pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca – 20 czerwca udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Radość sprawiała, że stawał się całkiem beztroski. Irytacji pozwalał niekiedy wybuchać, bo ...
1986-11-16
archiwum

Porachunki z sobą

rysunek z archiwum nr 2162/1986 r.
Porachunki z sobą
Porachunki z sobą

Radość sprawiała, że stawał się całkiem beztroski. Irytacji pozwalał niekiedy wybuchać, bo bywało to dla niego pożyteczne. Starał się kierować rozsądkiem, ale nie zawsze rozum oświetlał mu drogę. Przede wszystkim zaś pamiętał o zasadzie „nie warto być samolubem” i gotów był oddać głodnemu rekinowi własną nogę (co prawda tylko we śnie). Czuły esej Jana Stoberskiego o akceptacji siebie.

Czyta się 9 minut

Niejednokrotnie stwierdzałem z zadowoleniem: – Nikt nie wie, że w mózgu mym rodzą się czasem myśli tak mało ciekawe i banalne, że wolę nie dzielić się nimi z nikim. Dzięki temu nie muszę się ich wstydzić. Staram się też zapomnieć jak najspieszniej o tych moich nieudanych tworach duchowych, żeby nie uważać swej głowy za coś, co powinno by się znaleźć w koszu na śmieci.

Nieraz znów karciłem siebie. O niektórych swoich dawnych, smutnych przeżyciach nie zawsze potrafię myśleć jako o czymś zabawnym, nie zawsze zaśmiewam się z tego, że to i owo wydarzenie mogło mnie w swoim czasie martwić, czy nawet doprowadzać niemal do rozpaczy. A znów przeróżnych dóbr materialnych nie lekceważę jeszcze do tego stopnia, bym zaczął wreszcie myśleć nie o tym, co by warto mi posiadać, co by jeszcze warto dokupić, lecz raczej o tym, czego powinien bym się wyzbyć, co komu podarować, żebym nie umierał kiedyś jako śmieszny właściciel wielu zbytecznych drobiazgów, jako miłośnik rupieci.

Istotą naprawdę dobrą bywałem przeważnie we śnie. Pewnej nocy śniłem, na przykład, że ofiarowywałem zgłodniałemu rekinowi swą prawą nogę jako pożywny pokarm, nie zważając na ból i strach. Odetchnąłem jednak z ulgą, gdy ludojad wzgardził jakby mym podarkiem, nie tknął nawet zębiskami mej kończyny. A po przebudzeniu przyrzekłem sobie: – Będę odtąd znacznie mniej jadał! Mogę przecież w każdej chwili stracić życie, niechże więc nie będą sapali ze zmęczenia ci, którzy będą nieśli trumnę z mymi zwłokami! Czyż nie powinienem ująć im trudu? Trzeba o tym zawczasu pomyśleć!

Z kolei cieszyłem się na myśl, że ci z moich znajomych, którzy znaleźli się w potrzebie, nie wzbraniali się pożyczyć ode mnie trochę grosza, trapiłbym się wszak niemało, gdyby ten i ów rzekł do mnie: – Nie życzę sobie, żebyś stał się mym dobrodziejem. Nie dostarczę ci podobnej przyjemności!

Czytelniczko, Czytelniku,

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca - 13 kwietnia udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż konto już teraz aby czytać i słuchać artykułów z bieżącego numeru!

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!