Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Czułem jak równolegle do czynionych przeze mnie wysiłków mój rozmówca w meloniku się uspokaja; ...
2017-03-26 10:00:00
Wisienka na torcie

Przykry incydent

Joanna Grochocka
Przykry incydent
Przykry incydent

Kiedy tylko wyszedłem na ulicę, od razu zauważyłem tego dziwaka. Sprawiał wrażenie bardziej narysowanego niż rzeczywiście istniejącego: nogi niby cienkie patyki w czarnych spodniach, nienaturalnie duża głowa, i to w meloniku, twarz ukryta w białej brodzie, ubrany w palto, z parasolką zawieszoną na ręce (chociaż niebo było absolutnie czyste); towarzyszył mu jakiś szczeniak, nieznanej mi rasy.

W dwóch szybkich krokach znalazł się obok mnie i powiedział stanowczo:

– Niech pan tego więcej nie robi.

Poczułem zrozumiałe zakłopotanie, spojrzałem w twarz nieznajomemu, próbując sformułować odpowiednie pytanie, lecz zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, ten powtórzył:

– Prosiłem, aby pan tego nie robił!

I już celował we mnie parasolką. Szczeniak zaś zaczął warczeć, niebezpiecznie blisko mojej nogawki.

Wreszcie udało mi się zapytać, o co tu właściwie chodzi, i ten jak gdyby narysowany, żywiołowo gestykulując, wyjaśnił mi przyczynę swojego oburzenia:

– Proszę nie czytać mi w myślach!

To było zaskakujące, ale spieszyłem się, nie szukałem też kłopotów i, chcąc załatwić to wszystko jak najszybciej, zebrałem w sobie siły, zamknąłem oczy i pełen nadludzkiej koncentracji zacząłem liczyć barany.

Czułem jak równolegle do czynionych przeze mnie wysiłków mój rozmówca w meloniku się uspokaja; otworzyłem oczy i spostrzegłem, że rzeczywiście opuścił parasolkę. Piesek wymachiwał ogonem.

– To bardzo nieładnie przekraczać granicę ludzkiej prywatności – zauważył. - A gdybym tak myślał o numerze swego konta czy dywanie, pod którym chowam klucz do swego domu, lub o treści zaginionych starożytnych ksiąg albo o sekretnym miejscu, w którym przechowuję drugi wiosenny numer „Przekroju”? – rzucił i odszedł lekkim krokiem, dowodząc swej staroświeckości.

Nie wiem, dlaczego pomyślałem, że musi to być jakiś profesor.

W każdym razie na ulicach robi się coraz niebezpieczniej. 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!