Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
2017-10-12 12:00:00

Perspektywa

Melancholijna kurtyzana (ok. 1750, Indie)/ Zbiory Met Museum
Perspektywa
Perspektywa

Świat istniał i z pewnością był szalenie intensywny.
Rankiem ludzie wpadali zdyszani do swoich biur,
a zapach czarnej kawy rozbudzał w nich marzenia
o Peru albo Brazylii. Podczas spotkań firmowych
żartowali, opowiadali o nurkowaniu i skokach
ze spadochronem. Ach, ileż było w nich życia!

Potem szli na drugie śniadania, lunche i obiady.
Zamawiali aromatyczne dania, popijali zieloną
herbatą albo lemoniadą. Egzotyczne smaki
wybuchały w ich ustach. Problemy biznesowe
same się rozwiązywały. Uśmiechali się szczerze,
a ich oblicza łagodniały pod wpływem endorfin.

Po pracy wstępowali do galerii handlowych.
Koszule, bluzki i sukienki z wyprzedaży zachęcały
niewiarygodnie pięknymi krojami i wzorami.
Przejeżdżając po nich dłonią, wyczuwali chłodną
fakturę zwiewnego materiału, w którym kryły się
obietnice podróży, dalekie hotele, święta.

Po całym tygodniu ruszali do klubów, restauracji
i dyskotek. Pili wino, piwo i wódkę. Prześcigali się
w opowiadaniu historii i rzucaniu żartów. Mężczyźni
stawali się jakby przystojniejsi, kobietom zaokrąglały
się kształty. Czas się zatrzymywał, chwile trwały.
Świat rósł i jaśniał pod rozgwieżdżonym niebem.

A potem wracali do domów, kochali się ze sobą
pod prysznicem albo na kuchennym stole.
Na koniec wypalali wieczornego papierosa. Krew
pulsowała w ich żyłach, dostarczała tlen do oszalałych
komórek. Życie wydawało się pełne, czasem
straszne, owszem, ale na pewno pełne.

Byłem w tych wszystkich miejscach: w galeriach,
klubach nocnych, biurowcach i restauracjach. Ale
obrazy, dźwięki i zapachy nie poruszały mnie.
Wino nie miało aromatu, jedzenie smakowało ziemią.
Świat wydawał się przezroczysty, a ja patrzyłem
przez przedmioty w zimny i pusty kosmos.

Data publikacji:

Marcin Orliński

Marcin Orliński

Poeta, prozaik, krytyk literacki, redaktor działu Kultura i społeczeństwo w „Przekroju”. Wydał siedem książek, ostatnio „Środki doraźne” (Poznań 2017). Zwykle pisze na siedząco, choć zdarza mu się eksperymentować z innymi pozycjami.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!