Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Zygmunt Borawski

Pisarz, który garnki lepi

Pisarz, który garnki lepi

W Polsce Edmund de Waal jest znany przede wszystkim jako autor dwóch świetnych książek. Zdobyły one uznanie krytyków i sporą grupę fanów.

Pierwsza z nich to wielokrotnie nagradzany Zając o bursztynowych oczach opowiadający historię rodziny Ephrussich, z której wywodziła się babka autora. Ephrussi byli znaną żydowska familią pochodząca z Odessy, która w XIX w. nadzwyczaj się wzbogaciła na handlu zbożem. Wielki majątek pozwolił kolejnym pokoleniom rodziny zamieszkać w Paryżu i Wiedniu, by wieść tam wystawne życie wśród elit. Jeden z antenatów de Waala, paryski kolekcjoner i mecenas Charles Ephrussi, począł, za czasów belle époque, kolekcjonować modne wtedy japońskie bibeloty. Netsuke, bo o nich mowa, to malutkie rzeźby wykonane z kości słoniowej, drewna lub ceramiki. Od XV w. były one używane w Japonii jako mocowanie woreczka do noszenia drobnych przedmiotów na pasie od kimona. Niezwykła rodzinna kolekcja netsuke licząca 264 egzemplarze tak bardzo zafrapowała autora, że postanowił prześledzić i odtworzyć drogę, jaką przebyły owe bibeloty, nim trafiły do jego rąk. Dzięki temu powstała pasjonująca opowieść o niegdyś bogatej i wpływowej żydowskiej rodzinie, która musiała się zmierzyć ze wszystkimi przeciwnościami losu, jakie zgotował jej brutalny wiek XX.

Podróż jest też głównym motywem Białego szlaku, drugiej prozatorskiej książki Edmunda de Waala wydanej niedawno w Polsce, opowiadającej o największej pasji autora – porcelanie. De Waal zabiera nas szlakiem białej ziemi, która, jak sam pisał, została wymyślona lub na nowo odkryta na „trzech białych wzgórzach”, znajdujących się odpowiednio w Chinach, Anglii i Niemczech. Jednak i tu, z biegiem czasu, okaże się, że zwykła podróż do Drezna, Kornwalii czy Jingdezhen zmusi autora do odwiedzenia po drodze tysiąca innych miejsc, które raz na zawsze naznaczyły historię porcelany. De Waal opowie nam też o ludzkich reakcjach, chciwości i obsesjach od zawsze towarzyszących owładniętym ideą tworzenia lub posiadania wyrobów białej ceramiki.

Pisana krótkimi akapitami, w wyjątkowo osobisty sposób, książka niebywale wciąga. Po przeczytaniu obu pozycji zastanawiamy się, jakie są relacje pomiędzy zdobytą wiedzą a tworzoną przez de Waala ceramiką.

Pierwsze swoje wyroby garncarskie wykonał już w wieku 5 lat. Pasja pogłębiała się powoli, ale systematycznie. Zajęć z garncarstwa, na które uczęszczał zawsze po szkole, nie przerwał nawet w trakcie studiów z literatury angielskiej na University of Cambridge. Z czasem, po wielu perypetiach i podróżach, sztuka wyrobu ceramiki stała się jego głównym zajęciem. Dojrzewał też do własnego stylu. Metodą prób i błędów ukształtował model tworzenia naczyń, który dziś jest rozpoznawalny na całym świecie.

Dzbanek do herbaty, Edmund de Waal, 1997 / Edmunddewaalstudio
Dzbanek do herbaty, Edmund de Waal, 1997 / Edmunddewaalstudio

Klasyczna forma naczyń powoduje, że wydają się zwyczajne. Jednak mają w sobie coś niepokojącego. Każde jest lekko zdeformowane, krzywi się minimalnie. Raz są wybrzuszone, raz wklęsłe. Jakby je ktoś nieumyślnie zbyt mocno chwycił i starał się je naprędce naprawić. Każde ma inny znak charakterystyczny, bo tego nawet nie można nazwać ubytkiem. Te dyskretne wypukłości, skrzywienia dodają tylko naczyniom uroku. De Waal tworzy ich co niemiara. Niektóre serie liczą po kilkanaście czy kilkadziesiąt egzemplarzy. Wśród pokrewnych sobie formą dzbanów jednej kolekcji widać minimalne różnice w wysokości i szerokości pojedynczych obiektów. Jakby autor bawił się w demiurga tworzącego całe społeczności, nadającego jednak każdemu egzemplarzowi indywidualny rys. Kolekcje czasem różnią się też kolorami – bywają białe, z seladonu czy nawet czarne.

To od połowy lat 90. de Waal zaczął produkować naczynia całymi seriami. Ale nie po to, by ich więcej sprzedać, tylko aby więcej za ich pomocą opowiedzieć. Inspiracje do kolejnych kolekcji odnajduje w historii, muzyce, literaturze czy własnych wspomnieniach. Jak wtedy, gdy na jednej wystawie zaprezentował ponad 500 małych dzbanków, których rytm ułożenia odzwierciedlał melodię pewnej barokowej kompozycji. Niektóre serie były też inspirowane poezją Paula Celana czy paryskimi Pasażami Waltera Benjamina.

Od czasu seryjnej (ale nigdy masowej) produkcji ceramicznej de Waal stał się bardzo znany. Swoje kolejne kolekcje bardzo subtelnych naczyń zaczął wystawiać w wielu prestiżowych galeriach i muzeach świata. Gościły one już w Gagosian Gallery, Victoria and Albert Museum, Royal Academy of Arts w Londynie czy nawet Kunsthistorisches Museum we Wiedniu.

"Historia lokalna", instalacja witryn z porcelaną autorstwa Edmunda de Waala, 2012 budynek im. Alison Richards Building, Uniwersytet Cambridge / Lostrobots
"Historia lokalna", instalacja witryn z porcelaną autorstwa Edmunda de Waala, 2012 budynek im. Alison Richards Building, Uniwersytet Cambridge / Lostrobots

Jego historie zataczają coraz szersze kręgi. Jego opowieści przyoblekają się w coraz nowsze formy. Można odnieść wrażenie, że de Waal nie jest ani artystą ceramikiem, ani pisarzem, nie jest też do końca historykiem ani krytykiem sztuki. Jest przede wszystkim współczesnym bardem, który przekazuje nam kolejne inspirujące wydarzenia z życia własnego lub innych epok, a jego instrumentem bywa raz naukowe dzieło, raz spisane opowiadanie, a kiedy indziej ceramiczny, skromny dzbanek.

 

Data publikacji: