Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
szafa gra
Jan Błaszczak

Tata, co po bitach lata

Kamil Pivot z dziećmi, fot. Łukasz Bax Porębski
Tata, co po bitach lata
Tata, co po bitach lata

Popularni raperzy są świetnymi nośnikami reklamowymi. Dlatego firmy odzieżowe chętnie wysyłają im darmowe ciuchy i buty. Kamil Pivot jest pierwszym, który najchętniej przyjmie… pieluchy. 

W grudniu 2017 r. ukazał się debiutancki album Kamila Pivota Tato Hemingway. Tytuł nawiązuje oczywiście do pseudonimu jednego z najpopularniejszych obecnie polskich raperów, ale należy go również potraktować jako usprawiedliwienie. Pivot na wiele lat zniknął bowiem z radarów miłośników polskiego hip-hopu, a temat przewodni wydanej niedawno płyty wyjaśnia, dlaczego tak się stało. Powody są trzy: Tadzio, Helenka i Jadzia. Z perspektywy czasu trzeba jednak uznać, że dzieci zachowały się fair wobec ojca – fakt, na kilka lat odciągnęły go od rapowania, ale ostatecznie to właśnie im zawdzięcza przecież pomysł na debiutancką płytę.

Zresztą, niesprawiedliwie jest zrzucać całą odpowiedzialność na dzieci Pivota. Niecałą dekadę temu raper pochwalił się kilkoma zaledwie utworami, z czego tylko jeden trafił do naprawdę szerokiego grona. Mam na myśli numer Yyy, Eee, który znalazł się na wydanej w 2009 roku płycie Materiał producencki Quiza, na którym Pivot i tak pojawił się… przypadkiem.

– Siedziałem obok Quiza w autokarze, którym organizatorzy zapewniali dojazd z Warszawy na Hip-Hop Kemp – wspomina raper. – Później rozbiliśmy namioty koło siebie i po prostu zostaliśmy ziomkami. A że Quiz jest bardzo serdecznym człowiekiem, to do współpracy zapraszał nie tylko zasłużonych w podziemiu raperów, ale także swoich kolegów. Mam świadomość, że znalazłem się na Materiale producenckim tylko z tego powodu.

Utwór Pivota został jednak w pamięci słuchaczy. Obdarzony niezbyt popularnym w tej muzyce wysokim tembrem głosu raper zdobył sympatię pełnym dystansu numerem, w którym utyskiwał na nieumiejętność rozmawiania z dziewczynami. – Dopiero teraz do mnie dociera, że ludzie kojarzą ten kawałek, że dalej go słuchają. Postawiłem na Tato Hemingway również dlatego, aby zachęcić ludzi do posłuchania. A okazało się, że wielu z nich sięga po ten album ze względu na kawałek, który nagrałem prawie dziesięć lat temu na płytę Quiza. Jestem tym zszokowany.

Zbierając na minivana

Pivot ma co robić. Na godzinę spotkania zaproponował godzinę 21, najlepiej w Otwocku. Dzięki temu zdążył jeszcze wykąpać dzieciaki. Trójkę, o której już się trochę dowiedziałem za sprawą Tato Hemingwaya, płyty bardzo osobistej, ale nie ekshibicjonistycznej. Album rozpoczynają najbardziej przebojowe w całym zestawie Mandarynki – wprowadzenie do głównego tematu, czyli opowieść o pierwszej randce i towarzyszących jej lękach i nadziejach. Brak tu jednak ckliwego romantyzmu czy pretensjonalności. Raper wspomina natomiast, uczucie zawodu, gdy jego przyszła żona, zaprosiła go na ulicę Mandarynki – był pewien, że to ściema. Okrutny żart. No bo ulica Mandarynki? Kto o takiej słyszał? Piosenkę z happy endem kończy zgrabne podsumowanie: „zero jeden – wtedyś mi się wyklikała / w siedemnastym zbieramy na minivana.”

Kamil Pivot, fot. Łukasz Bax Porębski
Kamil Pivot, fot. Łukasz Bax Porębski

Pivot częściej niż o dzieciach opowiada o wyzwaniach, radościach i zmianach, jakie trójka maluchów wywołała w jego życiu. W utworze Siódmy sezon zawarł pełno nawiązań do świata seriali, na których oglądanie młodemu małżeństwu zawsze brakuje czasu. Opowiadając o swoich nowych zwyczajach, nawiązuje między innymi do kultowych Przyjaciół: „A potem plac zabaw na skwerku / Tu spotykam przyjaciół a nie w Central Perku / Albo przy nabiale w jakimś Leclercu / I słucham co tam u ich Tosi i Kacperków”. Z innych utworów można dowiedzieć się, że w ostatnich latach jeździ do pracy na szóstą rano, pieniądze rozchodzą mu się nie wiadomo kiedy, a zasypywany pytaniami przez syna myśli o zainstalowaniu specjalnego autorespondera. Wiele tu spostrzeżeń i wyznań skrajnie odległych od typowych hiphopowych opowieści. „Ostatni kac? / Chyba w jedenastym” – tak rozpoczyna się kawałek Niezgon, w którym Pivot rymuje o swoim imprezowym życiu, a w zasadzie o jego braku. Już dawno uznał, że „dzień po” przy akompaniamencie hałasujących dzieciaków to za dużo jak na jego siły.

Odległe od hedonistycznej i maczystowskiej retoryki  hip-hopowej są też teledyski rapera. Na serwisie Youtube wszystkim opublikowanym przez niego utworom towarzyszą proste klipy, w których Pivot wraz ze swoimi dziećmi wypełnia kolorowanki. Do sieci trafił również cały trzydziestominutowy album, któremu towarzyszy nagranie ukazujące artystę prasującego dziecięce ciuszki.

– Przygotowałem sobie nawet odpowiednie ubrania – opowiada Pivot – Chciałem, żeby miały żywe kolory, nie miały guzików i były łatwe do wyprasowania. Niestety, podczas nagrywania coś się zepsuło i musiałem zacząć wszystko od nowa. Ułożyłem więc jeszcze raz te ubrania, a na to wchodzi moja żona i mówi: „chyba zwariowałeś, jeśli myślisz, że będziesz prasował to samo”. No i przyniosła mi nowe ciuchy, zupełnie inne niż te, które miałem w planach.

Rap bez maski

Tato Hemingway nie jest otwierającym oczy studium rodzicielstwa, które młody ojciec czy młoda matka mogliby potraktować jako przewodnik. Nie jest też artystycznym arcydziełem, które sprawi, że Kamil Pivot stanie się w przyszłości guru polskiego hip-hopu. Jego debiutancka płyta pozostanie jednak ważnym punktem odniesienia w rozmowach o polskim rapie. Jej siła tkwi nie tylko w przyjemnie nostalgicznych podkładach Urba (Dinal, Okoliczny Element), sprawnie złożonych rymach i wywołujących uśmiech grach słownych. Odświeżający jest sam pomysł, aby raper z taką czułością i bezpośredniością opowiadał o swoich dzieciach. W polskich hip-hopie to zjawisko występujące niezwykle rzadko.

– Kiedy wchodzisz w taki temat, musisz zdjąć maskę. Nie możesz dalej zgrywać twardziela, który jebie policję. Może dlatego brakuje takich płyt w polskim hip-hopie? A może raperzy po prostu nie mają pomysłu na to, w jaki sposób opowiedzieć o swojej rodzinie?

Ten deficyt rodzinnych historii jest tym bardziej zaskakujący, że wśród słuchaczy rapu duży procent stanowią osoby o poglądach raczej konserwatywnych. Ponadto, wśród hip-hopowych głów pełno trzydziesto- czy czterdziestolatków. Jasne, te „stare konie” również potrzebują eskapizmu w postaci rymowanych historii o szalonych nocach i grubych imprezach. Wiedzą jednak z autopsji, że pradziwe życie dzieje się gdzie indziej, a rap przecież miał właśnie o nim opowiadać. Pivot dociera więc do słuchaczy, ale i do całej hip-hopowej sceny jako potrzebna opozycja wobec bezrefleksyjnych kopistów najnowszych amerykańskich trendów. Jest niedzisiejszy, momentami trochę nieporadny, ale odkurza dawne, trochę zapomniane cnoty autentyczności i prawdy.

Sam myślałem, że Tato Hemingway trafi przede wszystkim do nostalgicznych, wychowanych na Złotej Erze lat dziewięćdziesiątych trzydziestoletnich ojców. Statystki odtworzeń na portalach streamingowych pokazują jednak, że Pivota najchętniej słuchają odbiorcy w wieku 18-24 lata, choć dla wielu z nich kwestie poruszane na tej płycie są abstrakcją. Z drugiej strony, w przeciwieństwie do rymowanych przechwałek o bogactwie i sławie, to one mają znacznie większą szansę stać się kiedyś rzeczywistością. 

Spacerniak – tak, spacer – nie

Już od czasów debiutu Molesty Xeroboj w polskim hip-hopie piętnowany jest brak oryginalności. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że granica pomiędzy nawiązaniem (follow-upem) a plagiatem bywa nieostra, a nie ma grupy słuchaczy tak bardzo skrupulatnych w analizowaniu wszelakich zależności jak ci hiphopowi.

Dlatego jeszcze przed przystąpieniem do nagrań Pivot przeczesywał nagrania raperów w celu odnalezienia utworów, które mogłyby spalić ten temat. Ku swojej uldze, ale i zaskoczeniu, zorientował się, że dzieci pojawiają się w nich bardzo rzadko.

– Coraz więcej raperów wrzuca zdjęcia swoich dzieci na Instagrama. Tetris, Emil Blef, Małolat często publikują tam ich zdjęcia, więc trochę się bałem, że ktoś mnie wyprzedził, ale nic takiego się nie zdarzyło.

Fakt, że w polskim rapie nie było dotąd płyty poświęconej dzieciom i rodzicielstwu nie oznacza, że tematy te nie były poruszane w pojedynczych utworach. Od lat dużo miejsca swojej rodzinie poświęca O.S.T.R. Na wydanej w 2009 roku płycie O.C.B. znalazł się utwór Synu, w którym świeżo upieczony ojciec przestrzega swojego pierworodnego przed niebezpieczeństwami, jakie niesie życie w branży i poucza go w kwestii właściwych wyborów. Choć kawałek ten był z pewnością podyktowany troską jego dydaktyczny ton sprawia, że brzmi on oficjalnie, formalnie. Pivotowi znacznie bliżej do sposobu, w jaki o swojej rodzinę opowiadał Abradab.

– W utworze Mamy królów na banknotach pierwsza zwrotka zaczyna się wersami: „Mam wiele powodów, żeby ciągle iść do przodu / Trzy z nich witam od progu gdy wracam do domu”. Chodzi o żonę i dwie córki. Kiedy to usłyszałem po raz pierwszy, pomyślałem: „wow!” To był chyba pierwszy raz, kiedy ktoś w tak fajny, ciepły sposób nawinął o swojej żonie i dzieciakach.

Chyba właśnie tego ciepła brakuje najbardziej w – i tak nieczęstym – podejmowaniu tematu rodzicielstwa w hiphopowych kawałkach. Pojawienie się dzieci (i w życiu, i w utworze) jest częściej pretekstem do rozważań o odpowiedzialności, dojrzałości czy tradycji. Tak jakby popularni w środowisku ojcowie bali się pokazać od strony, która nie licowałaby z wykreowanym w mediach wizerunkiem twardziela. Tym bardziej zaskoczył mnie Peja, kiedy wyzwany przez skonfliktowanego z nim wówczas Tedego do ułożenia i opublikowania zwrotki w ramach akcji #Hot16Challenge, odpowiedział, że nie ma na to czasu, bo wybiera się na spacer z córką. Ten niepozorny wpis wzbudził niemałą sensację w środowisku, które rozwodziło się nad tym czy poznański raper postąpił słusznie, wplątując córkę w swoje zawodowe sprawy. Plotkarskie portale i hiphopowa blogosfera od razu zaczęły doszukiwać się w tym wszystkim drugiego dna, jakby nieprawdopodobnym było, że ojciec chciał po prostu spędzić słoneczne popołudnie ze swoim dzieckiem.

Porapuj mi, tato

Choć ostatnio Peja w sposób bardzo krytyczny opowiada o swoim imprezowym, zdominowanym przez używki życiu, pewnie nieprędko – jeśli w ogóle – nagra album, którego można by posłuchać z dzieckiem. Być może takiej wolty dokona Kękę, który przygotowuje się podobno do nagrania płyty „rodzinnej”. Czas pokaże. Takich problemów nie wywołuje natomiast Tato Hemingway – płyta stricte hiphopowa, ale też lekka, wpadająca w ucho, stroniąca od wulgaryzmów. Dlatego Pivot dostaje sporo podziękowań i gratulacji od matek, które latami nie dawały się namówić na hip-hop i mężów, którzy je do do hip-hopu usiłowali przekonać  – Nie wpadłem na to, że to się może spodobać dzieciom i bardzo dobrze, że tak się stało. Bałbym się, że wtedy pisałbym te utwory inaczej i one stałyby się infantylne. Chodziło raczej o to, aby trafić do słuchaczy niehiphopowych. Chciałem wyeliminować bariery, które mogłyby ich odstraszyć. Dopiero, kiedy puszczałem płytę swoim dzieciakom, zauważyłem, że fajnie reagują.

Dobrze reagują także siostry zakonne prowadzące przedszkole, do którego chodzą dzieci rapera. Zaczepiają go, że trafiły na jego filmiki na Youtubie i bardzo im się podobało, podczas gdy uliczny hip-hop niekoniecznie trafiłby w ich gusta. Z drugiej strony Tato Hemingway zebrał świetne recenzje od dziennikarzy muzycznych. W superlatywach piszą o nim również użytkownicy najpopularniejszych forów poświęconych hip-hopowi. Nic dziwnego, że debiut Pivota rozszedł się w mgnieniu oka i jeszcze w styczniu konieczne było dotłoczenie kolejnej partii płyt. Co cieszy tym bardziej, że 4 złote z każdej płyty idą na program dożywiania dzieci Pajacyk. Informacja o takim wsparciu znalazła się na stronie rapera dopiero wówczas, gdy sprzedał dużą część nakładu. – Nie chciałem o tym od razu mówić. Bałem się tego, żeby nie przedobrzyć. Zaraz ktoś by napisał, że biorę ludzi na litość tę akcją.

Początkowo Pivot nie chciał robić dodruku. Podobała mu się wizja, że Tato Hemingway stanie się białym krukiem. Na zmianę decyzji wpłynął Pajacyk, bo szkoda raperowi było zaprzepaścić taką szansę. Poza tym, co tu kryć, może uda się szybciej uzbierać na tego minivana.

Kamil Pivot - Tato Hemingway (każda zakupiona płyta zasila Akcję Humanitarną Pajacyk)
Kamil Pivot - Tato Hemingway (każda zakupiona płyta zasila Akcję Humanitarną Pajacyk)

Data publikacji: