Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
kosmiczne różności
Łukasz Kaniewski

Jak ocalał świat

Jak ocalał świat

Jeśli komuś wydaje się, że praca fizyka teoretycznego jest nudna, pozbawiona niebezpieczeństw i nagłych zwrotów akcji, powinien zapoznać się z historią odkrycia dokonanego ostatnio przez Marka Karlinera i Jonathana Rosnera. Ci dwaj sympatyczni, niemłodzi już dżentelmeni najpierw wynaleźli sposób na zniszczenie świata, potem postanowili świat uratować, a na końcu zrozumieli, że nic takiego strasznego nie odkryli i spokojnie wrócili do swoich badań.

A oto, co się konkretnie wydarzyło. Karliner i Rosner wyliczyli, że jeśli zderzyć ze sobą dwa kwarki dolne (leciutkie cząstki wchodzące w skład protonów i neutronów), to uwolniona zostanie niemała energia: 138 megaelektronowoltów (MeV). Dla porównania – podczas kolizji jąder wodoru w bombie wodorowej jest emitowanych 18 MeV, czyli ponad siedem razy mniej. Gdyby więc zbudować broń masowej zagłady, w której zderzałyby się kwarki dolne, byłoby to monstrum nad monstrami.

„Muszę przyznać, że kiedy zdałem sobie z tego sprawę, wystraszyłem się nie na żarty” – opowiada Marek Karliner portalowi Live Science. Naradził się z Jonathanem Rosnerem i obaj uznali, że wyniki badań należy utrzymać w tajemnicy.

Kiedy jednak potem, ochłonąwszy już z przerażenia, zaczęli badać sprawę bliżej, stwierdzili, że do celów militarnych ich odkrycia zastosować nie sposób. W bombie wodorowej jest nagromadzonych mnóstwo jąder wodoru, a kwarków dolnych nagromadzić się nie da, bo istnieją one zaledwie 1 pikosekundę. Potem zmieniają się w kwarki górne, już niegroźne. Nawet najbardziej zagorzały militarysta nie dałby funta kłaków za broń o tak krótkim okresie przydatności.

Karliner i Rosner skonsultowali jeszcze sprawę ze swoimi kolegami po fachu, którzy orzekli zgodnie – bomby z tego, na szczęście, nie będzie. Z czystym sumieniem można opublikować badania.

Cała ta historia jest trochę zabawna, ale można też z niej wyciągnąć pewien budujący wniosek. Przypomnijmy, że w roku 1944 Józef Rotblat wycofał się z prac nad bombą atomową w ramach projektu Manhattan i był jedynym naukowcem, który zdecydował się na taki krok. Wygląda na to, że ta niepopularna wówczas postawa jest dziś w środowisku naukowym znacznie powszechniejsza. I dobrze.
Swoją drogą Józefa Rotblata i Marka Karlinera łączy nie tylko niechęć do bomb – obaj urodzili się w Polsce w żydowskich rodzinach i obaj musieli z Polski wyjechać, jeden w 1939 r., drugi w 1968. Ale to już tak na marginesie.
A wracając do kwarków dolnych: teoretyczne ustalenia Marka Karlinera i Jonathana Rosnera za kilka lat będą sprawdzane w laboratorium CERN. Mamy nadzieję, że kolejnych zwrotów akcji nie będzie i nie okaże się, że kwarkowa bomba jednak jest możliwa.

Data publikacji: