nie na darmo został kanclerzem i hetmanem wielkim koronnym. Jeden sukces napędzał kolejny, a wpływy i urzędy oznaczały pieniądze i majątki.

Nie brakło mu też odwagi, zarówno w trakcie wojen, jak i w czasach pokoju. Choć sercem był za szlachtą i jej gwarantowanymi prawami, potrafił doprowadzić do uwięzienia i ścięcia Samuela Zborowskiego – zbuntowanego awanturnika, uchodzącego potem za uosobienie odbieranej szlacheckiej wolności. Na wojnach natomiast wsławił się w walkach z armią Iwana Groźnego (1580–1581) i z marzącym o polskiej koronie austriackim arcyksięciem Maksymilianem Habsburgiem (1588).

Tym ostatnim zwycięstwem Zamoyski zapewnił tron Zygmuntowi III Wazie, pochodzącemu ze Szwecji siostrzeńcowi ostatniego Jagiellona. Mimo to obaj panowie nie przepadali za sobą. Waza sądził, że Zamoyski najchętniej sam zająłby jego miejsce. Jan podejrzewał zaś, że Zygmunt chce „przehandlować” polską koronę Habsburgom w zamian za ewentualny powrót na ukochany tron szwedzki. To był polityczny klincz, świadczący jednak o mocnej pozycji magnata.

A zaczynał swój marsz do władzy, dysponując zaledwie czterema wsiami odziedziczonymi po ojcu. U kresu życia miał ich ponad 800, miast zaś – 23! Część z tego stanowiły jego posiadłości, część ziemie królewskie oddane mu w dożywotnią dzierżawę. Zajmowały 17,5 tys. kilometrów kwadratowych, a rozrzucone były od Inflantów po Podole. Ich sercem był Zamość. Założone przez Jana w 1580 r. miasto-twierdza z własną akademią, trybunałem, drukarnią i imponującą zabudową godną najpiękniejszych miast Rzeczypospolitej. Miał też Zamoyski prywatną armię złożoną z 4 tys. piechoty i 2 tys. jazdy. Ze swoimi dochodami mógł myśleć o podejmowaniu własnych wypraw wojennych. Zbudował sobie niemal państwo w państwie!

Żona za żoną

Nie osiągnąłby tego wszystkiego bez pieniędzy, koneksji i rozsądnego gospodarowania powiększającym się majątkiem. Pozycję Jana umacniały kolejne małżeństwa: wybierał kobiety z szanowanych i bogatych rodów, z niezłym posagiem.

Pierwszą żonę, Annę Ossolińską, naraiła mu prawdopodobnie sama matka panny, będąca jednocześnie… macochą Zamoyskiego! Niestety, Anna zmarła w 1572 r., nie dawszy Janowi dziedzica. Pięć lat po jej śmierci, magnat po raz kolejny stanął na ślubnym kobiercu. Tym razem jego wybranką była Krystyna Radziwiłłówna. Małżeństwo miało charakter wybitnie polityczny, chodziło o sojusz między rodzinami i wzrost znaczenia Zamoyskiego na Litwie. Ślub odbył się w Warszawie, a uświetniło go m.in. wystawienie pierwszego polskiego dramatu: Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego. Niestety, małżeństwo nie przetrwało długo. Krystyna zmarła w 1580 r. wskutek komplikacji poporodowych, dziecko także nie przeżyło.

Wciąż wzmacniając swoją pozycję i coraz częściej marząc o doczekaniu się następcy, w 1583 r. Jan ponownie się ożenił. Tym razem z Gryzeldą Batorówną, bratanicą polskiego króla, pochodzącą z potężnego siedmiogrodzkiego rodu. Zamoyski miał już wtedy takie wpływy i majątek, że ślub odbył się na Wawelu, a uroczystości trwały 10 dni. Ich ozdobą okazał się słoń z wieżą na grzbiecie, z której wystrzeliwały sztuczne ognie. Były również wielbłądy, Afrykańczycy, kobieta udająca Wenus w morskiej muszli, a nawet pokaz jeńców i łupów wziętych podczas wojny z Iwanem Groźnym. Impreza była tak huczna, że nie przebił jej nawet późniejszy ślub króla Zygmunta III Wazy w 1592 r.!

Niestety, także Gryzelda Batorówna szybko zmarła – w 1590 r. Podobnie jak w przypadku Krystyny Radziwiłłówny, stało się to niedługo po porodzie. I tak jak poprzednio, również dziecko niebawem zmarło. Wyglądało, jakby nad Zamoyskim ciążyło jakieś fatum. Lecz on nie zwykł rezygnować. Dwa lata później 50-letni magnat ożenił się po raz czwarty. Jego wybranką była Barbara Tarnowska. Wykształcona, młoda i zdrowa. To ona w 1594 r. w końcu dała Zamoyskiemu upragnionego syna – Tomasza.

Korona i potęga

Kiedy Jan umierał 11 lat później, mógł być spokojny: miał następcę, a Rzeczpospolita szlachecka znajdowała się jeszcze u szczytu potęgi. Sam nie włożył na głowę polskiej korony, aczkolwiek dał taką szansę swoim potomkom. Bo kiedy razem z Zygmuntem Augustem wymarła dynastia Jagiellonów, to właśnie Jan Zamoyski przyczynił się do ustanowienia wyboru nowego króla przez ogół szlachty. Owe zasady wolnej elekcji stworzyły natomiast warunki, by obok przedstawicieli dynastii z zagranicy, o polski tron ubiegali się także członkowie wielkich rodów Rzeczypospolitej. I udało się go zdobyć prawnukowi Zamoyskiego! Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu w 1669 r.

Z kolei zarządzająca wielkim majątkiem rodowym Ordynacja Zamojska, którą ustanowiono po śmierci Jana, przetrwała kilkaset lat. Dzięki rzutkości kierujących nią ordynatów wyszła (chociaż nie bez strat) z czasów zaborów. Dotrwała aż do XX w., gdy zlikwidowała ją reforma rolna po drugiej wojnie światowej. Ród Jana jednak nie zniknął. Już w XXI w. przez kilkanaście lat rządził Zamościem prezydent Marcin Zamoyski, syn ostatniego ordynata.

Data publikacji: