Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Czas równowagi!

W jesiennym „Przekroju” szukamy spokoju i pokoju. Zastanawiamy się, jak w przyszłości będzie wyglądać praca i jakie umiejętności już dziś warto pielęgnować. Poznajemy Indie i zachwycamy się polską jesienią. Do tego wielki temat – joga! Czym tak naprawdę jest, a z czym jest nieraz mylona? I jeszcze: odważnie o lęku, chmury i wiatry, pomarańcz w każdej odsłonie, rude lisy i kombucha.

Już jest nowy „Przekrój”!

220 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Oto planeta, która umiera. Jej mieszkańcy fotografują ostatnie piękne stworzenia, nie patrzą już ...
2021-12-10 09:00:00
książka

Zachwyt nad przepaścią

Zachwyt nad przepaścią

Oto planeta, która umiera. Jej mieszkańcy fotografują ostatnie piękne stworzenia, nie patrzą już w gwiazdy, przestają szukać dowodów na obecność innych istot w kosmosie. Są coraz bardziej samotni. Doprowadzili swój świat na skraj przepaści i wciąż prawie nic nie robią, by ratować oszałamiająco bujną różnorodność życia. Świadkami tej zagłady są również dzieci, najmłodsi mieszkańcy Ziemi – wrażliwi i szczególnie zagrożeni. To o nich pisze Richard Powers w nowej powieści Bewilderment.

Czyta się 6 minut

Amerykański pisarz nominowany za Bewilderment do Nagrody Bookera i National Book Award porusza w swojej powieści najważniejsze tematy współczesności. Jest tu wielka miłość do przyrody i lament nad jej dewastacją. Jest tytułowe oszołomienie – uczucie o kosmicznych proporcjach; jedyne adekwatne, jeśli uświadomimy sobie cud, jakim we wszechświecie jest Ziemia z jej obfitością i różnorodnością form żywych. Są nowe technologie, badania i urządzenia – w roli poważnych sojuszników ludzkiego przetrwania i przyrodniczego rozwoju. Wreszcie – jest międzypokoleniowość, ta wysoce zaawansowana i skomplikowana zależność pomiędzy dorosłymi a dziećmi, którą trudno dziś zamknąć w określeniu „przekazywanie życia”. Dorośli nie mają przydatnych wskazówek odnośnie do przetrwania gatunku, ocalenia zagrożonego jutra. Czy są w stanie przekazać najmłodszym coś innego niż od lat stosowany przepis na katastrofę?

Ukazane przez Powersa dzieciństwo nie ma nic wspólnego z niewinnością. Kto przychodzi na świat teraz, dorasta w otoczeniu informacyjnie zaawansowanym i pod wieloma względami nienaturalnym. A do tego zagrożonym, oferującym w pakiecie odkrycia wraz z niepokojem. Żeby zobaczyć życie, które nie zostało jeszcze przetworzone, dziewięcioletni Robin jeździ z tatą do parku narodowego w Górach Dymnych w Tennessee. Kąpią się tam w strumieniu, śpią pod rozgwieżdżonym niebem, obserwują ptaki, rośliny i rozprawiają o sprawach kosmicznej wagi. Głównie o obecności – o tym, czy ludzie są we wszechświecie sami, a jeśli nie, to co jest potrzebne, by dostrzec współmieszkańców. Rozmawiają też o nieobecności – o mamie i żonie, której nie ma już z nimi od dwóch lat.

Alyssa zginęła w wypadku. Oddała życie, by ocalić niewielkie leśne zwierzę, które wbiegło pod koła jej samochodu. Skręciła kierownicę odruchowo, była zimna noc, śliska droga. No i teraz można o niej tylko rozmawiać, próbować ustalić kluczowe drobiazgi. Który ptak był jej ulubionym? Podobno ten, na którego w danej chwili patrzyła. W jakie zwierzę zmieniła się po śmierci? Chyba w jakąś energiczną i lubiącą wodę jaszczurkę. I jak doszło do tego, że została wpływową obrończynią praw zwierząt? To już dłuższa historia, można próbować odtworzyć ją na podstawie różnych filmów zamieszczonych w Internecie. Tata jednak nieczęsto na to pozwala. Robin, chłopiec wrażliwy i dociekliwy, tworzy w swojej głowie niekończącą się listę pytań. Chce poznać uniwersum mamy, która nagle znalazła się poza zasięgiem – istnieje już tylko jako zbiór informacji, które można pozyskać i zapamiętać.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Tata Robina – Theo, astrobiolog tworzący symulacje atmosfer innych planet – uważa, że między byciem dzieckiem a badaniem oznak życia w kosmosie istnieje wiele podobieństw. Jedno i drugie jest podróżą, pozwala nam wykraczać poza naszą zdolność rozumowania, skłania do rozważania rozmaitych teorii i daje poczucie, że jest się dopiero na początku fascynującej drogi. Kiedy więc są razem – ojciec i syn, zanurzeni w rozmyślaniach i wyobraźni – wszystko jest w porządku. Otoczeni teoretycznymi konstruktami mogą samych siebie traktować jak część wielkiego eksperymentu. Co wieczór przed snem wędrują na jedną z planet, które być może istnieją. Te wyprawy są substytutami baśni na dobranoc, obietnicami innych światów, naukowymi fikcjami i metaforami życia. To w nich czuły chłopiec oraz przestraszony samotnym rodzicielstwem tata poszukują mądrości i pocieszenia. Podróżują więc na Dvau – planetę podobną do Ziemi, ale pozbawioną księżyca i stabilnego orbitowania. Życie na niej istnieje tylko jako zaczyn: nie ma warunków, by się rozwinąć. Na Pelagos – dużo od Ziemi większej i oblanej jednym olbrzymim oceanem – życie jest bujne, jednak rozmiarowo niewielkie. Pod wodą rosną dżungle, ryby tworzą włas­ne religie. Wszystko jest wyrafinowane, lecz miniaturowe. Za to na Geminus życie istnieje połowicznie – z powodu małego słońca oświetlona jest tylko połowa planety, reszta trwa w wiecznej nocy i chłodzie. Powstały więc tam dwie odrębne cywilizacje. Planeta Stasis ma z kolei lekko przesuniętą oś, co sprawia, że w różnych jej szerokościach geograficznych są stałe pory roku. Stabilny i niezmienny klimat nie daje gatunkom powodów do przemieszczania się. Za mało jest też problemów, by inspirować rozwój, dlatego nie powstała tu żadna inteligencja. Każdy z bytów trwa w symbiozie z najbliższymi sąsiadami. I nie zmienia się nic.

Zanim przyłożą głowy do poduszek, ojciec i syn zmawiają jeszcze „modlitwę”: „Niech wszystkie czujące istoty będą wolne od niepotrzebnego cierpienia” – powtarzają zaczerpniętą z buddyzmu sekwencję. Jest dla nich czymś w rodzaju zaklęcia mającego odegnać zło. To także credo chłopca, który kocha różnorodność natury i robi wszystko, co w jego mocy, by ją ocalać. Robin wymyśla akcje protestacyjne, zbiera i przekazuje pieniądze na ratowanie zwierząt, ale brutalnie przekonuje się, jak niewiele może. Rówieśnicy go nie rozumieją, dorośli traktują protekcjonalnie. Czasem milczy, czasem wybucha. Ma problemy w szkole, lekarze mówią, że jest „w spektrum” i że „pomogłyby leki”. Tata jednak, rozumiejąc jego oryginalne wnętrze, decyduje się na inne rozwiązanie. Pozwala chłopcu uczestniczyć w programie naukowym, który wykorzystuje zaawansowane badania rezonansu magnetycznego mózgu do obrazowania i naśladowania czyichś stanów emocjonalnych.

Robin uczy się, jak „odtwarzać” uczucia własnej mamy. Sztuczna inteligencja pozwala mu przekroczyć niemożliwe i łączyć się z nią, z jej neurologicznymi aktywnościami. Na skutek eksperymentu chłopak czyni postępy i na jakiś czas objawia swój wielki potencjał, pokazuje zdolności twórcze, wysoką inteligencję. Jednak w Ameryce XXI w., w której Robin dorasta, postęp wychodzi z mody. Coraz bardziej konserwatywni i antynaukowi przedstawiciele władz ucinają fundusze na badania. Wkrótce eksperyment zostaje zamknięty, a chłopak traci energię, którą z niego czerpał. Również Theo będzie musiał przerwać swoje wieloletnie badania nad zaawansowanym teleskopem do podglądania kosmosu. Nawet jeśli nauka i osiągnięcia technologii stanowią szansę na uratowanie nas i planety, w powieści Powersa przegrywają z brakiem perspektyw, a dosłowniej – wizjonerska nauka przegrywa z krótkowzroczną polityką.

Autor pisze tę powieść z wnikliwym rozpoznaniem momentu, w którym się znaleźliśmy. Chce nas zachwycić, zatrzymać nad przepaścią. Nadaje komunikat z kosmicznej chwili, w której nie możemy dłużej pozwolić sobie na fantazje o tym, że nowe pokolenia naprawią wszystko, co poprzednie popsuły. Albo że gdzieś w gwiezdnym sąsiedztwie czekają sojusznicy gotowi nas uratować. Doświadczamy gigantycznej bezradności, a świat regulowany przez cyniczne aspiracje i sztywne prawa nie zostawia wiele miejsca dla optymizmu. Naukowców się ucisza, a najmłodszych spycha na pozycje bojowników – od maleńkości zdeterminowanych, by walczyć, świadomych, że na szali jest całość ziemskiego istnienia. Ich uczucia są pozbawione filtrów ochronnych, ich marzenia są ciężkie od znaczeń. Rodzą się w pejzażu utraty, wśród dorosłych, którzy są zbyt zajęci pilnowaniem status quo, by uznać skalę katastrofy i zadziwić się wspaniałością własnego otoczenia. Cóż to za cywilizacja, która głos swych najwrażliwszych istot ignoruje i uznaje za anomalię? Cóż to za planeta, na której dzieci i badacze lada chwila będą separowani jako nosiciele zaburzeń zwanych wyobraźnią i współczuciem? Aż trudno uwierzyć, że ta sama Ziemia urzeka niespotykaną we wszechświecie bioróżnorodnością – równie pięknej i naturalnie bogatej nie dostrzegł dotąd żaden teleskop. Ona jedna tak olśniewa, a w kosmosie nic dwa razy się nie zdarza. I my przydarzamy się tylko teraz, nie przegapmy tego. I miejmy odwagę przyznać, jakie piękno tracimy.

Bewilderment
Richard Powers
W.W. Norton & Company Nowy Jork 2021

Data publikacji:

Paulina Wilk

Paulina Wilk

Redaktorka działu Kultura i społeczeństwo w kwartalniku „Przekrój”, pisarka i publicystka zajmująca się literaturą i problematyką rozwoju globalnego. Opublikowała m.in. „Lalki w ogniu” o Indiach współczesnych oraz „Pojutrze. O miastach przyszłości”, a także serię bajek o misiu Kazimierzu dla dzieci i niezupełnie dorosłych. Współtworzy Fundację „Kultura nie boli”, centrum literackie Big Book Cafe oraz międzynarodowy festiwal czytelniczy Big Book Festival.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!