Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Opowiadanie twórczyni Muminków przetłumaczyła specjalnie dla „Przekroju” Justyna Czechowska.
2018-03-19 00:00:00

Wideomanka

ilustracja: Daniel de Latour
Wideomanka
Wideomanka

Opowiadanie twórczyni Muminków przetłumaczyła specjalnie dla „Przekroju” Justyna Czechowska.

Mieszkały na dwóch końcach wielkiej kamienicy nieopodal portu. Między ich pracowniami rozciągał się strych, bezosobowa ziemia niczyja złożona z wysokich korytarzy i zamkniętych drzwi z desek po obu stronach. Mari lubiła wędrówkę przez strych, był jak myślnik niezbędnej neutralności pomiędzy ich domenami. Przystawała po drodze, by wsłuchać się w dudnienie deszczu o blaszany dach, spojrzeć na miasto zapalające latarnie lub po prostu dla odpoczynku.

Nigdy się nie pytały: udało ci się dziś popracować? Być może 20–30 lat temu pytały o to, ale wkrótce nauczyły się odpuszczać. Istnieje pustka, którą należy uszanować; te często bardzo długie okresy, kiedy nie widzi się obrazu, nie znajduje słów i trzeba pobyć w spokoju.

Gdy Mari weszła, Jonna stała w przedpokoju na drabinie i zbijała gwoździami półki. Mari wiedziała, że kiedy Jonna zaczyna robić nowe półki, zbliża się do pracowitego okresu. Oczywiście przedpokój będzie absolutnie za mały i za ciasny, ale to nieistotna uwaga. Poprzednio skończyło się na półkach w sypialni, czego następstwem była seria świetnych drzeworytów. W przelocie zajrzała do łazienki, ale Jonna nie moczyła papieru drukowego, jeszcze nie. Czas, kiedy Jonna zajmowała się grafiką, poprzedzony był zawsze drukowaniem serii wcześniejszych, zapomnianych prac; rzemiosło, które odłożyła, podczas gdy urzeczywistniała nowe pomysły. Wiadomo, że kształcący czas zwłoki może trwać krótko, nagle i bez zapowiedzi obrazy znikają albo płoszy je jakieś wtargnięcie, ktoś bądź coś, co w nieunikniony sposób odcina wrażliwą chęć schwytania jakiejś obserwacji, przebłysku świadomości.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Mari wróciła do przedpokoju. Powiadomiła, że kupiła mleko, papier kuchenny, dwa steki i szczoteczkę do paznokci, oraz że padało.

– Dobrze – odparła Jonna, nie słuchała. – Czy możesz potrzymać drugi koniec? Dziękuję. To będzie nowa półka na kasety wideo. Nic innego, tylko kasety. Mówiłam, że przychodzi dziś Fassbinder? Jak myślisz, powinnam zabudować aż do drzwi?

– Tak. O której przyjdzie?

– O 22.20.

Około ósmej przypomniały sobie o przyjęciu u Almy. Zadzwoniła do niej Jonna.

– Przykro mi, że tak późno dzwonię – powiedziała. – Ale rozumiesz, Fassbinder przychodzi dziś wieczorem. A to ostatni raz. Słucham? Nie da rady, musimy zostać w domu, żeby wyłączyć reklamy. Tak, bardzo nam przykro. Ale nie znoszę reklam, potrafią zniszczyć cały film. Pozdrów wszystkich, do zobaczenia… Tak, dziękuję. Wszystkiego dobrego. Cześć.

– Była niezadowolona? – spytała Mari.

– No, tak sobie. Widocznie nic nie wie o Fassbinderze.

– Telefon ma być włączony?

– Jak uważasz. Raczej nikt nie będzie dzwonił. Nauczyli się. Poza tym nie musimy odbierać.

Wiosenne wieczory wydłużyły się, zaciemnienie pokoju stało się uciążliwe. Czekały na Fassbindera, każda w swoim fotelu, ich cisza była oczekiwaniem pełnym szacunku. W ten sposób czekały na spotkania z Truffautem, Bergmanem, Viscontim, Renoirem, Wilderem i wszystkimi gośćmi honorowymi, a każdy wybrany i uwieńczony zwycięstwem przez Jonnę to najdoskonalszy prezent, jakim mogła obdarować przyjaciółkę. Po jakimś czasie filmowe wieczory stały się ważną częścią życia Jonny i Mari. Kiedy filmy gasły, rozmawiały o nich, z zaangażowaniem i poważnie. Jonna wkładała kasetę do etui, które wcześniej opatrzyła tekstem i rysunkiem, kopie z filmoteki gromadzonej przez całe życie, kaseta otrzymywała określone miejsce na półkach zarezerwowanych dla wideo; nieprzerwana piękna powierzchnia składająca się ze stłumionych barw i złota, na grzbiecie maleńka flaga sygnalizująca kraj, w którym wyprodukowano film. Bardzo rzadko Jonna i Mari miały czas na ponowne obejrzenie filmów; wciąż napływały nowe, którymi należało się zająć. Wszystkie półki w domu były od dawna przepełnione, półki w przedpokoju stanowiły nieodzowną konieczność.

Bliskie sercu Jonny były czarno-białe filmy nieme, a najważniejsze wśród nich to oczywiście te z Chaplinem. Cierpliwie uczyła Mari rozumienia klasyków, opowiadała o studiach za granicą, o klubach filmowych, o ekstazie z powodu możliwości obejrzenia tych filmów, czasem po kilka dziennie.

– Rozumiesz, byłam jak opętana. Byłam szczęśliwa. A teraz, kiedy znów je oglądam, klasyki w swej dosadnej niezgrabności, z tą niezdarną techniką, którą wtedy dysponowano, to tak, jakbym odzyskała młodość.

– Ale przecież nigdy jej nie utraciłaś – zauważyła niewinnie Mari.

– Nie bądź bezczelna. No więc te stare filmy są autentyczne, ci, którzy je stworzyli, postawili wszystko na jedną kartę, pokonali ograniczenia – to filmy pełne nadziei, młode, odważne.

Jonna kolekcjonowała także to, co nazywała przyzwoitymi filmami; westerny, robin hoody, niepohamowaną romantykę piracką i wiele innych prostych baśni o sprawiedliwości, odwadze i rycerstwie. Stały ściana w ścianę z wielowymiarowymi współczesnymi geniuszami, broniąc swojego miejsca. Miały kolor niebieski.

Jonna i Mari siedziały w zaciemnionym pokoju, każda w swoim fotelu, czekały na Fassbindera.

– Wiesz, zanim zasnę – odezwała się Mari – rozmyślam więcej o filmie, który mi pokazałaś, niż o wszystkim, co mnie niepokoi, to znaczy o rzeczach, które powinno się zrobić, albo o głupotach, które się zrobiło… Jakby twoje filmy pozbawiały mnie odpowiedzialności. Jasne, że człowiek się rozpoznaje. Ale nie trzeba się pod tym podpisywać.

– Zazwyczaj dość szybko zasypiasz – powiedziała Jonna. – Nie zaszkodzi, jeśli choć raz nie będziesz miała nieczystego sumienia przez, powiedzmy, 20 minut. Albo 10. Teraz idź włączyć.

Czerwona lampka wróciła. Fassbinder przywitał je z charakterystyczną sobie wyszukaną, opanowaną gwałtownością. Skończył się bardzo późno. Jonna zapaliła światło, włożyła kasetę do etui i odstawiła na półkę z napisem „Fassbinder”.

– Mari – powiedziała – czy martwi cię to, że nie spotykamy się z ludźmi?

– Nie, już nie.

– To dobrze. Gdybyśmy się z nimi spotykały, jak by to było, jak zawsze, zupełnie zwyczajnie, gadanie o nieistotnych sprawach. Zero kompozycji, zero myśli przewodniej. Żadnego tematu. Czyż nie mam racji? Wiadomo mniej więcej, co kto powie, znamy się na wylot. Ale teraz, przez wideo, każda wypowiedź jest znacząca, nic nie jest dowolne. Wszystko wyważone i uformowane.

– A jednak – wtrąciła Mari – czasem ktoś z nas mógłby powiedzieć coś niespodziewanego, co nie pasuje do reszty, co jest kompletnie poza tematem, co sprawiłoby, że człowiek nastawia ucha. No wiesz, irracjonalność.

– Tak, wiem. Ale nie myśl sobie, że irracjonalność jest obca wielkiemu reżyserowi. Mówisz o „tym, co nie pasuje”, on używa tego świadomie, to konieczna część całości, rozumiesz? Pozorna dowolność z myślą. Dokładnie wie, co robi.

– Ale on miał czas – sprzeciwiała się Mari. – My nie zawsze mamy czas do namysłu, po prostu żyjemy! Być może reżyser opisuje to, co nazywasz naszą dowolnością, ale jest przecież tylko w puszce! Przydarza nam się. Chyba nie przemyślałam tego do końca… Jonno, twoje filmy są wspaniałe, idealne. Ale jeśli poświęca się im tak totalnie, jak my to robimy, czy to nie niebezpieczne?

– Jak to niebezpieczne?

– Czy nie umniejsza to czegoś innego?

– Nie. Najpiękniejsze filmy nie umniejszają, nie zamykają, przeciwnie; otwierają nowe możliwości, nowe myśli. Napinają nasz byle jaki sposób życia z przyzwyczajenia, gadania, trwonienia czasu, siły i ochoty. Wierz mi, film uczy nas niesłychanie wiele. I daje prawdziwy obraz tego, jak jest.

Mari zaśmiała się:

– Może naszego byle jakiego życia? Mogłybyśmy nauczyć się je trwonić w nieco bardziej inteligentny i dekoracyjny sposób, prawda?

– Nie wygłupiaj się. Dobrze wiesz, że…

Mari przerwała jej:

– A jeśli wideo to jakiś bóg, który nas poucza, czy nie byłoby niebezpiecznie starać się żyć podług bogów i cały czas zaliczać porażki? Że wszystko, co się robi, jest w jakiś sposób źle skomponowane…

Zadzwonił telefon, Jonna poszła odebrać. Przez dłuższą chwilę słuchała, po czym odezwała się:

– Poczekaj, dam ci jego numer. Uspokój się, moment – Mari usłyszała, jak tamta szybko kończy rozmowę. – Zadzwoń, jeśli czegoś się dowiesz. Pa.

– Co się stało? – spytała Mari.

– To znowu Alma. Kot wyskoczył im przez okno. Polował na gołębia.

– Żartujesz? Mosse! Nie rozumiem, dlaczego byłaś dla niej niemiła…

– Dostała numer do weterynarza – odparła Jonna. – Takie sprawy należy załatwiać zwięźle i rzeczowo. Mówiłaś coś o tym, że jest źle skomponowane?

– Nie teraz! – wykrzyknęła Mari zniecierpliwiona. – Ich mały Mosse… Jonno, chyba pójdę się położyć.

– Nie – powstrzymała ją Jonna. – Musimy zaczekać. Może znów zadzwonić i chcieć, żebyśmy ją pocieszyły. Wtedy ty odbierzesz i możesz dłużej porozmawiać. Dzielimy się po równo.

Naciągnęła na ekran pokrowiec, by chronić go przed kurzem i porannym słońcem, a potem zapaliła ostatniego tego dnia papierosa.
 

Data publikacji:

Tove Jansson

Fińska pisarka, malarka i ilustratorka. Autorka popularnej serii książek o Muminkach i kilku tomów opowiadań dla dorosłych. Pisała po szwedzku. Jej życiową partnerką była graficzka Tuulikki Pietilä.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!