pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
"Pewnego razu, kiedy wyszedłem na przechadzkę wśród drzew, wiatr przyniósł mi pod nogi kartkę ...
2019-06-17 10:00:00
archiwum

Przez okulary Sławomira Mrożka

Przez okulary Sławomira Mrożka
Czyta się 2 minuty

Panie Redaktorze!

Pewnego razu, kiedy wyszedłem na przechadzkę wśród drzew, wiatr przyniósł mi pod nogi kartkę papieru zapisaną pismem nierównym, jak gdyby ktoś stawiał litery w ciemności, albo co najmniej w mroku.

Jak się okazało, był to pamiętnik optymisty, człowieka, który dostrzegał nie tylko przykre strony życia, ale starał się naświetlić je wielostronnie. Czasami używa skrótów literowych. W intymnych pamiętnikach to normalne. Treść kartki cytuję:

„Wszystko idzie dobrze. Wczoraj Wiktor oddał mi pieniądze. Kataru już ani śladu. Noga Geni zrosła się prawie idealnie. Również pogoda ustaliła się na dobre, po okresie uporczywych deszczów nareszcie zaświeciło słońce, nastały dni błękitne i złotawe. Wprawdzie M. odgraża się, ale W. mówi, że to tylko próżne gesty, słowa bez pokrycia, argumenty bez podstaw. Co najważniejsze, wujek wczoraj powrócił z Podhala i powiada, że tak pięknych widoków na okolicę dawno nie zaznał, choć jako były żuaw umiał przecie niejedno. Czerstwy jest i opalony, warsztat będzie uruchamiał. Wino tylko będziemy pili, a i to umiarkowanie, Rzymianie i Grecy wielką kulturę wydali nie znając otępiającego działania spirytusu, więc z okowitą precz. Dach się załata, wszystko już umówione. Sabcia rośnie coraz wyższa, wnet już ciotuni do ramion sięgnie, warkocz ma gruby. Kawusię pies pogryzł, ale wcale nie był wściekły i Kawusia śmieje się z tego. Ja myślę, że te C. w zimie też da się załatwić, toż to będzie używanie!

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Martwiłaby mnie trochę sytuacja u A. Tatara, ale takie rzeczy nieraz się już zdarzały i on sam, jak mnie spotkał, mówił, żeby uszy trzymać do góry, zresztą R. co tam był, mówił, że już się znacznie poprawiło i właściwie wnet będą wynosić.

Rześko jest, jak Boga kocham!

Jednego tylko nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego czterech mężczyzn mnie niesie w drewnianej skrzyni, na leżąco, z wiekiem przybitym silnie, na głucho”.

Tyle rękopis. Pozdrowienia.

 

Sławomir Mrożek, Diogenes Verlag AG – tekst z archiwum, nr 807/1960 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go tutaj.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!