Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
zagajnik
Łukasz Łuczaj

Czym się biczować, czym się okadzać

Albrecht Durer, "Łaźnia męska" (1496/97), Art Institute Chicago
Czym się biczować, czym się okadzać
Czym się biczować, czym się okadzać

Tradycyjna sauna największą frajdę sprawia zimą, kiedy z gorącej bani możemy wybiec na śnieg. Jednak przygotowania do tej hartującej ciało i ducha zabawy najlepiej zacząć późną wiosną. Tak właśnie robią  Finowie i Estończycy.

Wiosna to najlepsza pora, żeby zebrać gałązki (razem z liśćmi), których potem, po związaniu w pęczki, używa się w saunie jako biczyków. Najczęściej wykorzystuje się w tym celu witki brzozowe. Widziałem jednak w akcji również gałązki dębu, a nawet kłujące – z jałowca.

Witki brzozowe najlepiej zbierać, kiedy na drzewach rozwinęły się już liście, ale wciąż są one młode – czyli w drugiej połowie maja i pierwszej połowie czerwca. Pęczki młodych, jedno-, dwuletnich gałązek układa  się po kilkanaście, wiąże w „bukieciki” i suszy na strychu, np. przywiązane do belki. W fińskich i estońskich supermarketach można też kupić zamrożone pęki gałązek brzozowych. Cieszą się powodzeniem, bo po rozmrożeniu pachną intensywniej niż suszone.

Rodzajem łaźni podobnym do sauny jest indiański sweat lodge – szałas potu – wciąż popularny wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Kiedyś był to ważny obrzęd mający znaczenie magiczne i ceremonialne. Indianie pocili się w małym wigwamie z gałęzi, zwykle wierzbowych, przykrytych skórami. W środku znajdował się dołek, a w nim rozgrzane wcześniej w ognisku kamienie, na które często rzucano zioła. My też w swojej saunie możemy na gorące kamienie ciskać aromatyczne rośliny. Do najczęściej używanych przez Indian należała nasza żubrówka (czyli turówka wonna, Hierochloe odorata), która rośnie także na preriach, oraz bylice, np. w plemieniu Lakota bylica luizjańska (Artemisia ludoviciana), którą możemy zastąpić bylicą piołunem (Artemisia absinthium).
Kolejną świętą, aromatyczną rośliną plemion Ameryki była… tuja. Świadomi jej świętości będziecie zupełnie inaczej patrzeć na szpalery tui przed jednorodzinnymi domami. Z roślin hodowanych w polskich ogródkach chyba najpiękniejszy zapach ma szałwia lekarska (Salvia officinalis). Podobnego gatunku – szałwii białej (Salvia apiana) – używali Indianie z południowo-zachodniej Ameryki Północnej. Cyprysik nutkajski (Chamaecyparis nootkatensis) stosowali Kwakiutlowie, jałowiec pospolity (Juniperus communis) – plemiona Okanagan-Colville i Upper Tanana, jałowiec wirginijski (Juniperus virginiana) upodobali sobie Omahowie. Indianie Nez Percé wykorzystywali jodłę (Abies lasiocarpa) – jej gałęzie palili i okadzali dymem swoje sweat lodge. Z kolei eskimoskie plemię Inuktitut używało w łaźni parowej rosnącego też u nas rumianku bezpromieniowego (Matricaria discoidea).

Albrecht Durer, "Łaźnia męska" (1496/97), Art Institute Chicago
Albrecht Durer, "Łaźnia męska" (1496/97), Art Institute Chicago

Na koniec przytoczmy relację Herodota z 452 r. p.n.e., w której grecki historyk opisał łaźnię parową Scytów: „Kiedy zestawią ze sobą trzy tyczki, rozciągają wokół nich wełniane tkaniny i łącząc jak najszczelniej, wrzucają kamienie rozgrzane do czerwoności w naczynie wewnątrz drewna i tkanin”. Dalej czytamy, że na owe gorące kamienie rzucali po prostu… konopie.

 

 

Data publikacji: