Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
czyli felieton językowy z coraz większym rozmachem.
2019-09-13 10:00:00
Słowa w przekroju

Zmyślona historia

Zmyślona historia

Zachęceni powodzeniem, jakie u Czytelników wakacyjnego „Przekroju” miała rozmowa Filozofa ze Sceptykiem, postanowiliśmy ponownie zaprosić ich do dyskusji. Poprzednim razem panowie rozmawiali o nagości. Teraz będą rozprawiać o rzeczach ostatecznych.

Czyta się 3 minuty

– Wszystkich nas czeka ten sam koniec – zaczął Filozof. – Albowiem z prochu jesteś i…

– Niekoniecznie – przerwał mu Sceptyk. – Jeden spocznie w bezimiennej mogile, a drugi razem z królami na Wawelu. Czy to jest bez znaczenia?

– Dla zmarłych, mój Sceptuszku, to nie ma żadnego znaczenia. Wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– To miłe, że śmierć nikogo nie wywyższa, ale niedługo jej władza nad nami się skończy. Uczeni donoszą, że są o krok od wynalezienia sposobu, aby zmarłych wskrzesić. Podobno wystarczy, aby pozostał po człowieku jeden włos. Wyobrażasz to sobie? O jeden włos od wieczności?

– Koniecznie włos? – zmartwił się Filozof i pogładził się dłonią po głowie łysej jak kolano. – Nie wystarczą odciski palców na książkach, któreśmy przeczytali? Albo fusy po kawie, którą wypiliśmy?

– Niestety nie, ale mogę cię pocieszyć, Mądrolubku, że uczeni eksperymentują z każdym włosem, niezależnie od tego, gdzie wyrośnie. Teoretycznie, im kto ma więcej włosów, tym większe ma szanse na nieśmiertelność.

– A widzisz! – krzyknął triumfująco Filozof. – Zawsze podejrzewałem, patrząc na popiersia greckich mędrców, że ich bujne brody są świadectwem głębokiej mądrości, a nie braku żyletki. Oni wszystko, mój Sceptuszku, dawno temu odkryli. Wiedzieli, że broda stwarza filozofa i że każdy włos będzie kiedyś na wagę złota. – To powiedziawszy, Filozof pogłaskał się po brodzie spływającej mu na piersi.

– Główny problem leży gdzie indziej – kontynuował Sceptyk. – Wszystkich naraz ożywić się nie da, ustawią się kolejki chętnych do życia po życiu i kto będzie miał pierwszeństwo, Mądrolubie?

– To proste, najbogatsi. Im w życiu zawsze było łat­wiej, więc i powrót do życia będą mieli ułatwiony. Ale i biedniejsi będą oszczędzać na drugie życie, mój Sceptuszku. Pojawią się nowe usługi w ofertach banków, nowe polisy ubezpieczeniowe. Wszystko będzie nowe – mówił z zapałem Filozof, nie przestając gładzić swej długiej brody.

– Tak, tak, a do tego zbankrutują fryzjerzy i wszyscy będziemy chodzić zarośnięci jak orangutany – odparł Sceptyk szyderczo. – Jesteś zbyt prostoduszny, Mądrolubku. Naprawdę nie widzisz niebezpieczeństw w tym, co nas czeka?

Filozof, zwany przez swego przyjaciela z polska Mądrolubem, zamilkł zaskoczony, a Sceptyk powoli mówił dalej.

– Pieniądze to nie wszystko, ważniejsze, kto ma władzę. Owszem, władza bywa przekupna, ale bywa też cyniczna i gdy trzeba wygrać wybory, to nie każdy włos, ale każdy głos będzie na wagę złota. I co wtedy, Mądrolubku? Jak myślisz, kogo władza każe przywracać do życia przede wszystkim?

Filozof milczał, a Sceptyk rozwijał myśl.

– Powiedziałeś, że wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi, a wobec zmartwychwstania? Takiego z próbówki, z laboratorium finansowanego z państwowej kasy? Nie boisz się inżynierii społecznej na wielką skalę? Nieśmiertelności satrapów i klonowania posłusznych? Taśm montażowych, z których schodzą tłumy klakierów? Naprawdę sądzisz, że twoja broda będzie taka cenna dla rządzących?

Zapadła cisza, którą Filozof przerwał po dłuższej chwili.

– Nasze brody będą tyle warte dla rządzących, ile nasze obecne życie. Kto chce sobie zapewnić nieśmiertelność, musi najpierw zdobyć ich zaufanie. Drugie życie dla „naszych”, a „obcy” niech się zadowolą pierwszym. To i tak postęp, bo dawniej „obcym” życie odbierano siłą, a teraz po prostu im się go nie przedłuży, prawda? Postęp humanitaryzmu – uściślił Filozof.

– To ja już wolę, jak jest – powiedział Sceptyk. – Ten sam koniec wszystkim pisany i taśma montażowa klakierów nam nie grozi. Chwała Bogu.

– Jak to? – zdziwił się Filozof. – Przecież mówiłeś, że uczeni są tuż-tuż od wskrzeszania ludzi z jednego włosa.

– Zmyśliłem to, Mądrolubku. Chciałem się z tobą podroczyć i zmyśliłem to na poczekaniu.

– Sceptuchu, ale tak może być, to jest całkiem realna perspektywa! Są rzeczy na ziemi i na niebie, o których się nie śniło filozofom!

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!