Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Filutek jest rekordzistą światowym w trwaniu na stronach tego samego tygodnika przez lat 73 (słownie: ...
1993-01-31
archiwum

Urodziny Filutka, czyli krótka historia historyjek obrazkowych

Profesor Filutek autorstwa Zbigniewa Lengrena, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Urodziny Filutka, czyli krótka historia historyjek obrazkowych
Urodziny Filutka, czyli krótka historia historyjek obrazkowych

Chociaż obrazkowe przekazywanie zdarzeń z otaczającej nas rzeczywistości sięga zapewne epoki jaskiniowej, a rysunek długo zastępował pismo (być może w owych czasach synek odrabiający zadanie domowe pytał ojca: — tato, polowanie pisze się przez jednego czy przez dwa jelenie?), to historyjka obrazkowa w dzisiejszym pojęciu niedługą ma historię.

Czyta się 4 minuty

Opowiastki w obrazach z tekstami pod rysunkami (także wierszowanymi) pojawiły się jeszcze przed pierwszą wojną światową, jednak dopiero po drugiej sięgnęły po nie częściej tygodniki i tanie wydawnictwa broszurowe. U nas w okresie międzywojennym ukazywały się przygody Pata i Patachona (filmowych postaci seryjnej duńskiej komedii), Rinaldo Rinaldiniego i innych bohaterów literatury zwanej brukową. Największą jednak popularność zyskały sobie przygody „Koziołka Matołka” rysowane przez Mariana Walentynowicza z wierszykami Kornela Makuszyńskiego. Były jeszcze w wykonaniu tych autorów przygody małpki Fiki-Miki („Fiki-Miki dalsze dzieje, kto to czyta ten się śmieje”). Makuszyński użyczył też swego pióra postaci Pana Hilarego, który jednak jakoś kariery nie zrobił i zginął przez kobietę, który to fakt Makuszyński skwitował wierszykiem: Dzięki takiej głupiej flądrze pan Hilary zmarł niemądrze.

Profesor Filutek autorstwa Zbigniewa Lengrena, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Profesor Filutek autorstwa Zbigniewa Lengrena, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.

Z kolei komiks zbliżony jest kompozycją do nowoczesnej sztuki filmowej, operuje bowiem rozmaitością kadrów: zbliżeniem, szerokim planem, itp. Dźwięk (słowa) znajdują się wewnątrz tych kadrów; są nawet dialogi, oczywiście w formie „dymków”. Zabawne są w komiksach zagranicznych efekty onomatopeiczne: różne „Bhang!” czy „Bhooml”. Komiks przy tym składać się może z dowolnej liczby obrazów (ujęć) tworzących nieraz pokaźny album. Utwory te dzielą się jeszcze na te dla dzieci, dla młodzieży i dla dorosłych, nierzadko dość pikantne. To by tyle było o komiksie. Głębszą analizę zjawiska — bo komiks stał się już zjawiskiem socjologicznym — pozostawiam miłośnikom tego gatunku.

Mnie interesują raczej bliscy mi humoryści uprawiający historyjkę obrazkową. Ten rodzaj żartu rysunkowego różni się od dwu wymienionych przede wszystkim tym, że nie posługuje się słowem, lecz wyłącznie kilkoma obrazkami (od dwu do dziewięciu), a po ostatnim nic dodać, bo to zamknięcie żartu, czyli puenta. Ta zabawa przyjęła się w czasopismach dopiero w okresie międzywojennym i podjęło ją wielu znakomitych humorystów ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec i Anglii, choć pionierem tego gatunku był Szwed, Oscar Jacobsson (1889—1945). Jego bohater zwał się Adamson.

Adamson, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Adamson, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.

Spotykam się niekiedy z twierdzeniem, że nasz Filutek — to nic nowego, bo jeszcze przed wojną istniał w naszej prasie Agapit Krupka. A był taki, tylko że to właśnie przedrukowany szwedzki Adamson.

Omawiając klasyczne formy historyjki obrazkowej, trudno nie wspomnieć o pokrewnym rodzaju — seryjce beztekstowej z różnymi, a nieraz z wieloma postaciami. Zasłużoną sławą cieszy się francuski rysownik Jean Jacques Sempé— przezabawne są jego scenki z dziećmi. Znakomity jest też inny Francuz, Chaval, zaludniający swe rysunki zabawnie ponurymi postaciami. To tylko dwa przykłady znakomitych twórców tego gatunku; wymienić ich wszystkich nie sposób — nawet w antologiach światowego rysunku humorystycznego pominięto niejednego.

Chaval, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Chaval, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.

Zapewne klasyczne wzorce historyjki rysunkowej bez tekstu z jedną, główną postacią, np. „Adamson”, miały pewien wpływ na powstanie naszego krakowskiego emeryta — Filutka... Ale i w dziedzinie sztuki nie należy się wstydzić ojców. Są jednak i zasadnicze różnice wyznaczające indywidualność Filutka. Po pierwsze: Filutek występuje w bardzo ograniczonej formie trzech małych obrazków (bardzo rzadko w czterech). Po drugie: ma tylko profil — lewy i prawy, nie pokazuje się nigdy „en face”*, nie ma też ust, bo je kryją wąsy i broda — zresztą na co mu one, skoro nie mówi. Po trzecie: okazał się postacią akceptowaną przez czytelników (raczej oglądaczy) w różnym wieku i z różnych kręgów kulturowych — drukowano go w Niemczech, ZSRR i Chinach (duży zbiór kilkuset seryjek). Ewentualnym zazdrośnikom należałoby wyjaśnić, że „szmalu” z tego nie było, bo zarówno z Rosji, jak z Chin nie otrzymałem ani grosika.

Sempé, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Sempé, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.

I wreszcie po czwarte: Filutek jest rekordzistą światowym w trwaniu na ostatniej stronie tego samego tygodnika przez lat 45 (słownie: czterdzieści pięć, pierwszy raz ukazał się w numerze datowanym 1—7 lutego 1948).

W lutym roku 1993 mija właśnie 45 lat cierpliwości Drogich Czytelników „Przekroju” i jego Redaktorów.

Wszystkich Wam serdecznie dzięki, i za wyrozumiałość, że czasem mniej to było zabawne, składa Zbigniew Lengren

* Autor sam raczył był już zapomnieć, że jednak przynajmniej raz, przed wielu laty, pokazał Filutka „en face”, o czym przypomniał nam prof. dr hab. S. Scheller (dziękujemy).

Wszystkie historyjki z Profesorem Filutekiem można obejrzeć tutaj. Zapraszamy!

Tekst pochodzi z numeru 2484/1993 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

Profesor Filutek i piesek Filuś narysowani przez Zbigniewa Lengrena, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.
Profesor Filutek i piesek Filuś narysowani przez Zbigniewa Lengrena, rysunek z archiwum, nr 2484/1993 r.

Kim był profesor Filutek? Co zawierały Aktualności z myszką? Czy bawi Cię Humor zeszytów szkolnych? Tego wszystkiego dowiesz się z naszego cyfrowego archiwum, które udostępniamy Ci nieodpłatnie. Wesprzyj nas, abyśmy mogli nadal odkurzać dawne rubryki „Przekroju”.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Zbigniew Lengren

Zbigniew Lengren

Kultowy rysownik „Przekroju”. Karykaturzysta, który nikogo nie przedstawiał w karykaturalnym świetle. Wymyślił Filutka, czyli wesołego staruszka w niemodnym ubraniu z melonikiem i parasolką. W życiu unikał tego, co wydawało mu się nadęte, zbyt serio, wymagające zachowania procedur, hierarchii i posłuszeństwa.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!