pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
Kto zabił pana Nieżyleskiego?
2020-03-20 10:00:00
zagadka kryminalna

Świeży wiosenny trup

Świeży wiosenny trup

Jeszcze poprzedniego dnia pan Nieżyleski był arcyniemiłym człowiekiem. Kłócił się z sąsiadami, dozorcy zaś groził nawet procesem. Teraz jednak leżał spokojnie na dywanie, nie przeszkadzając brygadzie śledczej w czynnościach urzędowych. Martwi są z natury zgodnymi i uprzejmymi ludźmi.

Czyta się 3 minuty
Czyta Alicja Czerniewicz

– Żadnych odcisków palców, panie kierowniku. – Wywiadowca Fałniewicz zmartwił komisarza Maciejewskiego. – Tylko rany i krew na lewej skroni i policzku.

A to zupełnie nie pasowało do pięknego słonecznego dnia, wybuchających pąków na drzewach i trawy tak soczyście zielonej jak tapeta w pokoju pana Nieżyleskiego. Wiosny już przed wojną były najbardziej fałszywymi porami roku.

– I każdy świadek mówi co innego. – Tajniak Zielny zmierzwił w zakłopotaniu swą świeżo wybrylantynowaną fryzurę.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Wprawdzie obaj rzetelnie spisali zeznania, lecz komisarz nie byłby głównym bohaterem naszej zagadki, gdyby nie postanowił wysłuchać wszystkich osobiście.

– O Jezu, Jezu, ja tego do końca życia nie zapomnę! – jęczała stara Grzylakowa, która sprzątała u Nieżyleskiego. Maciejewski chciał ją pocieszyć, że w jej wieku okropne wspomnienie nie potrwa zbyt długo, lecz taktownie ugryzł się w język. – Weszłam cichutko z samego rana. Drzwi były otwarte, bo zostawiał otwarte, kiedy miałam przyjść. Jeszcze ciemno było, a tu na dodatek zasłony pozaciągane, że Matko Boska! Myślę, odsłonię, no to idę do okna, aż tu nagle zawadzam nogą i jak nie krzyknę, jak nie upadnę, olaboga, bo on się poruszył! Tak mi się zdawało, ale patrzę, a on tylko leży i krew ma tu, o tu. – Dotknęła swojej prawej skroni i policzka. Potem wsypała do herbaty piątą łyżeczkę cukru, zamieszała i napiła się z lubością.

Groza sytuacji boleśnie dotknęła również panią Dłużycką, która przyszła prosić Nieżyleskiego o prolongatę pożyczki. Że nie musi jej już zwracać, nie cieszyło jej ani trochę i to było bardzo szlachetne ze strony pani Dłużyckiej.

– Powiedział, że czeka z samego rana – mówiła z bólem. – Zapukałam, ale nikt nie odpowiedział. Nie chciałam dzwonić, żeby nie pobudzić sąsiadów, bo było jeszcze zupełnie ciemno. Nacisnęłam klamkę i zdziwiłam się, że drzwi są otwarte. Weszłam do korytarza, potem do pokoju, a tam zupełny mrok, tylko ten czarny cień na podłodze. – Zachlipała. – Ta krew i ta zielona tapeta…

Więcej nie była w stanie powiedzieć bez soli trzeźwiących.

– Wiem, panie komisarzu, że powinnam od razu zatelefonować. – Doktorowa Miławska była dla odmiany stonowana i spokojna, chusteczka zaś, którą co jakiś czas dotykała kącików oczu, tylko dodawała jej uroku. – Wyrzucam sobie, że zostawiłam go tu samego, takiego zimnego, na tej lodowatej podłodze… Proszę jednak zrozumieć, że mam męża, bardzo zazdrosnego męża. Pan Nieżyleski był zawsze taki ciepły, wyrozumiały dla mnie, serdeczny, ufny. Miał dla mnie zawsze otwarte drzwi i serce… A ja?!… Uciekłam, zanim ktoś mnie zobaczy. Aczkolwiek przepłakałam całą noc, calutką, panie komisarzu!

Zajęty swoim śledztwem komisarz Maciejewski nie zauważył nawet, że na jego biurku w komendzie czyjaś ręka zrobiła wiosenne porządki i postawiła wazon z baziami.

– Ta kobieta kłamie – mruk­nął pod nosem.

– Ale która, panie kierowni­ku? – zapytali wywiadowcy.

No właśnie, która? Stara Grzylakowa? Biedna pani Dłużycka? Czy niewierna doktorowa Miławska?*

* Przy nazwisku podejrzanej proszę narysować wiosenny kwiatek i szukać potwierdzenia na stronach „Przekroju”.

 

Zobacz odpowiedź

 

ODPOWIEDŹ: Każda z kobiet podała fałszywe informacje. Grzylakowa niewłaściwie wskazała rany ofiary, lecz prawa i lewa strona mogły jej się pomylić na skutek szoku. Miławska fałszywie opisała charakter Nieżyleskiego, ale niewykluczone, że dla swojej kochanki starał się być inny. Natomiast oczywistym kłamstwem była informacja o zielonej tapecie podana przez panią Dłużycką, bo w ciemności nie widać kolorów. Poza tym jest stara zasada kryminalistyczna, że zabija zawsze dłużnik (por. F. Dostojewski, Zbrodnia i kara. Poradnik dla sędziów śledczych, Petersburg 1867).

 

 

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Marcin Wroński

Ur. 1972 r., pisarz. W 2017 r. obchodzi 25-lecie twórczości, mimo że przez pierwsze 15 był wzorcowym przykładem nieudacznika. W związku z tym planował napisać sagę powieściową pt. „Historia nieudaczności”, ale nawet to mu nie wyszło. Popularność i życie z pióra przyniósł Wrońskiemu cykl kryminałów retro o komisarzu Maciejewskim, rozpoczęty w 2007 r. „Morderstwem pod cenzurą”. Za „Pogrom w przyszły wtorek” w 2014 r. zdobył wszystkie możliwe laury dla polskiego autora kryminałów, w tym Nagrodę Wielkiego Kalibru. Jednakże do historii tego zaszczytnego wyróżnienia i tak przejdzie jako najdłużej i najczęściej nominowany. Ostatnio w cyklu ukazał się „Czas Herkulesów” (2017), a na przyszły rok pisarz planuje zbiór opowiadań kryminalnych ze swoim bohaterem, wieńczący jego śledztwa. Podobno dziesięcioletnie pasmo sukcesów zrujnowało autorowi system nerwowy.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!