Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Zagadkę kryminalną z komisarzem Maciejewskim przedstawia
2017-12-08 00:00:00
zagadka kryminalna

Ślady w śniegu

Ślady w śniegu

Przed wojną zimy były mroźne, a na wsi bieda aż piszczała. Komisarzowi Maciejewskiemu nie przeszkadzało to ani trochę, bardziej drażniła go piszcząca oś bryczki.

Na stację w Uhrusku przyjechali po niego rozklekotaną podwodą miejscowy policjant Lenz z kuzynem, tutejszym rolnikiem Grabkiem. Obaj nie należeli do wielkoludów i gdyby nie poruszający się bat, podczas drogi w zimowej szarówce komisarz nie byłby pewien, czy nie zgubili woźnicy.

– Jaki ja jestem wdzięczny, że znalazł pan czas przed świętami! – rozpływał się w podziękowaniach mundurowy, a Maciejewski smutno rozkładał ręce, że nie może ubierać choinki z bliskimi. Lecz gdyby nie był człowiekiem fałszywym, jak przystało na oficera służby śledczej, uściskałby obu.

Jego Róża zadecydowała, że w tym roku święta mają być jak Pan Bóg przykazał: z choinką pod sufit, siankiem na stole, wszystkimi potrawami, a co gorsza, z rodziną. Komisarz bronił się przed czymś takim kilka lat, lecz w końcu, wzięty głodem, musiał skapitulować i chodzić na zakupy. To był koszmar – żaden z punktów na liście sprawunków nie wymagał wizyty w sklepie monopolowym. Telegram ze Szkodynia od dawnego podwładnego pojawił się dosłownie jak kawaleria w westernie!

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– Pan komisarz rozwiązywał prawdziwe sprawy kryminalne, a ja kłopoczę kradzieżą drobiu – mówił Lenz – ale to naprawdę zagadkowe…

Tydzień wcześniej Grabkowi skradziono jedną z kur. Tych kur, które podobnie jak Maciejewski czekały na Boże Narodzenie niczym na wyrok przed sądem doraźnym. Rolnik poszedł zaraz przez pole do bezrolnego Ryjaka i zażądał wyjaśnień. Akurat po raz piąty u progu tej zimy spadł świeży śnieg. Kiedy Grabek spojrzał w stronę własnej zagrody, w białym puchu widział szarawe wgniecenia swych butów. W chałupie sąsiada dowodów przestępstwa nie wykrył, więc wypili pół litra na zgodę, a Grabek wrócił ulicą, bo nie miał po co się spieszyć. Jednakże gdy spał, z obejścia zniknęło kolejne 15 kur. Posterunkowy Lenz ujawnił tylko w polu głębokie do czarnej ziemi ślady butów kuzyna wiodące do zagrody Ryjaka.

– Niestety, znów spadł śnieg i wszystko przykrył – policjant rozłożył ręce. – Czytałem w „Przeglądzie Policyjnym”, że w Schneidemühl próbuje zabezpieczać takie ślady komisarz Leschnewsky, ale…

– Ale Ryjak to chłop na schwał czy raczej jak wy obaj? – przerwał mu komisarz.

– Aby od swojej baby większy, a jego baba, aby do garnka na kuchni mogła zajrzeć – zaśmiał się z kozła Grabek.

– Więc tam jedziemy!

W kurniku Ryjaka dziobało ziarno 15 kur okradzionego sąsiada. Biedy nie miały i widok właściciela nie wzbudził w nich nostalgii.

– Ja ci to zrobiłem na złość, Grabek – przyznał się gospodarz – bo do czego to podobne, że jak kto biedny, to złodziej? Zamiarowałem ci zwrócić, ale dopiero w Wigilię. – Ale skąd pan komisarz tak zaraz wiedział, gdzie szukać? – zapytali jednocześnie podejrzany i miejscowy funkcjonariusz.

– To było oczywiste – zaczął Maciejewski i gdyby palił fajkę, teraz włożyłby ją do ust. Wsadził jedynie papierosa. – Otóż, drogi Watsonie, …………………*

 

* Dokończyć kaligraficznie charakterem pisma sir Arthura Conan Doyle’a.

Daniel Mróz – rysunek z archiwum, nr 978/1964 r.
Daniel Mróz – rysunek z archiwum, nr 978/1964 r.

Zobacz odpowiedź

 …niestety, Lenz nie zabezpieczył śladów dowodowych, on i Grabek podali natomiast cenne obserwacje: odciski własnych butów, które Grabek widział, idąc do Ryjaka, były płytkie. Te, które ujawnił Lenz następnego dnia, były głębokie, do czarnej ziemi. To dowodzi, że po tych samych śladach przeszedł ponownie ktoś jeszcze – cięższy lub obciążony ładunkiem. A ponadto, drogi Watsonie, jak Bóg się rodzi, to śledzik lubi popływać, nieprawdaż?

Data publikacji:

Marcin Wroński

Ur. 1972 r., pisarz. W 2017 r. obchodzi 25-lecie twórczości, mimo że przez pierwsze 15 był wzorcowym przykładem nieudacznika. W związku z tym planował napisać sagę powieściową pt. „Historia nieudaczności”, ale nawet to mu nie wyszło. Popularność i życie z pióra przyniósł Wrońskiemu cykl kryminałów retro o komisarzu Maciejewskim, rozpoczęty w 2007 r. „Morderstwem pod cenzurą”. Za „Pogrom w przyszły wtorek” w 2014 r. zdobył wszystkie możliwe laury dla polskiego autora kryminałów, w tym Nagrodę Wielkiego Kalibru. Jednakże do historii tego zaszczytnego wyróżnienia i tak przejdzie jako najdłużej i najczęściej nominowany. Ostatnio w cyklu ukazał się „Czas Herkulesów” (2017), a na przyszły rok pisarz planuje zbiór opowiadań kryminalnych ze swoim bohaterem, wieńczący jego śledztwa. Podobno dziesięcioletnie pasmo sukcesów zrujnowało autorowi system nerwowy.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!